Absolutne szaleństwo i dwa nokauty w jednej walce na FAME MMA 30. Nieudany powrót gwiazdy
Walka dwóch na dwóch na FAME MMA 30: Icons z udziałem Mateusza "Mini Majka" Krzyżanowskiego była ukłonem w stronę najbardziej zagorzałych fanów freak fightów. Popularny influencer wrócił do oktagonu organizacji po ponad sześciu latach. Wieczór w gliwickiej PreZero Arenie nie należał jednak do niego. Przegrał swoje starcie już w pierwszej rundzie przez techniczny nokaut z rąk przeciwnika, a podobny rezultat spotkał także "Rado z Londynu".

Walkę tag-teamów [2 na 2] w formule MMA na FAME MMA 30: Icons z udziałem Mateusza "Mini Majka" Krzyżanowskiego i Radosława "Rado z Londynu" Bazyluka, którzy skonfrontowali się z Łukaszem "Niezniszczalnym" Stępieniem i Piotrem "Wieszjo" Faresem, fani zgromadzeni w PreZero Arenie w Gliwicach z pewnością zapamiętają jako jedyną w swoim rodzaju.
Starcie od początku zaskoczyło widzów wysokim tempem, jakie narzuciły obydwa ze wspomnianych duetów. Z czwórki zawodników, która weszła do oktagonu, zwycięsko mogło go opuścić jednak tylko dwóch.
Wielkie emocje w oktagonie FAME MMA 30. Oto zwycięzcy nietypowego starcia dwóch na dwóch
Krzyżanowski wrócił do organizacji po ponad sześci latach i konkurował ze Stępieniem, który jest od niego wyższy o około 30 cm i cięższy o 17 kg. Bazyluk musiał natomiast stawić opór Faresowi, cięższemu o blisko 20 kg.
Zwycięstwo już w 1. rundzie padło łupem duetu "Niezniszczalnego" i "Wieszjo". Przewaga wspomnianych warunków fizycznych okazała się kluczowa, a panowie ostatecznie zdołali pokonać przed czasem dzielnie walczących rywali - niskorosłego "Mini Majka" i znacznie lżejszego "Rado z Londynu".
Pierwsi rywalizację zakończyli "Mini Majk" i "Niezniszczalny", który znokautował technicznie popularnego influencera już w 1. minucie i 6. sekundzie pierwszej odsłony walki. Chwilę dłużej potrwała natomiast rywalizacja "Rado z Londynu" z "Wieszjo" - TKO zajęło drugiemu z nich 2 minuty i 44 sekundy.
Starcie duetów, mimo szybkiego końca, okazało się jednak dokładnie tym, czego oczekiwaliby od niego fani. Zawodnicy, zamiast kalkulować, ruszyli do ostrej wymiany, która zakończyła się jeszcze w pierwszej rundzie.











