Reklama

Reklama

  • 1 .Paris Saint-Germain FC (28 pkt.)
  • 2 .Racing Club de Lens (21 pkt.)
  • 3 .OGC Nice (20 pkt.)
  • 4 .Olympique Marsylia (18 pkt.)
  • 5 .Stade Rennes FC (18 pkt.)
  • 6 .Angers Sporting Club de l'Ouest (17 pkt.)
  • 7 .FC Nantes (17 pkt.)
  • 8 .AS Monaco (17 pkt.)

PSG. Neymar pierwszy raz otwarcie krytykuje szefów klubu. Poszło o Lucasa. Był „kretem”?

Brazylijczyk Lucas, bliski kolega Neymara, nie jest już piłkarzem PSG, ale za jego sprzedażą do Tottenhamu mogą stać zaskakujące powody. Nie tylko finansowe. Czy to kara za podejrzenie, że 26-letni zawodnik był jednym z „kretów” w szatni?

- Nie jestem wprawdzie właścicielem klubu, ale Lucas nigdy nie powinien odchodzić z Paryża. Nie rozumiem, dlaczego był ostatnio tak mało wykorzystywany - mówi Neymar, publicznie broniąc swojego rodaka.

Brazylijski gwiazdor rzadko się wypowiada w ostatnich tygodniach, a tym bardziej na temat polityki klubu. Tak naprawdę to jego pierwszy komentarz, w którym oficjalnie przyznaje, że nie zgadza się z działaniami swoich szefów. Sprawa jest tym bardziej interesująca, że Lucas z Neymarem znają się od najmłodszych lat, razem grali jeszcze w futsalu jako kilkuletni chłopcy, a rekordowy transfer tego drugiego do PSG był powszechnie uznawany za poważne wzmocnienie kolonii brazylijskiej w Paryżu. Z kluczową rolą Lucasa, który w poprzednich sezonach nie tylko był jednym z najbardziej wykorzystywanych zawodników, ale cieszył się też zaufaniem Unaia Emery’ego. Nagle wszystko się zawaliło.

Reklama

Od początku tego sezonu przyjaciel Neymara drastycznie spadł w hierarchii trenera. Jeśli w ostatnich dwóch latach grał niemal we wszystkich spotkaniach ligowych, teraz został wystawiony zaledwie pięciokrotnie. Od razu pojawił się też na liście najbardziej pożądanych transferów. Klub miał w tym swój cel, bo Brazylijczyk był wciąż jednym z najbardziej wartościowych piłkarzy, a PSG musi znaleźć w najbliższych miesiącach kilkadziesiąt milionów euro, żeby nie narazić się na reperkusje finansowego fair play, po rekordowym transferze Neymara. Można więc przyjąć, że Lucas został wypchnięty z Paryża bez żadnych sentymentów, osłabiając przy okazji tezę, że brazylijska kolonia ma rzeczywiście najwięcej do powiedzenia. Mowa obronna Neymara po ostatnim zwycięstwie w Rennes, w półfinale Pucharu Ligi, dobrze wpisuje się w ten scenariusz. Zdecydowane, a czasami nawet brutalne zachowanie klubu wobec przyjaciela, nie podoba mu się od dawna, choć nigdy nie wyrażał tego tak głośno.

Za decyzją o pozbyciu się Lucasa kryje się jednak najpewniej również drugie dno. Szatnia PSG, jak w wielu wielkich klubach, nie jest idealna, ścierają się tam różne ego, nad którymi Emery nie zawsze jest w stanie zapanować. Ani przeciwstawić się temu, aby pikantne informacje nie wychodziły na zewnątrz. Mówiąc wprost, baskijski trener i jego współpracownicy bacznie obserwują, kto może być "kretem".

Zdaniem Dominique’a Severaka z "Le Parisien" trenerzy od dawna podejrzewali, że zbyt długi język w kontaktach z dziennikarzami ma właśnie Lucas, ale też Ben Arfa. Stąd coraz częściej rozpowszechniane informacje, że obydwaj nie są w paryskiej szatni mile widziani. Paradoksalnie, jeden i drugi są wśród kolegów bardzo lubiani. Marquinhos aż się popłakał, dowiadując się, że jego przyjaciel musi opuścić klub.

Dzisiaj najważniejsze pytanie dotyczy jednak Neymara. Czy zaskakująco otwarta i szczera opinia o odejściu Lucasa, jest zawoalowanym wyrażeniem wotum nieufności wobec trenera Emery’ego i jego metod zarządzania zespołem? Brazylijczyk potrafi całkiem nieźle prowokować i odpowiadać na prowokacje na boisku. Teraz okazuje się, że również poza nim.

Remigiusz Półtorak

Wyniki francuskiej Ligue1

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje