Dla obu zawodników było to starcie o przysłowiowe "być albo nie być" w największej organizacji MMA na świecie. Prepolec wchodził do klatki bez ani jednej wygranej w UFC, natomiast Rębecki znajdował się pod ogromną presją po serii trzech porażek z rzędu (z Chrisem Duncanem, Ľudovítem Kleinem oraz Grantem Dawsonem).
Przebieg walki Polak od pierwszych sekund narzucił rywalowi swój charakterystyczny, agresywny styl walki. "Chińczyk" rozpoczął pojedynek od mocnych ataków, trafiając Kanadyjczyka kolanem w korpus i zasypując go celnymi kombinacjami. Błyskawicznie, przy ponad czterech minutach do końca rundy, "Reabesti" zszedł do jednej nogi i skutecznie obalił przeciwnika.
UFC w Belgradzie: Wyniki NA ŻYWO. Błachowicz i Tybura w akcji. Zobacz, kto wygrał
W parterze dominacja Polaka nie podlegała żadnej dyskusji. Rębecki zablokował nogi Prepoleca pod siatką, odcinając mu całkowicie drogę ucieczki i z pełnego dosiadu rozpoczął brutalne ground-and-pound.
Kanadyjczyk, zmuszony do walki na kolanach, próbował jeszcze odpowiadać pojedynczymi ciosami, ale nacisk ze strony Polaka był zbyt silny. Opadający z sił i mocno rozbity Prepolec nie był w stanie uciec przed potężnymi uderzeniami prawą ręką. Sędzia, widząc brak aktywnej obrony ze strony gubiącego pozycję zawodnika zza oceanu, zdecydował się przerwać pojedynek na 19 sekund przed końcem pierwszej odsłony (4:41).
Plany na przyszłość Szybkie zwycięstwo w Belgradzie pozwoliło 33-letniemu reprezentantowi Polski nie tylko przerwać złą passę, ale też odzyskać pewność siebie w oktagonie. Zaraz po oficjalnym ogłoszeniu werdyktu, Mateusz Rębecki rzucił wyzwanie mocnemu rywalowi, wywołując do kolejnej walki klasyfikowanego w dywizji lekkiej Francuza, Benoita Saint-Denisa, który niedawno poniósł bardzo bolesną i szybką porażkę na gali UFC 329 w Las Vegas. Reprezentant Trójkolorowych został poddany przez Paddy'ego Pimbleta już na początku pierwszej rundy.












