Reklama

Reklama

  • 1 .Paris Saint-Germain (68 pkt.)
  • 2 .Olympique Marsylia (56 pkt.)
  • 3 .Stade Rennes (50 pkt.)
  • 4 .Lille OSC (49 pkt.)
  • 5 .Stade de Reims (41 pkt.)
  • 6 .OGC Nice (41 pkt.)
  • 7 .Olympique Lyon (40 pkt.)
  • 8 .Montpellier HSC (40 pkt.)

Ligue 1. AS Monaco - PSG 0-4 w 14. kolejce

Paris Saint-Germain uczcił setne spotkanie przeciwko AS Monaco sprawiając swojemu rywalowi tęgie lanie, a wynik 4-0 to najniższy wymiar kary. W spotkaniu zabrakło Kamila Glika, który zmaga się z urazem.

Ligue 1: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Reklama

Starcie dwóch ostatnich mistrzów Francji jeszcze do niedawna było najbardziej ekscytującym pojedynkiem w Ligue 1. To się jednak zmieniło, bo w trwającym sezonie obie drużyny są swoim totalnym przeciwieństwem - PSG wygrywa wszędzie i z każdym (14 meczów, 14 zwycięstw), zaś Monaco od czasu pierwszej ligowej kolejki nie wygrało jeszcze ani razu.

W kadrze meczowej gospodarzy zabrakło m.in. Kamila Glika, który nabawił się urazu pachwiny w meczu Ligi Mistrzów z Club Brugge. Lista nieobecnych była zresztą koszmarnie długa, żeby wymienić tylko Aleksandra Gołowina, Stevana Joveticia, Andrea Raggiego, Rony Lopesa, Danijela Subasicia, Youriego Tielemensa i Adama Traore.

Do pierwszego składu PSG wrócił za to Adrien Rabiot po trzech meczach nieobecności spowodowanych karą za spóźnienie na przedmeczową zbiórkę z Olympique Marsylia.

Kibice na trybunach nie zdążyli jeszcze wygodnie rozsiąść się na swoich miejscach, gdy PSG wyszło na prowadzenie. Neymar nie trafił czysto w piłkę przy strzale, ale tuż przed bramką dopadł do niej Edinson Cavani i dobił futbolówkę do siatki. Sędzia Ruddy Buquet początkowo odgwizdał spalonego, ale po konsultacji VAR wskazał na środek boiska. 1-0 w 4. minucie.

Siedem minut później arbiter zafundował Cavaniemu powtórkę z rozrywki. Urugwajski napastnik tym razem trafił do pustej bramki po tym, jak piłkę wyłożył mu Moussa Diaby, ale sędzia boczny znów podniósł chorągiewkę i dopiero interwencja VAR-u pokazała, że gol został strzelony prawidłowo.

Katastrofalny początek rozwścieczył trenera Monaco Thierry'ego Henry'ego, który już w 21. minucie przeprowadził pierwszą zmianę. Nacera Chadliego zastąpił Jordi Mboula.

W 35. minucie wynik meczu powinien podwyższyć Kylian Mbappe, ale napastnik PSG w sytuacji sam na sam przegrał pojedynek z bramkarzem gospodarzy.

W samej końcówce pierwszej połowy arbiter raz jeszcze "zakpił" sobie z graczy mistrza Francji. Tym razem piłkarze cieszyli się po bramce Juliana Draxlera, a gdy radość opadła, dowiedzieli się, że... gola nie ma. Pierwotnie zaliczona bramka została cofnięta z powodu spalonego.

Pech, który prześladuje Monaco od początku sezonu dopadł klub na początku drugiej połowy. Wówczas kontuzji nabawił się wprowadzony wcześniej 19-letni Mboula i boisko opuścił na noszach.

Chwilę później było już 0-3, a hat-tricka skompletował Cavani. Ponownie asystę na swoje konto zapisał Diaby, znów pozostawiając napastnikowi jedynie trafić do pustej bramki.

Dominacja PSG była absolutna. Dziesięć minut później Kylian Mbappe był faulowany w polu karnym, a "jedenastkę" bez problem wykorzystał Neymar. Sam Mbappe trafił do bramki kilka chwil później, ale arbiter znów pochylił się nad VAR-em i po czasie odgwizdał spalonego.

AS Monaco - Paris Saint-Germain 0-4 (0-2)

Bramki: 0-1 Cavani (4.), 0-2 Cavani (11.), Cavani (53.), 0-4 Neymar (63.)

WG

Zobacz raport meczowy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje