Bestia znów bezlitosna. Bolesne skończenie w mistrzowskiej walce na KSW
Salahdine Parnasse znów pokazał swoją dominację i brak litości dla przeciwników. Tym razem na XTB KSW 114 w Radomiu pokonał przez TKO w 2. rundzie Marcina Helda. Na szali pojedynku wisiał pas mistrzowski polskiej organizacji w kategorii lekkiej (do 70 kilogramów). Francuz od samego początku pokazywał swój nieszablonowy i nieprzewidywalny styl walki. Będący w tarapatach Polak nie mógł znaleźć pomysłu, jak zagrozić obecnemu czempionowi.

Salahdine Parnasse i Marcin Held skrzyżowali rękawice w walce, która już przed pierwszym gongiem była jednym z najmocniejszych zestawień w historii kategorii lekkiej KSW. Pojedynek odbył się podczas gali XTB KSW 114 i miał stawkę mistrzowskiego pasa dywizji do 70,3 kg.
Parnasse przystępował do walki jako absolutna dominator tej dywizji. Nie sposób nie wspomnieć, że to jeden z najbardziej kompletnych zawodników w europejskim MMA. Francuz od lat imponuje wszechstronnością, spokojem w klatce oraz umiejętnością kontrolowania tempa pojedynku, a mistrzowski pas wagi lekkiej przez wiele lat wisi na jego biodrach. Ostatni raz bronił tego trofeum w maju zeszłego roku, kiedy to pokonał Mariana Ziółkowskiego przez TKO w 2. rundzie.
Marcin Held stanął przed jedną z największych szans w swojej karierze. Były zawodnik UFC i Bellatora, znany z kapitalnej gry parterowej i ogromnego doświadczenia wyniesionego z międzynarodowych aren, długo czekał na okazję walki o pas KSW. Dla Polaka był to moment, by udowodnić, że po latach startów poza krajem wciąż należy do ścisłej czołówki światowej wagi lekkiej.
Zderzenie stylów zapowiadało się wyjątkowo intrygująco. Z jednej strony techniczny, poukładany i coraz bardziej dojrzały mistrz, z drugiej - nieustępliwy challenger, który wielokrotnie potrafił odwracać losy walk swoją aktywnością i grapplingiem.
Salahdine Parnasse dalej dominuje. Marcin Held bezradny
Pojedynek zakontraktowany był na pięć rund po pięć minut. Już na samym początku trafił mocno "Lew Atlasu", co odczuł Held, ale po chwili szybko wrócił do pojedynku. Marcin Held późnej zaczął narzucać większą presję, pokusił się o latającą gilotynę, ale na niewiele się to zdało. Z kolei niekonwencjonalne i niesygnalizowane ciosy Parnasse'a dochodziły do głowy Polaka. Niesamowita szybkość Francuza wprawiała tyszanina w tarapaty.
W drugiej rundzie mistrz dalej szachował Polaka swoimi akcjami, Held wydawał się bezradny, ale dalej szedł do przodu i szukał pomysłu, jak zagrozić przeciwnikowi. Pod koniec odsłony Parnasse trafił wycieńczonego Helda pod siatką. Padło kilka ciosów na korpus, które skarciły polskiego zawodnika z Tychów, który padł na matę, a sędzia przerwał pojedynek.










