Tydzień temu w Londynie było upalnie, słonecznie - w takiej pogodzie Iga Świątek zdobywała historyczny tytuł w Wimbledonie. A siedem dni później pogoda była już taka bardziej "angielska" - z deszczem w roli głównej i temperaturą ledwie przekraczającą 20 stopni Celsjusza. I to ten deszcz przeszkadzał uczestnikom Diamentowej Ligi, zwłaszcza że na obu prostych na bieżni zalegała woda. Choć pod koniec mityngu było już w tym względzie lepiej.
Padało jednak, gdy w ramach przedprogramu sztafety 4x100 metrów rywalizowały o...
No właśnie, o sprawdzenie formy w przypadku większości oraz o kwalifikację na wrześniowe mistrzostwa świata dla Jamajczyków. Bo wielcy faworyci zawalili majowe World Relays w Kantonie i muszą walczyć o dwa pozostałe wolne miejsca w Tokio. Do dziś byli poza tą dwójką. W Londynie pobiegli wiec m.in. Oblique Seville i Kishane Thompson, uzyskali w deszczu czas 37.80 s. I na razie kwalifikację mają.
W polskiej ekipie pobiegli zaś: Adrian Brzeziński, Mateusz Siuda, Dominik Kopeć i Oliwer Wdowik. Zmiany wyglądały znacznie lepiej niż trzy tygodnie temu w Madrycie, czas był też lepszy. Choć wciąż daleki od możliwości Biało-Czerwonych. 38.99 s wystarczyło do piątej pozycji.

Później Patryk Sieradzki świetnie poprowadził bieg na 800 metrów, w którym na finiszu Emmanuel Wanyonyi (1:42.00) zdołał się przy krawężniku wcisnąć przed Marco Aropa (1:42.22).
A następnie Anna Wielgosz nieco odbiła się od światowej czołówki w biegu na 800 metrów - finiszowała dziewiąta, w czasie 2:00.78. To jeden z gorszych jej rezultatów, prawdopodobnie tempo było za mocne i srogo za to zapłaciła. Wygrała zaś Brytyjka Georgia Hunter Bell (1:56.74).
Diamentowa Liga w Londynie. Rekord życiowy Weroniki Lizakowskiej poprawiony o pięć sekund. W historycznym biegu
Została więc jeszcze Weronika Lizakowska, która znalazła się wśród 17 uczestniczek rywalizacji na jedną milę. Tu rolę nadającej tempo miała pełnić Australijka Catriona Bisset, a tymczasem do przodu wysforowały się dwie Etiopki: Gudaf Tsegay i Birke Haylom. Pod koniec drugiego okrążenia dogoniła je Australijka Jessica Hull, odpadła zaś Haylom.
I już było wiadomo, że czas będzie tu historyczny. Nie na miarę rekordu świata Faith Kipyegon (4:07.64), ale na miarę drugiego wyniku. Ten należał do Sifan Hassan (4:12.33).

Hull atakowała Tsegay, Etiopka odparła go jednak. A później nie zostawiła złudzeń. Finiszowała w 4:11.88. Hull poprawiła rekord Australii i Oceanii (4:13.68), trzecia na mecie Sarah Healy (4:16.68) rekord Irlandii, a czwarta Sinclaire Johnson z USA (4:16.32) - rekord Ameryki Północna.
I niemal wszystkie kolejne zawodniczki biły jakieś rekordy, w większości krajów (Włoch, Francji, Portugalii, Hiszpanii). Weronika Lizakowska też do końca walczyła. Finiszowała trzynasta - w 4:20.19, swoją życiówką poprawiła o pięć sekund. To drugi rezultat w polskich tabelach historycznych - szybciej pobiegła jedynie, zresztą na tym samym stadionie, Angelika Cichocka osiem lat temu (4:19.58).








![Polska - Włochy: najlepsze akcje ofensywne półfinału ME [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N9B2M2U546J8I-C401.webp)


