Wyrównany rekord świata w finale z Pią. Nowy rekord Polski. Mamy medal
W półfinale Pia Skrzyszowska uzyskała swój drugi wynik w karierze - o trzy tysięczne wyprzedziła Ditaji Kambundji, choć obu zapisano 7.76 s. To były najlepsze czasy w tym roku na świecie, zapowiadające już to, co miało dziś się 80 minut później w finale. Dwa najlepsze w tym roku czasy na świecie, "skorygowane" chwilę później przez Devynne Charlton i jej 7.74 s w trzeciej serii. Zapowiadał się kosmiczny finał z udziałem czterech kandydatek do trzech miejsc na podium. I taki był w rzeczywistości.

Rok temu pod koniec marca Pia Skrzyszowska uzyskała życiową formę, choć długo nic tego nie zapowiadała. W finale w Nankinie uzyskała 7.74 s, poprawiła 45-letni rekord Polski Zofii Bielczyk, ale pełnej radości nie doświadczyła. Bo nie wystarczyło to do medalu, zabrakło trzech tysięcznych sekundy. Trzy zawodniczki miały ten sam czas, decydowały tysięczne. Pia byłą tu w środku, skończyła czwarta.
Wtedy poziom był niesamowicie wyrównany, pierwszą i szóstą na mecie dzieliły cztery setne sekundy. Z tej szóstki w Toruniu zabrakło Ackery Nugent i Grace Stark. Za to Skrzyszowska, Devynne Charlton, Ditaji Kambundji i Nadine Visser w kolejnych startach potwierdzały formę, którą miały wtedy. Ale także i teraz.
I podobnie było już w Toruniu. Wszystkie cztery w eliminacjach, gdy nie pokazuje się pełni możliwości, finiszowały w 7.82 lub 7.84 s. A później przyszły półfinały, zapowiadające to, co będzie nas czekało po godz. 20.13, w biegu medalowym.
Visser uzyskała 7.82 s, trochę się spięła, bo niespodziewanie zagroziła jej Jamajka Megan Simmonds. A później doszło do potyczki Skrzyszowskiej i Kambundji. Polka jakby trochę została na starcie, traciła do wielkiej rywalki. A później się wyraźnie rozpędziła, po zejściu z ostatniego płotka popisała się kapitalnym finiszem, zaś mistrzyni świata z Tokio nie wykonała mocnego rzutu na metę. Obie miały 7.76 s - to najlepsza czasy na świecie w tym sezonie. Za chwilę jednak przy nazwisku Charlton, w trzeciej serii, pojawiło się 7.74 s. Tak rekordzistka świata zameldowała się w finale.
Halowe mistrzostwa świata. Pia Skrzyszowska w finale biegu na 60 metrów przez płotki
Dwa lata temu w Glasgow Pia zdobyła brąz, rok temu skończyła czwarta. Teraz celowała w podium, zapewne jakikolwiek medal dałby jej ogrom satysfakcji.
Pia znalazła się na piątym torze, obok siebie miała Kambundji i Charlton. Widziała je, czuła. Tu już nie było kalkulacji ze startem.

Charlotn wypaliła jak torpeda, przy tym jej starcie wydawało się, że Polka została w blokach. A to nieprawda. Zawodniczka z Warszawy rozpędzała się, dopędziła Kambundji. Wydawało się, że ma też już na celowniku Visser, bo Charlton była poza zasięgiem.
Bahamka wyrównała swój rekord świata - to wspaniałe 7.65 s. Holenderka i Polka finiszowały w 7.73 s. Tym razem decydowało pięć tysięcznych, na korzyść Visser. To nowy rekord kraju, znów w ostatnim biegu w sezonie halowym.
Kambundji uzyskała 7.75 s. W Nankinie miała srebro, w Tokio jesienią - złoto. Teraz jednak to ona czuła się tak jak Polka rok temu.
A my mamy czwarty medal w tych mistrzostwach.
- 1. Devynne Charlton (Bahamy) - 7.65 (wyrównany rekord świata)
- 2. Nadine Visser (Holandia) - 7.73 s (.723)
- 3. Pia Skrzyszowska (Polska) - 7.73 s (.728)
- 4. Ditaji Kambundji (Szwajcaria) - 7.75
- 5. Megan Simmonds (Jamajka) - 7.82
- 6. Alia Armstrong (USA) - 7.85 s
- 7. Denisha Cartwright (Bahamy) - 7.90 s (.898)
- 7. Marlene Meier (Niemcy) - 7.90 s (.898)














