Znów ponad 80 metrów. Co z rekordem Anity? Zagrożony jeszcze w tym roku
W 2015 roku Anita Włodarczyk posłała młot za linię 80. metra, jako pierwsza w historii. A rok później uzyskała rekordowe 82.98 m - wynik nieosiągalny dla innych kobiet. Na jak długo? Tego na razie nie wiemy, wciąż jednak Camryn Rogers brakuje niemal dwóch metrów. Kanadyjka ma jednak niespełna 27 lat, dopiero wchodzi w wiek, który w tym sporcie wydaje się optymalnym. W Nairobi znów rzuciła ponad 80 metrów. Nie pierwszy raz. Pod względem takich konkursów Polka wciąż jest rekordzistką. Wkrótce to się może zmienić.

Polska specjalność - to śmiało można powiedzieć o rywalizacji właśnie w rzucie młotem. Szymon Ziółkowska, Kamila Skolimowska, Anita Włodarczyk, Paweł Fajdek, Wojciech Nowicki, Joanna Fiodorow, Malwina Kopron, Ewa Różańska - lista medalistów z największych imprez tylko z XXI wieku jest wyjątkowo długa. Złoto w poprzedniej dekadzie niemal było zarezerwowane dla naszych reprezentantów, odstępstwa występowały rzadko.
O ile w męskim młocie była jeszcze jakaś rywalizacja, tak w kobiecym, gdy ze szczytu formy zeszła już Betty Heidler, została właściwie sama Anita Włodarczyk. Ciężko tu wspominać dopingowiczkę Tatjanę Łysienko, pozbawioną później medali, w tym złota w Londynie. Pytanie, czy wcześniej, gdy stawała w szranki z Polkami, nie tylko Anitą, ale i Kamilą Skolimowską, była "czysta".
Od czerwca 2014 roku, aż do startu sezonu 2018, Anita była jednak niepokonana. To jej peak kariery, okraszony kolejnymi rekordami świata. Wyśrubowanymi tak, że wciąż wydają się nieosiągalne dla reszty. Choć Kanadyjka Camryn Rogers pomalutku, krok po kroku, zbliża się do nich. Wciąż jednak brakuje jej niespełna dwóch metrów, ale przecież dopiero wchodzi w najlepszy wiek. Włodarczyk była w okolicy 30-tki, gdy rzucała po 80 metrów. Rogers dokonała tego trochę wcześniej.
Siedem konkursów z ósemką z przodu - rekord należy do Anity Włodarczyk. Jest szykowana odpowiedź
Anita Włodarczyk kończyła w całej swojej karierze siedem konkursów z wynikami ponad 80-metrowymi. I do dziś to jest rekord. Co tu dużo mówić, aż do czerwca 2021 roku była... jedyną na tej liście. Wtedy w Eugene na 80.31 m młot rzuciła DeAnna Price. Dwa lata później 80.17 m uzyskała w Arizonie Brooke Andersen. A we wrześniu zeszłego roku stało się w końcu to, co zapowiadano od jakiegoś czasu. Camryn Rogers zdominowała bowiem najważniejsze konkursy, miała już bowiem srebro MŚ z Eugene (2022), złoto MŚ z Budapesztu (2023), olimpijskie złoto z Paryża (2024). A w Japonii dołożyła kolejne, ale już okraszone rekordem życiowym - 80.51 m.

Początek tego sezonu pokazuje, że Kanadyjka dopiero się rozpędza, a konkursy z "ósemką" z przodu mogą stać się czymś normalnym. 2 kwietnia w Austin rzuciła 81.13 m - czwarty wynik w historii, trzy lepsze są dziełem Włodarczyk. Później było 79.64 m w słynnej Ramonie, gdzie wiatr pomaga dyskobolom, a niekoniecznie już młociarzom.
Minęły dwa tygodnie, a Camryn pokazała klasę w drugim w tym sezonie złotym mityngu World Athletics - Kip Keino Classic w Nairobi.
W ostatniej serii uzyskała 80.03 m, a to oznacza, że ma już trzeci konkurs z pokonaną barierą 80 metrów. W niecały rok od pierwszego. Różnica między nią a Włodarczyk? Polka budowała formę spokojnie, na docelowe imprezy. I każdy ze swoich 80-metrowych rzutów oddała w lipcu lub sierpniu.
Rogers zaś takim rzutem najpierw zakończyła sezon, a następnie rozpoczęła. I im dłużej będzie on trwał, możemy spodziewać się kolejnych fantastycznych wyników. Niewykluczone więc, że rekord konkursów Anity - owe siedem - wkrótce zostanie poprawiony.












