30 sekund i sensacyjny koniec w walce Głowackiego. Polak zdemolowany
Po wielu latach Krzysztof Głowacki wrócił pod skrzydła "Babilonu". Były mistrz świata w boksie w debiucie w nowej organizacji MMA zmierzył się z przeciwnikiem, z którym miał rachunki do wyrównania. Starcie Głowackiego z Francuzem Jordanem Nandorem było co-main eventem gali KPS Food & Elmas Babilon MMA 55 w Radomiu. Pojedynek zakończył się błyskawicznie, już po 30 sekundach. Takiego rozstrzygnięcia mało kto się spodziewał.

Krzysztof Głowacki po wielu latach zawodowej kariery wrócił do korzeni. Zawodnik ten przez lata wraca pod skrzydła organizacji Babilon. To właśnie u tego promotora stawiał pierwsze kroki w zawodowym boksie. Teraz Głowacki wraca, lecz już w zupełnie innej odmianie sportów walki.
Dwukrotny mistrz świat WBO w wadze junior ciężkiej w swoim debiucie w organizacji Babilon MMA mierzył się z Francuzem Jordanem Nandorem. Był to już drugi pojedynek pomiędzy nimi. Po raz pierwszy stanęli naprzeciw siebie na gali XTB KSW 104 w Gorzowie Wielkopolskim. Wówczas starcie zakończyło się już w 20. sekundzie. "Główka" został przypadkowo trafiony palcem w oko, co zakończyło pojedynek ostatecznie traktowany jako nieodbyty.
Błyskawiczny koniec i prawdziwy szok w Radomiu
- Mamy rachunki do wyrównania. Mam do dziś problemy z okiem i on musi mi za to zapłacić. Zostanie ukarany, a potem w 2026 roku chcę regularnych startów i walki z Szymonem Kołeckim. Mistrz świata w boksie kontra mistrz olimpijski w podnoszeniu ciężarów. Myślę, że polscy kibice będą chcieli zobaczyć pojedynek legend naszego sportu - deklarował przed piątkowym pojedynkiem Głowacki.
Walka odbywała się w limicie wagowym do 93 kilogramów. Pojedynek odbywający się w Radomskim Centrum Sportu zakontraktowano na trzy rundy trwające po pięć minut. Pojedynek zakończył się błyskawicznie. Obaj zawodnicy bardzo szybko przeszli do walki w klinczu. Lepiej w całej sytuacji odnalazł się Francuz. Nandor na stojąco zapiął gilotynę na szyi Głowackiego, a polski mistrz świata po kilku sekundach bezwładnie padł na matę. Sędzia Piotr Jarosz momentalnie zakończył pojedynek.
Głowacki bardzo szybko opuścił klatkę, a Francuz wraz z całym sztabem szkoleniowym triumfował zwycięstwo. Nie powiodła się tym samym próba zrewanżowania się na Nandorze za ostatni pojedynek zakończony równie szybko, jak piątkowa potyczka w Radomiu. Dla Głowackiego była to druga porażka w MMA.
Zobacz również:














