Reklama

Reklama

  • 1 .Stade Rennes (14 pkt.)
  • 2 .Lille OSC (14 pkt.)
  • 3 .RC Lens (13 pkt.)
  • 4 .Paris Saint-Germain (12 pkt.)
  • 5 .Montpellier HSC (10 pkt.)
  • 6 .AS Monaco (10 pkt.)
  • 7 .AS Saint-Etienne (10 pkt.)
  • 8 .OGC Nice (10 pkt.)

Kamil Glik ma propozycje z wielkich klubów. Zostanie w Monaco?

Ostatni sezon był dla Kamila Glika i jego Monaco bardzo trudny, drużyna w ostatniej chwili utrzymała się przed spadkiem, ale polski obrońca ciągle ma dobrą markę w europejskiej piłce. To dlatego mają się nim interesować wielkie kluby – m.in. Manchester United, Tottenham czy Inter Mediolan.

Jak przekonują sportowefakty.pl, do tej trójki dochodzi jeszcze Roma. Wszyscy to europejski top, choć aktualnie na różnym poziomie sportowym. Najbardziej prestiżowy byłby niewątpliwie transfer do "Czerwonych Diabłów", choć ekipa z Manchesteru szuka akurat nowego impulsu, aby wrócić do dawnej świetności. W tym roku nie zagra nawet w Lidze Mistrzów.

Reklama

Czy to zainteresowanie Polakiem oznacza, że w Monaco jest mu źle? Bynajmniej. Przez trzy lata Glik wypracował sobie tam bardzo silną pozycję, choć te sezony były diametralnie różne. W pierwszym, 2016-17 zdobył mistrzostwo Francji, znalazł się w najlepszej jedenastce roku, na środku obrony mógł z nim rywalizować jedynie Thiago Silva z PSG i trochę rzadziej Marquinhos. Glik był u szczytu. Oprócz tytułu mistrzowskiego doszedł też z drużyną do półfinału Ligi Mistrzów, a Monaco grało najładniejszy futbol w Europie. Aż chciałoby się powiedzieć - książęcy.

W kolejnym sezonie poziom był ciągle wysoki, choć paryżanie już nie wypuścili mistrzostwa z rąk. Wreszcie miniony sezon to kompletna degrengolada. Glik nie mógł wiele zrobić, gdy cała ekipa przechodziła poważny kryzys. Efekt? Ani razu nie znalazł się w jedenastce kolejki przygotowywanej przez cały rok przez "L’Equipe". Zjazd był duży.

Ale jednocześnie w młodej ekipie Polak był niemal najbardziej doświadczonym, czasem dostawał też opaskę kapitana, gdy Radamel Falcao nie grał, a trener Leonardo Jardim mówił nam, że bardzo na Glika liczy.

I tu nic się nie zmieniło. Monaco dalej potrzebuje doświadczonego Polaka. A skoro odejście Falcao jest coraz bardziej prawdopodobne (powrót do Porto?), to opaska kapitańska też jest całkiem realna na stałe.

I jeszcze wyższe zarobki. Dotychczas, jak wielokrotnie pisaliśmy, Glik mógł liczyć na 290 tys. euro miesięcznie, czyli ok. 3,5 mln rocznie (obcokrajowcy w Monaco po spełnieniu pewnych warunków praktycznie nie płacą podatków), teraz ta kwota ma być jeszcze zwiększona.

Po to, aby zatrzymać Polaka na Lazurowym Wybrzeżu. Da się przekonać czy będzie chciał jednak próbować szczęścia w jeszcze innej lidze?

Wartość rynkowa Glika jest obecnie wyceniana na 8 mln euro (Transfermarkt) oraz 10-15 mln euro (Obserwatorium Futbolu CIES).

RP

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Glik | AS Monaco

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje