Reklama

Reklama

  • 1 .Paris Saint-Germain FC (27 pkt.)
  • 2 .Racing Club de Lens (18 pkt.)
  • 3 .OGC Nice (17 pkt.)
  • 4 .Olympique Marsylia (17 pkt.)
  • 5 .Angers Sporting Club de l'Ouest (16 pkt.)
  • 6 .Olympique Lyon (16 pkt.)
  • 7 .Stade Rennes FC (15 pkt.)
  • 8 .RC Strasbourg Alsace (14 pkt.)

Ligue 1. Incydenty na francuskich stadionach. Problem narasta

Francja ma problem i to wielki. Z chuliganami na stadionach. Od początku sezonu na meczach Ligue 1 doszło do czterech poważnych incydentów na trybunach, jeden mecz został przerwany. - Ludzie w Europie pytają mnie o to, co się działo w dwóch meczach, na których wybuchły zamieszki, a nie o grę, o piękne bramki mówi Thierry Henry, były reprezentant Francji, dziś ekspert telewizyjny komentujący ligę francuską.

Zaczęło się już w 1. kolejce tego sezonu. Mecz Montpellier - Olympique Marsylia. Od początku atmosfera na trybunach jest napięta. Kibice obu klubów się nie znoszą,  to są derby południowej Francji. Fani gospodarzy wyzywają piłkarzy gości, rzucają w ich pole karne, czym się da. Rezerwowy Marsylii Valentin Rongier dostaje butelką w twarz. Ma rozcięte usta. Jest opatrywany na boisku. Później na murawę lecą petardy. Sędzia przerywa mecz na pół godziny, ale spotkanie zostanie dokończone. Władze ligi zamykają dwie trybuny, na których zasiadają ultrasi Montpellier na trzy mecze.

Reklama

Nicea - OM. Na murawie bili się piłkarze, trenerzy, kibice

W 3. kolejce Ligue 1  jedzie do Nicei na kolejne derby. Jest pełnia lata, ale nie tylko z tego powodu wieczór w Nicei był gorący. Piłkarze Marsylii są strasznie wyzywani, co chwila coś na nich leci z trybun. Wrogiem numer 1 dla fanów Nicei stał się Dimitri Payet, gwiazda OM. Gdy podchodzi do narożnika boiska, by wykonać rzut rożny, ultrasi rzucają w niego. W końcu pod koniec meczu (przy stanie 1-0 dla gospodarzy) dostał butelką w plecy. Sam też nie był bez winy, bo wcześniej zachowywał się prowokująco, po tym incydencie odrzucił butelkę w stronę trybun. Ultrasi Nicei zbiegli z trybun na boisko. Zaczęła się regularna bitwa. Bili się piłkarze, trenerzy, kibice.

Mecz nie został dokończony mimo że chciała tego Nicea. Jej piłkarze wyszli na boisko, ale zawodnicy Marsylii byli już w autobusie w drodze do domu. Władze OM domagały się walkowera. Komisja Dyscyplinarna ligi francuskiej zdecydowała, że mecz zostanie rozegrany ponownie na neutralnym stadionie bez udziału kibiców. Nicea została ponadto ukarana karą odjęcia dwóch punktów, ale jednego w zawieszeniu oraz rozegraniem trzech spotkań bez udziału publiczności. Obrońca Marsylii Alvaro Gonzalez został zdyskwalifikowany na dwa mecze, a Payet na jeden w zawieszeniu. Trener przygotowania fizycznego OM, który był jednym z najbardziej zaciętych bojowników podczas incydentów (uderzył kibica), otrzymał karę dyskwalifikacji do 30 czerwca przyszłego roku

RC Lens - Lille. Sześć osób rannych

W ostatni weekend do incydentów doszło podczas kolejnych derbów. Na północy Francji grały Lens i Lille. Przed meczem kibice Lens przygotowali obraźliwą wobec gości oprawę z wielkim napisem "Lillois Merda" i kilka innych obscenicznych transparentów. W przerwie spotkania kibice Lille sforsowali kordon ochroniarzy i ruszyli w stronę trybuny ultrasów Lens. Doszło do kilkuminutowej regularnej bitwy. Sześć osób zostało lekko rannych.

Lens zagra dwa najbliższe mecze u siebie bez udziału publiczności. Władze ligi nakładają kolejne sankcje, ale to nie przynosi rezultatu. Istnieją obawy, że kolejne awantury są kwestią czasu. - Mamy dopiero sześć kolejek ligowych za nami i cztery duże incydenty z udział bardzo ważnych klubów (do zamieszek doszło też podczas meczu Lyonu. To niepokojące - mówi szef komisji dyscyplinarnej ligi francuskiej, Sebastien Deneux.

Gorąco na ulicach, gorąco na trybunach

Co się dzieje? Z pięciu największych europejskich lig we Francji jest pod tym względem najgorzej. Nie ma incydentów, albo występują incydentalnie w całym sezonie w Anglii, Hiszpanii, we Włoszech, w Niemczech. Nawet w innych krajach europejskich nie jest tak źle jak we Francji.

Jedni tłumaczą to tym, że kibice byli strasznie wyposzczeni obecności na stadionach po tym jak cały poprzedni sezon nie mieli wstępu na trybuny ze względów obostrzeń sanitarnych w związku z pandemią. Inni sugerują, że sytuacja na trybunach Ligue 1 jest pochodną tego, co dzieje się w kraju. Co tydzień odbywają się walki uliczne czy to - ostatnio - po protestach przeciwników szczepień, czy demonstracjach ruchu "żółtych kamizelek", albo na przedmieściach wielkich miast. We Francji jest gorąco nie tylko na trybunach, ale i na ulicach.

Prezes Nicei Jean-Pierre Riviere po incydentach w meczu z Marsylią mówił, że sam klub nie poradzi sobie z problemem chuliganów. Jego zdaniem potrzebna jest pomoc państwa. Został skrytykowany, bo na stadionie w Nicei przede wszystkim zawiedli organizatorzy. Zawodzi także system sankcji. Władze ligi wolą ukarać klub na przykład zamknięciem całego stadionu, a mimo tego, że świetny system monitoringu pozwala wychwycić prowodyrów i głównych uczestników bijatyk. Indywidualnie karze się we Francji rzadko i nie tak jak trzeba.

Tak czy inaczej Francuzi stoją przed wielkim wyzwaniem poprawy bezpieczeństwa na stadionach, bo meczów "wysokiego ryzyka" w tym sezonie w Ligue 1 jest jeszcze mnóstwo.

Olgierd Kwiatkowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje