Złamał 46 sekund w hali! Jaka życiówka Polaka, mistrz olimpijski pokonany
Dla organizatorów mityngu w Ostrawie Maksymilian Szwed, 20-letni sprinter AZS Łódź, nie był wielkim faworytem, ustawili go w tym teoretycznie słabszym biegu. A szkoda, bo Polak pobiegł kapitalnie, odparł atak mistrza olimpijskiego z Paryża w sztafecie mieszanej Eugene Omalli. I finiszował w czasie 45.81 s - to jego rekord życiowy, zarazem i drugi wynik w historii polskiej lekkiej atletyki. Szybciej pobiegł tylko Marek Plawgo. Dało to Szwedowi drugą lokatę, wygrał Węgier Attila Molnar, z najlepszym czasem na świecie (45.08 s).

Maksymilian Szwed ma dopiero 20 lat, a już za sobą olimpijski debiut i siódmą pozycję z rywalizacji sztafet mieszanych w stolicy Francji. I predyspozycje, by być tym najlepszym specjalistą od 400 metrów, czyli jednego okrążenia na stadionie oraz dwóch w hali - w całej historii polskiej lekkoatletyki.
W mistrzostwach Polski w Bydgoszczy, pod koniec czerwca, w pięknym stylu zdobył złoto, a przy okazji poprawił o 10 setnych rekord Polski U-23 Marka Plawgo, uzyskał 45.25 s. Do tego historycznego 44.62 s Tomasza Czubaka trochę brakuje, ale być może pierwszego wyniku z dwoma czwórkami doczekamy się jeszcze w tym sezonie. Forma z hali na to wskazuje.
Znakomity bieg Maksymiliana Szweda w Ostrawie. Drugi czas w historii polskiej lekkiej atletyki
Szwed do Ostrawy przyjechał z rezultatem 46.51 s, uzyskanym w styczniu w Luksemburgu. Niezbyt może imponującym, na świecie biega się jednak wyraźnie poniżej 46 sekund. Organizatorzy podzielili stawkę 10 zawodników na dwie grupy, puścili ich w dwóch biegach. Polak pobiegł w tym pierwszym, za rywala miał m.in. mistrza olimpijskiego z Paryża w sztafecie mieszanej Eugene Omallę. To Holender startował z zewnętrznego toru, teoretycznie łatwiej mu się było napędzić.
A celem było jak najszybsze zejście do krawężnika po niemal dwustu metrach. Wydawało się, że Omalla da radę, ale Szwed odparł ten atak, zmusił rywala do biegnięcia po zewnętrznym. A później "zerwał" go, uzyskał sporą przewagę.
I już można było odliczać, czy Szwed po raz pierwszy w karierze zdoła "złamać" granicę 46 sekund. Dał radę, finiszował znakomicie - w czasie 45.81 s. Omalla zaś nie wytrzymał (46.48 s), przegrał jeszcze na finiszu z rodakiem Jonasem Phijfersem (46.16 s).

Rezultat naszego 20-latka jest zaś o 42 setne gorszy od czasu Marka Plawgi z 2022 roku, wówczas biegającego w Wiedniu.
Szwed musiał jeszcze czekać na to, co wydarzy się w drugiej serii. A tam był piekielnie mocny Węgier Attila Molnar. Na półmetku Mollnar miał rezultat 21.46 s, o pięć setnych lepszy od Polaka na tym samym etapie. Drugie okrążenie pobiegł jednak znakomicie - 45.08 s to najlepszy rezultat w hali w tym roku na świecie. Lepszy od amerykańskich asów, którzy biegali w niedzielę w Bostonie!
Szwed zajął więc drugie miejsce.
Zobacz również:










