Po trzech pięciominutowych rundach starcie zostało okrzyknięte wojną pełną krwi i bezkompromisowych wymian. Obaj zawodnicy zostali poważnie zranieni, szczególnie Rębecki, którego oko zostało mocno rozcięte. Komentatorzy i kibice zgodnie podkreślali, że była to jedna z najlepszych potyczek lekkiej dywizji w historii UFC.
Chris Duncan kontrolował dość agresywny rytm walki, trafiając kluczowymi ciosami - zwłaszcza łokciami i kolanami podczas klinczu. Choć "Rebeasti" obalał - skutecznie kilka razy - to obrażenia zadane przez Duncana znacząco wpłynęły na punktację sędziów.
Fury znów przemówił. Usyk tylko na to czekał, jednak doszło do zmiany
Bilans zawodnika ze Szczecina w UFC zmienia się na cztery zwycięstwa dwie porażki. Choć przegrał, z pewnością zyskał uznanie matchmakerów UFC, gdyż nie od dzisiaj wiadomo, że cenią oni brutalne wojny w klatce. Duncan natomiast podtrzymał zwycięską serię, poprawiając swój bilans do 5‑1 w amerykańskiej organizacji.
Szkotowi wyraźnie otworzyła się furtka do starć z topową piętnastką wagi lekkiej UFC. Przypomnijmy, że 7. miejsce w tym rankingu zajmuje Mateusz Gamrot, który cierpliwie czeka na kolejnego rywala i miejsce walki.
Najlepszą wiadomością po gali dla Mateusza Rębeckiego był fakt, że szefostwo UFC przyznało jemu i oponentowi bonus za "Fight of the Night" w wysokości 50 tys. dolarów.











