Dramat Polki po KSW. Teraz taki komunikat. "Moja suwerenna decyzja"
Ewelina Woźniak walki na XTB KSW 116 z pewnością nie będzie wspominać dobrze. Faworytka już w pierwszej rundzie doznała poważnej kontuzji i choć próbowała kontynuować batalię z Evą Dourthe, ostatecznie zmuszona była zrezygnować z dalszej rywalizacji. Po walce Polka trafiła do szpitala, skąd nadszedł niepokojący komunikat o niezwykle poważnych obrażeniach. Teraz fighterka podzieliła się z kibicami ważną informacją.

Marcową galę XTB KSW 116 Ewelina Woźniak z pewnością zapamięta na długo i nie będzie raczej wspominać jej pozytywnie. Polka była faworytką przed swoją walką z Evą Dourthe, jednak wydarzenia w klatce potoczyły się zupełnie inaczej, niż przewidywano. Już w pierwszej rundzie doszło do niebezpiecznej sytuacji - polska zawodniczka nabawiła się poważnej kontuzji, która w praktyce uniemożliwiła jej normalną rywalizację. Choć ostatecznie pojedynek zakończył się jej porażką przez poddanie w drugiej rundzie, było jasne, że problemy zdrowotne pojawiły się znacznie wcześniej. Tuż po walce Woźniak natychmiast trafiła do szpitala, gdzie zdiagnozowano u niej poważne obrażenia.
Okazało się, że uszkodzony został mostek, pojawił się również krwiak w śródpiersiu oraz krwawienie do opłucnej. Jak sama przyznała, doprowadziło to do zaburzeń oddechowych i niedotlenienia, a z jej opłucnej lekarze musieli usunąć niemal litr płynu z krwią. W kolejnych dniach zawodniczka była w stałym kontakcie z kibicami za pośrednictwem mediów społecznościowych.
Ewelina Woźniak opuściła szpital. Przełomowe wieści
Teraz fighterka nadała kolejny komunikat, w którym poinformowała o opuszczeniu szpitala i kontynuowaniu rekonwalescencji w domowym zaciszu. We wpisie Woźniak opisała nie tylko swój obecny stan zdrowia, ale również moment, w którym doszło do kontuzji. Podkreślała, że uraz nastąpił już na początku walki i wywołał paraliżujący ból, który uniemożliwiał jej swobodne oddychanie. Mimo to zdecydowała się kontynuować pojedynek, walcząc nie tylko z rywalką, ale przede wszystkim z własnym organizmem.
"Biorę pełną odpowiedzialność za decyzję o kontynuowaniu starcia. Mój narożnik nie miał pełnej wiedzy o skali urazu -to ja chciałam bić się dalej i była to moja suwerenna decyzja" - ogłosiła.
Choć powrót do pełni sił potrwa jeszcze kilka tygodni, zawodniczka już teraz myśli o przyszłości i ewentualnym rewanżu. Jej determinacja pozostaje niezmienna - podobnie jak chęć szybkiego powrotu do klatki i udowodnienia swojej wartości. "Chciałabym wrócić do tej walki i stoczyć rewanż w pełni sił" - wyznała.










