Reklama

Reklama

Agnieszka Radwańska: Zagram w deblu z Urszulą

Agnieszka Radwańska podjęła decyzję - w igrzyskach w Londynie wystąpi w deblu z młodszą siostrą Urszulą. Obie tenisistki startują w wielkoszlemowym turnieju na trawie w Wimbledonie (z pulą nagród 16,1 mln funtów), który rozpoczął się w poniedziałek.

- Singiel to sprawa oczywista, a jeśli chodzi o debel, to już podjęłam decyzję, że zagram go z Ulą. Wiadomo, że jeśli mi się noga powinie w jednej czy w drugiej konkurencji, to jeszcze zostaje mikst w rezerwie. Tym bardziej, że można się do niego zgłosić trochę później, bo rusza dopiero w piątym dniu igrzysk - powiedziała Radwańska, obecnie trzecia w rankingu WTA Tour.
- Jeśli by się zdarzyła jakaś porażka - oczywiście lepiej żeby nie - to zostanie jeszcze plan B, czyli mikst. Teoretycznie droga do medalu jest w nim najkrótsza, ale zagra tam sporo mocnych par, na które lepiej nie trafić, szczególnie na początku - dodała.
W pierwszej rundzie Wimbledonu 23-letnia krakowianka pokonała Słowaczkę Magdalenę Rybarikovą 6:3, 6:3 i w drugiej rundzie zmierzy się z Jeleną Wiesniną. Rosjanka wyeliminowała w poniedziałek pięciokrotną triumfatorkę tej imprezy - Amerykankę Venus Williams 6:1, 6:3.
- Myślę o igrzyskach, bo jednak to jest impreza rozgrywana raz na cztery lata, no i gra się tam o medal. Ale jest na równi ważna choćby z turniejami Wielkiego Szlema. Staram się nie stwarzać z powodu olimpiady szczególnej presji, bo jej mi nie brakuje na co dzień. Na pewno będę się starała zrobić wszystko, żeby był medal, ale jeśli go nie będzie, to trudno. W razie czego mam za kilka tygodni US Open i tam będę się starała o jak najlepszy wynik - zaznaczyła Radwańska.
- W tenisie mamy o tyle dobrze, że mamy kilka dużych turniejów w roku, w przeciwieństwie do większości dyscyplin. W sporcie na ogół można się tylko wykazać raz na cztery lata na olimpiadzie, albo w mistrzostwach świata, które często odbywają się co dwa lata. Myślę, że tam jest presja o wiele większa, niż u nas. Wiadomo, że każdy bardzo chciałby zdobyć medal w singlu, albo przynajmniej w deblu. Ale jeśli się nie uda, to zostaje nam Wielki Szlem cztery razy w roku - dodała.
Oprócz sióstr Radwańskich kwalifikację olimpijską w singlu wywalczył Łukasz Kubot, a w deblu Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski. Wciąż niepewne są losy pary Klaudia Jans-Ignacik i Alicja Rosolska. Wszystko się rozstrzygnie 28 czerwca. Wtedy Międzynarodowa Federacja Tenisowa (ITF) oficjalnie zamknie proces wyłaniania uczestników rywalizacji o olimpijskie medale.
Tylko obsada gry mieszanej pozostanie otwarta do czwartego dnia turnieju, kiedy nastąpi losowanie drabinki na 16 par. Agnieszka Radwańska na pewno kwalifikowałaby się do niej w parze z Fyrstenbergiem i Matkowskim. Natomiast niepewny byłby wspólny start z Kubotem, ze względu na jego niższy ranking.
Z Londynu Tomasz Dobiecki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje