Absolutna dominacja Mateusza Gamrota. Co za występ, Amerykanie zachwyceni
Mateusz Gamrot wrócił do klatki największej organizacji MMA na świecie - UFC. Tym razem były podwójny czempion KSW na gali UFC 327 w Miami zmierzył się z zawodnikiem poza rankingu wagi lekkiej Estebanem Ribovicsem. Pojedynek zakończył się w drugiej rundzie, kiedy to nasz zawodnik zapiął duszenie rękoma i zmusił Argentyńczyka do poddania. Starcie praktycznie od pierwszych sekund było dominacją ze strony "Gamera". Po zakończonym pojedynku Polak rzucił wyzwanie w stronę cenionego zawodnika UFC.

Podczas gali UFC 327 w Miami do oktagonu powrócił jeden z czołowych zawodników kategorii lekkiej Mateusz Gamrot. Polak zmierzył się z argentyńskim strikerem Estebanem Ribovicsem.
Nasz zawodnik przystępował do tego starcia po porażce w hitowej walce z Charlesem Oliveirą w Rio De Janeiro. Wówczas "Gamer" uległ Brazylijczykowi w pierwszej rundzie, ale i tak zyskał uznanie w oczach UFC, gdyż przyjął ten pojedynek na dwa tygodnie przed planowaną galą.
Polak słynie z doskonałych zapasów, nieustannej presji i świetnej kondycji, która pozwala mu narzucać wysokie tempo przez pełen dystans. W poprzednich walkach mierzył się z takimi nazwiskami jak Beneil Dariush, Dan Hooker, Rafael Fiziev czy Arman Tsarukyan.
Argentyńczyk z kolei wchodził do oktagonu jako efektowny zawodnik spoza rankingu, który z każdą walką buduje swoją rozpoznawalność w UFC. Ribovics dał się poznać jako efektowny stójkowicz, który nie boi się otwartej wymiany ciosów i często kończy walki przed czasem. Jego agresywny styl i umiejętność wywierania presji w stójce mogły być miejscem, w którym mógł szukać swoich szans.
Nie mniej jednak przed batalią mówiło się, że Polak jest zdecydowanym faworytem. "Gamer" nieraz podkreślał, że przegrana z Oliverą stworzyła z niego lepszego zawodnika.
Pojedynek Gamrot - Ribovics odbywał się podczas karty wstępnej UFC w Miami i był zaplanowany na trzy rundy po pięć minut. Bruce Buffer wywołał obu wojowników i zaczęła się batalia. Argentyńczyk od razu dał po sobie poznać, że będzie polował na mocne ciosy, ale Gamrot wykazywał się dobrą stójką, a po chwili firmowymi zapasami, w przepiękny sposób przechwytując nogę rywala, wywracając go na matę.
"Gamer" z pozycji bocznej mocno rozbijał łokciami Ribovicsa, szukał kimury, a później dalej pokazywał oponentowi, co to znaczy efektywny grappling. "El Gringo" był totalnie bezradny, ale nie dał sobie zapiąć techniki kończącej w pierwszej odsłonie.
W drugim starciu Ribovics znów starał się zagrozić w stójce, ale Biało-Czerwony znowu skutecznie przeniósł walkę do parteru. Pokaz jego grapplingu był niesamowity, wykonywał przejścia pozycji, niczym rasowy czempion. Upierał się jednak na szukaniu dźwigni na rękę, a następnie duszenia. W międzyczasie uderzał siejące spustoszenie łokcie, aż w końcu zapiął trójkąt rękoma, a Argentyńczyk odklepał.
Mateusz Gamrot zaliczył tym samym zaliczył kolejny przekonujący występ w organizacji UFC i zapisał do swojego rekordu ważne zwycięstwo przed czasem.
- Dwa razy pokazałem, jaka jest różnica pomiędzy mną, a zawodnikami spoza rankingu. Chcę teraz najlepszych skurczybyków. Słyszałem, że Diego Lopes chce zmienić dywizję, Peter Yan? Zapraszam wszystkich do walki! - wykrzyczał po zakończonym boju reprezentant Polski.
Zachwycenia postawą naszego zawodnika nie kryli amerykańscy eksperci w studiu. Zwrócili uwagę na jego niesamowite umiejętności grapplingowe. - Jestem zapaśnikiem z krwi i kości, to jest od zawsze w moim DNA. To jest najpiękniejszy styl i chcę to za każdym razem udowadniać - dodał były podwójny mistrz KSW.










