Reklama

Reklama

Fame MMA 12. "Don Kasjo" wygrał dwie walki na jednej gali

W walce wieczoru gali Fame MMA 12 Kasjusz "Don Kasjo" Życiński pokonał Marcina Wrzoska jednogłośną decyzją sędziów. Zaraz po tym pojedynku, stoczył drugi, także wygrany, z włodarzem organizacji Michałem "Boxdelem" Baronem.

"Don Kasjo" walczy w Fame MMA, ale toczy pojedynki bokserskie. W tej formule zwyciężył z Marcinem Najmanem i przegrał, choć po kontrowersyjnej decyzji, z Normanem Parke'em.

Teraz "Don Kasjo" mierzył się z byłym mistrzem KSW w wadze piórkowej Marcinem Wrzoskiem. Zawodnik z Łodzi w MMA byłby dużym faworytem. W boksie nie było to takie pewne. 

Od początku jednak Wrzosek był aktywny i w pierwszej rundzie wyglądał lepiej. W drugim starciu jednak "Don Kasjo" przeszedł do ataku. Mocno bił na korpus.

Z rundy na rundę robiło się coraz ciekawiej, także w przerwach. Między rundami, po naradzie ze swoimi narożnikami, obaj zawodnicy, w oczekiwaniu na gong, świetnie się bawili tańcząć. W samej walce też pokazali "ringowy taniec". 

Reklama

Aż do ostatniej, szóstej rundy, pojedynek toczył się w szybkim tempie. Obaj zadawali bardzo dużo ciosów, ale nie wyglądali na poobijanych i dotrwali do ostatniego gongu.

Do tempa pojedynku dostosował się sędzia w klatce, który momentami dopingował zawodników. Jego koledzy, którzy punktowali ten pojedynek, mieli "ciężki orzech do zgryzienia".

Po walce przede wszystkim "Don Kasjo" dobrze się bawił, tańcząc w rytm muzyki umilającej czekanie na werdykt. Ten był korzystny dla Życińskiego.

"Don Kasjo" wygrał drugą walkę na jednej gali

To jednak nie był koniec występu tego zawodnika na Fame MMA 12. Bezpośrednio po walce z Wrzoskiem walczył z jednym z włodarzy federacji Michałem "Boxdelem" Baronem, ważącym prawie 120 kg.

To starcie "urodziło się" dwa dni przed galą i miało podtekst osobisty, bo obaj panowie nie darzyli się sympatią. Po walce oddali sobie jednak szacunek, a przed trzecią rundą wspólnie bawili się do utworu "Boxdela".

W pierwszej rundzie "Boxdel" nieźle odnajdywał się w boksie. W drugim starciu kondycja, a raczej jej brak, dał o sobie znać. Potężny włodarz był bardzo zmęczony i w końcówce sędzia doszło do liczenia. 

"Boxdel" dotrwał jednak do końca pojedynku. "Don Kasjo" go oszczędził, nie chciał kończyć walki przed czasem, ale werdykt był tylko formalnością. 

Po walce "Boxdel" oddał rywalowi "pas króla". "Don Kasjo" stracił go po porażce z Normanem Parke, który trofeum sprzedał i tak trafiło ono do "Boxdela". Teraz jednak włodarz Fame MMA musiał pożegnać się z pasem.

MP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy