Życie po raz kolejny brutalnie zweryfikowało Conora McGregora. 38-latek rozpoczął walkę z Maxem Hollowayem od zdecydowanego kopnięcia w powietrzu, ale zamiast wyrządzić nim szkody rywalowi... sam zrobił sobie krzywdę. Noga Irlandczyka nawet nie dotarła do głowy Amerykanina, a gdy lądował z powrotem na ziemi, było widać, że poczuł pewien dyskomfort.
"The Notorious" próbował jeszcze przez następne kilkadziesiąt sekund walczyć z urazem. Na nic się to jednak zdało, bowiem zawodnik nie był w stanie złapać stabilizacji i przewracał się przy każdej próbie ataku. Sędzia w klatce był zatem zmuszony przerwać walkę. Tym samym zwycięstwo w niej padło łupem Hollowaya, który nie krył konsternacji całą sytuacją.
Świątek zwróciła się do fanów. Kilka szczerych słów. "Wszyscy wiecie"
McGregor nie zamierzał się dłużej kryć. Tak podsumował głośny werdykt
Nie trzeba było długo czekać, aż McGregor odniesie się do wspomnianej decyzji sędziego. Legenda UFC w nocy z 15 na 16 lipca opublikowała wymowny wpis na platformie Instagram, w którym wprost wskazuje na to, że pojedynek z Hollowayem powinien mieć status nierozstrzygniętego.
- Kilka uwag. 1. Jutro poznam wyniki badania mojej nogi. 2. Walka powinna zostać uznana za no contest, a wszystkie zakłady zwrócone - czytamy w komunikacie udostępnionym przez McGregora w sieci.
Szanse na zmianę werdyktu pozostają natomiast czysto iluzoryczne. McGregor nie doznał kontuzji na skutek faulu rywala, więc mało prawdopodobne jest, że UFC przychyli się do jego prośby.
Na ten moment federacja nie odniosła się w żaden sposób do słów McGregora. Sam zawodnik już wkrótce ma także poznać dokładne wyniki badań, które wyjaśnią, co dokładnie stało się z jego nogą.














