Znów poniżej 11 sekund. Piękna walka Swobody z 5-krotną mistrzynią igrzysk
Ewa Swoboda to już legenda polskiego sprintu, choć wciąż bez rekordu kraju na 100 metrów. A Elaine Thompson-Herah to legenda światowego sprintu, pięciokrotna mistrzyni olimpijska, posiadaczka drugiego czasu w historii na setkę - 10.54 s. Na stadionie Ewa nigdy jej nie pokonała. A dzisiaj w Zagrzebiu Polka długo prowadziła z Jamajką, gdy ta na końcu włączyła wyższy bieg. Obie dobiegły do mety poniżej 11 sekund, Swoboda ustanowiła swój rekord sezonu.

Jamajek i Amerykanek w sierpniu, w kluczowej imprezie sezonu dla Ewy Swobody, nie będzie - to najważniejsze wiadomość. Na dziś z zawodniczkami z Ameryki Północnej i Karaibów nie ma większych szans, z tym trzeba się pogodzić.
Tyle że ową imprezą sezonu będą mistrzostwa Europy w Birmingham - najszybszą kobietę na naszym kontynencie poznamy już pierwszego dnia, 10 sierpnia. O to miano będzie walczyć Swoboda, po pierwszych jej startach nie ma już co do tego wątpliwości. O ile oczywiście dopisze zdrowie.
Podopieczna trenerki Iwony Krupy zaczęła sezon niespełna trzy tygodnie temu w Warszawie - od czasu 10.99 s. I był to jej najlepszy początek w karierze. Później czas może okazał się gorszy w Ostrawie (11.09 s), ale najważniejsze okazało się zwycięstwo w mityngu World Athletics Continental Tour - Gold. Czyli tej najwyższej rangi, za Diamentową Ligą. Tam Swoboda wygrała już zawodniczkami, z którymi będzie walczyć o podium w Birmingham.
A dziś w Zagrzebiu zmierzyła się z rywalką legendarną, pięciokrotną mistrzynią IO, od której szybsza w całej historii była tylko Florence Griffith-Joyner. Mowa o Elaine Thompson-Herah.
76. Boris Hanžeković Memorial w Zagrzebiu. Kolejny kapitalny występ Ewy Swobody
Słynna Jamajka wróciła do szybkiego biegania w tym roku, bo po sezonie 2023 odpuściła już starty. W niedzielę skończy 34 lata, wydawało się, że powrócić w rejony 10.80-10.90 s będzie jej trudno. Tymczasem w kwietniu w Kingston przebiegła już setkę w 10.92 s, czyli szybciej od... rekordu Polski. Później były jeszcze Relaysy w Gaborone, teraz wróciła do międzynarodowej rywalizacji.

Swoboda wygrała z nią tylko raz, ale w hali - na 60 metrów. W Toruniu, gdzie gwiazdy zazwyczaj przyjeżdżają na Copernicusa w lutym. Tyle że tamten dystans jest specjalnością Ewy, była na nim wicemistrzynią świata. A na dłuższym, na powietrzu, już jednak w końcówce traci. Ze słynną Jamajką na 100 m przegrała dotąd czterokrotnie. I zawsze bardzo wyraźnie, minimum o 19 setnych.
Dziś Swoboda kapitalnie wyszła z bloków, wyprzedziła obie świetne rywalki. Brianna Lyston dogoniła ją pierwsza, Thompson-Herah jako druga, ale to ta najstarsza najlepiej finiszowała. I wygrała - w 10.91 s, bijąc rekord mityngu. Lyston uzyskała 10.94 s, Swoboda też złamała 11 sekund. Oficjalnie uzyskała 10.98 s - to jej nowy rekord sezonu.
I znakomity prognostyk na dalszą część zmagań.













