Brutalnie znokautował Chalidowa i odszedł z KSW. Lewandowski ujawnił kulisy
Roberto Soldić po spektakularnym zwycięstwie nad Mamedem Chalidowem niespodziewanie opuścił federację KSW, wybierając prestiżową azjatycką organizację ONE Championship. Jak ujawnił w podcaście Przeglądu Sportowego Onet Martin Lewandowski, jednym z ważniejszych powodów musiały być kwestie finansowe, ponieważ oferta ONE znacznie przebijała propozycję KSW. 50-latek skrytykował kolejne decyzje Chorwata i jego sztabu.

Roberto Soldić 18 grudnia 2021 rozbił Mameda Chalidowa. Jak się później okazało, to była jego ostatnia walka w tej federacji. CV miał wtedy imponujące, na rozkładzie Michała Materlę, Borysa Mańkowskiego czy Dricusa Du Plessisa. Jego kariera potoczyła się jednak w trochę innym kierunku. W 2022. przeszedł do bardzo znanej w Azji ONE Championship.
- To największa organizacja sztuk walki na świecie. Dają mi możliwość zdobycia wszystkich pasów: mistrza świata w kickboxingu, mistrza świata w muay thai, mistrza świata w MMA, a także w boksie. To coś nowego. Chcę stworzyć coś dla moich ludzi, dla własnego dziedzictwa. Na jednej z gal w Singapurze zobaczyłem atmosferę jaka tam panuje, jak pan Chatri Sityodtong traktuje zawodników, jakie są między nimi relacje i otrzymałem najlepszą ofertę - argumentował wtedy chorwacki zawodnik.
Teraz już wiemy, ile oznaczała tamta "najlepsza oferta". Martin Lewandowski w podcaście "W cieniu sportu" ujawnił, że Azjaci dwukrotnie przebili ofertę KSW.
Martin Lewandowski o ofercie dla Soldicia. Azjaci dali dwa razy tyle co KSW
- Zaproponowałem mu x euro, setki tysięcy euro, ale One FC przebiła to dwukrotnie. Oni to zagrali jako pewien ruch PR-owy, bo chcieli pozyskać mistrza KSW, pokazać że potrafili go kupić. No i było to dla nich chwilowy fajny strzał, i dla One Championship, i dla teamu Roberto. Niech to fani ocenią, ale moja ocena tej drogi nie jest zbyt pozytywna - podkreślił 50-latek w rozmowie z Łukaszem Kadziewiczem.
Soldić w ONE zawalczył jak dotąd tylko trzykrotnie, ostatni raz w lutym 2025 roku. Z kolei w sierpniu został wypożyczony do freak-fightowego FAME, by na gali oznaczonej numerem 27 zawalczyć z Tomaszem Adamkiem. Azjaci zgodzili się na taki ruch, bo pojedynek nie odbywał się w MMA, lecz w boksie.
Lewandowski, który jest gorącym przeciwnikiem freak fightów, w gorzkich słowach podsumował decyzje Chorwata i jego teamu.
Mógł być supergwiazdą na kilku rynkach. Z perspektywy czasu Ich decyzja menadżerska i była jednak niefajna i niekorzystna, bo on nie zrobił w ogóle żadnego sportowego, poważnego ruchu. Obija się gdzieś tam, ma słabych przeciwników, walczy we freakfightach... Więc raczej nie jest to przykład sportowej, dobrze prowadzonej kariery













