Żodzik chciała zrezygnować, do akcji wkroczył trener. "Dzień przed eliminacjami"

article cover
Trener Marii Żodzik opowiedział o kulisach medalu na MEMichal LaudyNewspix.pl

Zobacz również:

Dwie zrzutki i trudne warunki. Trener odsłania kulisy

To był bardzo ciężki konkurs. Wpływ miały zarówno warunki, jak i fakt, że przez wydarzenia w Londynie nie mogliśmy normalnie trenować. Trzy tygodnie przerwy od treningu technicznego dały się we znaki. Myślę, że było to widoczne szczególnie na niższych wysokościach. Trzeba było zachować spokój i jak najszybciej skorygować błędy. Na szczęście udało się to zrobić w ostatniej próbie

Upadek mógł przekreślić mistrzostwa Europy. Niepewność trwała do ostatniej chwili

Na szczęście badanie wykazało jedynie silne przeciążenie kręgosłupa oraz niewielkiego krwiaka w okolicy dysku. To właśnie on był największą przeszkodą w treningu technicznym, ponieważ istniało ryzyko, że przy kolejnym upadku krwiak się powiększy lub rozleje. Mogłoby to prowadzić do ucisku na nerwy i znacznie poważniejszych konsekwencji. Dlatego robiliśmy wszystko, aby tego uniknąć. Realizowaliśmy każdy możliwy trening, z wyjątkiem samego skakania

Zobacz również:

Żodzik chciała zrezygnować. "Łatwo zacząć panikować"

Staram się przede wszystkim zachować spokój. Jeśli widzę, że wszystko jest w porządku pod względem zdrowotnym i że wynika to głównie ze stresu czy obaw zawodnika, to daję mu przestrzeń na podjęcie decyzji. Powiedziałem Marii, że może zdecydować nawet podczas rozgrzewki. Wtedy zwykle pojawia się adrenalina, wraca głód rywalizacji i sytuacja zaczyna wyglądać inaczej. Staram się podchodzić do takich momentów spokojnie i logicznie. Jak dotąd to się sprawdza
wyznał Wyszyński.

Srebro mistrzostw świata było początkiem. "Zmierzamy we właściwym kierunku"

Myślę, że słowo "potwierdzenie" jest tutaj bardzo trafne. Ten medal pokazuje, że wszystko działa tak, jak powinno, i że zmierzamy we właściwym kierunku. To właśnie było dla nas najważniejsze

Trener zabrał głos ws. przyszłości. Padła jasna deklaracja

Na początku była duża presja. Pojawiłem się jako trener zawodniczki, która miała już za sobą start na igrzyskach olimpijskich, więc poziom od razu był bardzo wysoki. Najważniejsze było dla mnie, żeby nie zniszczyć tego, co zostało wcześniej wypracowane, a jednocześnie spróbować to rozwinąć. Powiedziałem wtedy, że sprawdzimy wszystko podczas pierwszego sezonu halowego. Gdyby wyniki nie były satysfakcjonujące, należałoby zastanowić się nad dalszymi krokami. Przed Marią były przecież kolejne mistrzostwa świata i dalsza droga do igrzysk olimpijskich
Tak, normalnie kontynuujemy współpracę. W planach jest kolejny sezon, także do igrzysk, więc pod tym względem nic się nie zmienia

Zobacz również:

Zawodniczka z szerokim uśmiechem trzyma rozpostartą biało-czerwoną flagę Polski i nosi srebrny medal na szyi na stadionie lekkoatletycznym.
Maria ŻodzikRADOSLAW JÓŹWIAK / CYFRASPORTNewspix.pl
Maria Żodzik z medalem mistrzostw świata. "Oddałam skok z całej siły". WIDEOTomasz KalembaINTERIA.TV