Reklama

Reklama

  • 1 .Paris Saint-Germain FC (42 pkt.)
  • 2 .Stade Rennes FC (31 pkt.)
  • 3 .Olympique Marsylia (29 pkt.)
  • 4 .OGC Nice (27 pkt.)
  • 5 .Racing Club de Lens (27 pkt.)
  • 6 .RC Strasbourg Alsace (26 pkt.)
  • 7 .AS Monaco (26 pkt.)
  • 8 .Angers Sporting Club de l'Ouest (25 pkt.)

Ligue 1. Plan PSG na Leo Messiego. Fundacje z Kataru, Neymar jako pośrednik

Paris Saint-Germain przygotowuje się do podpisania kontraktu z Leo Messim. Nic nie jest przesądzone, ale toczą się zakulisowe rozmowy, istnieje też plan finansowy, by zatrudnić Argentyńczyka. Dość interesujący. Pięciokrotny laureat plebiscytu "Złota Piłka" mógłby zarabiać w Paryżu 3,5 tysiąca euro miesięcznie.

To na pierwszy rzut oka najbardziej szokujący detal z operacji "Leo Messi w Paryżu". O szczegółach pisze w najnowszym wydaniu magazyn "France Football".

Pensja 3,5 tysiąca euro, czyli uberyzacja piłki nożnej

Argentyńczyk miałby dostać pensję minimalną w wysokości na przykład 3,5 tysiąca euro na miesiąc, ale przecież nie po to przyszedłby do PSG, by grać dla przyjemności ze swoimi kolegami Brazylijczykiem Neymarem i rodakiem Angelem Di Marią. Katarscy właściciele mistrzów Francji postąpiliby podobnie jak przy zatrudnieniu Davida Beckhama w 2013 roku. To właśnie w Paryżu Anglik skończył karierę i zagrał ostatnie 10 meczów. Przyszedł jako gwiazda, miał być magnesem przyciągającym kibiców na Parc des Princes i na francuskie stadiony (do Katarczyków należy również telewizja beIN Sports pokazująca wtedy mecze Ligue 1).

Reklama

Beckham zarabiał symboliczną kwotę, bo lwią część niemałej pensji opłacały mu fundacje różnych firm z Kataru. Co więcej, kilka lat później Katarczycy zainwestowali w amerykański projekt byłej gwiazdy Manchesteru United i Realu Madryt - Miami Inter. Spłacali dług wdzięczności wobec Anglika.

- W tym przypadku może być podobnie jak z Beckhamem - mówi ekonomista Pierre Rondeau. - To tzw. uberyzacja piłki nożnej. Messi będzie niezależny i opłacany przez katarską firmę - dodaje.

Tylko dzięki takim rozwiązaniom PSG mogłoby zapłacić Argentyńczykowi tyle, ile obecnie zarabia w Barcelonie lub zbliżoną kwotę. A to bardzo dużo. W ubiegłym tygodniu hiszpański dziennik "El Mundo" ujawnił, że w 2017 roku Leo podpisał nowy kontrakt z Katalończykami o wartości 555,2 milionów euro brutto, co daje netto kwotę 74,2 milionów euro na sezon. Za podpis na umowie Messi dostał 130 milionów euro.

PSG też z długami. Mbappe zwolni miejsce dla Messiego

Te ogromne kwoty zszokowały Hiszpanów, ale też dały dużo do myślenia w kontekście jego przyszłości. Jaki klub mógłby zatrudnić piłkarza, który w tym roku skończy 34 lata? Istnieją dziś tylko dwa rozwiązania. Albo Messi przedłuży umowę z Barcą, ale za niższe uposażenie, albo podpisze kontrakt z PSG. Zdaniem angielskich dziennikarzy Manchester City już nie chce inwestować w tak sędziwego piłkarza, tym bardziej za takie pieniądze.


PSG, choć to obok City druga piłkarska potęga finansowa w Europie, o wydawałoby się nieograniczonym budżecie, też ostatnio przeżywa kłopoty. Na koniec sezonu paryski klub stracił 204 miliony euro. Na utrzymaniu mają Neymara zarabiającego najwięcej w drużynie, bo 49 milionów euro, który właśnie ma przedłużyć kontrakt i Kyliana Mbappe (około 21 mln euro na sezon). Trudne dyskusje o prolongacie wygasającej w czerwcu 2022 roku umowy francuskiej gwiazdy wciąż trwają.

Trzeci tak drogi piłkarz? Nawet dla PSG to jest chyba niemożliwe. Paryż musi stanąć przed wyborem Mbappe albo Messi? "Megagwiazda, która kończy karierę ma zastąpić megagwiazdę przyszłości?" - pyta retorycznie "FF".

Barcelona też ma kłopoty finansowe i ponad miliard euro długu. Dla Katalończyków utrzymanie piłkarza z takimi zarobkami może okazać się ekonomicznie niemożliwe.

PSG chce sobie kupić kłopoty?

Messi w Paryżu to także mnóstwo pytań o sens sportowy tego transferu. W jakim systemie miałoby wtedy grać PSG, by Argentyńczyk jak najlepiej się odnalazł w drużynie i zapewnił sukces w Lidze Mistrzów?

Zdaniem francuskich komentatorów trudno znaleźć dobre rozwiązanie. Przy obecnej intensywności gry w Europie Argentyńczyk w meczach z największymi coraz rzadziej odgrywa pierwszorzędną rolę. - Weźmy taktykę 4-3-3 i Messiego w pozycji fałszywej 9-tki. Neymar i Mbappe nie lubią gry kontaktowej, Messi też przed nią ucieka. Oni zrobią różnice z przodu, ale trzeba też mieć kogoś do przytrzymania piłki, bronienia. W Europie grają atleci, zdolni biegać przez cały mecz. To nie daje przewagi. PSG ryzykuje, że kupi sobie kłopoty - zauważa były pomocnik FC Nantes Eric Carriere. Dodaje, że Messi najlepiej grał wtedy, gdy miał wsparcie w postaci Xaviego i Iniesty. Kiedy oni odeszli, sprawy zaczęły się komplikować.

Były reprezentant Hiszpanii Luis Garcia twierdzi jednak, że Messi mimo że się starzeje, cały czas wnosi do gry coś nowego i pożytecznego i zachowuje przyzwoitą średnią goli i asyst. - Może grać na wysokim poziomie do 2025 roku - zauważył Garcia.

Grill z Di Marią

Mimo że jest wiele za i przeciw temu, by Messi grał w PSG, to jednak sprawa znajduje się toku. W roli nieoficjalnego pośrednika występuje Neymar, jego serdeczny przyjaciel. Brazylijczyk co pewien czas udziela wypowiedzi, wysyła komunikaty na portalach społecznościowych, przekonując pośrednio swojego byłego kolegę z Barcelony do przeprowadzki do stolicy Francji.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!

Angel Di Maria, wieloletni przyjaciel Leo z reprezentacji, powiedział w argentyńskiej telewizji, że gdyby Messi przyszedł do Paryża bez wahania przedłużyłby umowę z PSG. - Nawet żona mi powiedziała, że jeżeli Leo tu przyjedzie to muszę zostać, chociażby po to, żeby razem przyrządzać asado (grilla) - powiedział Di Mario.

Z Messim miał pewne kontakty Mauricio Pochettino. Jego obecność w Paryżu zwiększa prawdopodobieństwo transferu.

Jeden klub przez całe życie?

Wszystko zależy jednak od samego piłkarza, czy chce na koniec kariery zmienić otoczenie. Przesądzające będą pewnie marcowe wybory na prezesa Barcelony. Jeżeli wróci ekipa Josepa Marii Bartomeu, to szanse na pozostanie Messiego na Camp Nou są większe, choć to o niczym jeszcze nie przesądza.

Czy Messiego stać będzie na opuszczenie swojego matecznika? "France Football", pisząc o Messim, odwołuje się przy okazji do historii. Tylko jeden piłkarz z pola, laureat "Złotej Piłki", spędził całą dorosłą karierę w jednym klubie. Był nim Florian Albert, triumfator plebiscytu z 1967 roku, przez całe życie występujący w Ferencvarosu Budapeszt.

Wielcy piłkarze na ogół zmieniali kluby, najczęściej pod koniec kariery. Uczynili tak i Pele (z Santosu na Cosmos Nowy York) i Johan Cruyff (z Barcelony wyjechał do USA, a z Ajaksu przeszedł do Feyenoord Rotterdam) i Franz Beckenbauer (z Bayernu na HSV Hamburg i Cosmos NY). Wielkie gwiazdy z innych sportów również decydowali się na taką zmianę. Koszykarz Michael Jordan, przez lata w Chicago Bulls, na koniec zagrał w Washington Wizzards, a popularny obecnie futbolista amerykański Tom Brady po 19 sezonach w New England Patriots gra obecnie w Tampa Bay Buccaneers i właśnie triumfował w Super Bowl.

Którą drogą podąży Messi?

Olgierd Kwiatkowski




Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje