Reklama

Reklama

Wielkie plany AS Monaco

Rośnie nowa potęga europejskiego futbolu. AS Monaco wróciło do Ligue 1 i zapowiada, że to dopiero początek! Francuska i włoska prasa twierdzi, że już na dniach może sfinalizować hitowy transfer o wartości 60 mln euro.

Siedmiokrotny mistrz Francji i finalista Ligi Mistrzów spadł z Ligue 1 w 2011 roku po raz pierwszy od 35 lat. Kryzys trwał nadal i zespół stoczył się na dno tabeli drugiej ligi. Właśnie wtedy zasłużonemu dla francuskiej piłki klubowi spadła gwiazdka z nieba pod postacią jednego z najbogatszych ludzi Europy Środkowo-Wschodniej.

Dmitrij Robołowlew studiował medycynę, ale żyłka do interesu okazała się silniejsza od miłości do kardiologii. Stawiając na branżę chemiczną dorobił się gigantycznej fortuny, którą "Forbes" wycenił na ponad 9 mld euro, plasując Rosjanina na granicy pierwszej i drugiej setki rankingu największych krezusów świata.

Reklama

Plan ratunkowy "króla nawozów" działa bez zarzutów i zespół dowodzony przez Claudia Ranieriego wywalczył w sobotę awans do francuskiej elity. To jednak ma być dopiero początek powrotu na europejskie salony.

AS Monaco już rozpoczęło kolejną kampanię, tyle że na rynku transferowym. "Bombą" ma być transfer Radamela Falcao. Kolumbijczyk to obecnie jeden z najlepszych snajperów świata. Robołowlew chce go wykupić z Atletico Madryt za 60 mln euro, a hiszpański "AS" i "L'Equipe" z Francji podały, że napastnik mógłby liczyć na zarobki w wysokości 10 mln euro rocznie!

Nie tylko francuska prasa huczy od plotek o tym, kto wzmocni zamożnego beniaminka. Na liście znaleźli się: Mathieu Debuchy, Moussa Sissoko, Yohan Cabaye, ale także takie sławy, jak: Antonio Cassano czy Frank Lampard. Podobno władze klubu kuszą także włoskiego trenera - Roberto Manciniego, który prowadzi Manchester City.

Z kolei rosyjska "Iwziestia" podaje, że AS Monaco zainteresowane jest sprowadzeniem także Laciny Traore z Anży Machaczkała, choć rzecznik piłkarza zaprzeczył, że prowadzi negocjacje z francuskim klubem.

Jednak zanim AS Monaco rozpocznie walkę we francuskiej elicie, będzie musiało zmierzyć się z problemem podatków. W Monako panuje korzystne prawo fiskalne. Cudzoziemscy piłkarze nie musieli płacić podatku dochodowego, a Francuzi oszczędzali na niższych składkach na ubezpieczenie społeczne. Tymczasem podjęta w zeszłym miesiącu decyzja władz Ligi Francuskiej nakazuje piłkarzom AS Monaco płacenie podatków od czerwca 2014 roku.

Francuska prasa twierdzi, że sprawa może zostać rozwiązana w ten sposób, że klub zapłaci jednorazową opłatę w wysokości 200 mln euro, aby uniknąć wprowadzenia nowych przepisów.

Mirosław Ząbkiewicz

Ligue 2 - zobacz wyniki, strzelców, składy, terminarz i tabelę

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL