Reklama

Reklama

Ligue 1. Leonardo Jardim odchodzi z Monaco? Teraz Thierry Henry?

Wiele wskazuje na to, że Leonardo Jardim nie dokończy sezonu na ławce AS Monaco. Mimo fatalnego początku, to jednak niespodzianka.

Portugalczyk rozpoczął pracę w klubie, w którym jednym z liderów jest Kamil Glik, w 2014 roku. W tym czasie zanotował wiele sukcesów, z których niewątpliwie największym było mistrzostwo Francji w 2017 roku po znakomitej walce z wypełnionym gwiazdami Paris Saint-Germain. W tam tym sezonie Monaco pozostawiło też niezapomniane wrażenie w Lidze Mistrzów, grając piękny, ofensywny futbol i kończąc swoją przygodę dopiero w półfinale.To wtedy objawił się światu Kylian Mbappe.

Jednak od tego sezonu drużynie z małego księstwa wyraźnie nie idzie. W Ligue1 wygrała zaledwie raz, na inaugurację rozgrywek z Nantes i od tego czasu nie może się przełamać. Główny powód to duże zmiany w składzie. W zasadzie to nic nowego - ekipa Jardima co roku sprzedaje najlepszych zawodników i promuje młodych - ale tym razem magiczna pałeczka Portugalczyka nie zadziałała. Rewolucja w drużynie była tak duża, że już na starcie ekipa niemal straciła szanse na wysokie miejsce w tabeli, dające na koniec sezonu miejsce w Lidze Mistrzów. Do tego doszło kilka kontuzji. Dzisiaj Monaco jest dopiero na 18. miejscu w klasyfikacji.

Reklama

Mimo bardzo dobrych relacji z wiceprezesem Wadimem Wasiliewem, który jest prawą ręką właściciela Dmitrija Rybołowlewa, wszystko wskazuje na to, że okres ochronny dla Portugalczyka się skończył. Przypomnijmy, że po mistrzostwie ubiegłej wiosny przedłużył on kontrakt do 2020 roku.

Monaco nie wygrało też dziesięciu (!) ostatnich spotkań w Lidze Mistrzów, a nastroje wśród czołowych graczy, mówić delikatnie, nie są najlepsze. - Wiedzieliśmy, że będzie ciężko. Ale chyba nie wszyscy zdawali sobie sprawę, że aż tak - powiedział Kamil Glik na wtorkowej konferencji prasowej reprezentacji Polski, pytany o atmosferę w klubie.

Kto może zastąpić Jardima? Zdaniem dziennika "Nice-Matin", poważnym kandydatem jest Thierry Henry - dzisiaj asystent selekcjonera Belgii - który ostatnio był też łączony z... Aston Villą, a jeszcze wcześniej z Bordeaux. Rozbieżności z nowymi, amerykańskimi właścicielami, którzy przygotowują się do przejęcia "żyrondystów", były jednak na tyle duże, że nie doszło do porozumienia. 

RP

Zobacz wyniki Ligue 1



Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL