Włoch prowadził, Bukowiecki odpowiedział. Ostatnie pchnięcie dało złoto
Na tydzień przed finałem halowych mistrzostw świata w Toruniu Konrad Bukowiecki jeszcze raz sprawdził swoją formę. W Pucharze Europy w rzutach w Nikozji - wykorzystał fakt, że na Cyprze przygotowuje się do imprezy sezonu. Polski as miał tam rywalizować z Leonardo Fabbrim, Włoch zrezygnował jednak z występu. Ale i tak jego rodak prowadził przed ostatnim pchnięciem w konkursie. Zmienić na prowadzeniu mógł go tylko Konrad Bukowiecki. I Polak w końcu wyrzucił radośnie ręce w górę.

Halowego mistrza świata w pchnięciu kulą poznamy 22 marca tuż po godz. 12 - wtedy w Arenie Toruń zakończą się zmagania z udziałem szesnastu kulomiotów. W tym gronie jest oczywiście nasz Konrad Bukowiecki - regularnie w tym roku osiągający wyniki powyżej 20 metrów, a nawet powyżej 20,5 m. Choć to za mało by bić się z najlepszymi o medale, brakuje około metra.
A dla kogo te medale? Zapewne faworytami bodą trzej Amerykanie, którym szyki spróbuje pokrzyżować spróbuje Leonardo Fabbri. Włoch jest liderem światowych tabeli, miesiąc temu na zawodach w RPA, podczas zgrupowania, posłał kulę na 22.50 m. W hali, już po powrocie, nie potrafił jednak tego powtórzyć.
Fabbri miał być też rywalem Bukowieckiego w Pucharze Europy w rzutach w Nikozji, ale wycofał się jednak z rywalizacji. Został jego rodak Nick Ponzio, on też wystąpi za tydzień w Toruniu. I to 31-latek z Półwyspu Apenińskiego wyprzedził Bukowieckiego w piątej serii.
Na odpowiedź trzeba było czekać do samego końca.
Puchar Europy w rzutach. Triumf Konrada Bukowieckiego w Nikozji
Bukowiecki właśnie na Cyprze przygotowuje się do najważniejszego występu w pierwszym półroczu - halowych mistrzostw świata. Na dodatek - w Polsce. Gdy poprzednio czempionat naszego globu odbywał się tutaj, 12 lat temu w Sopocie, on miał 17 lat, był najlepszym juniorem świata, ze złotem mistrzostw U-20 w Eugene i złotem igrzysk olimpijskich młodzieży. W Sopocie jednak o podium walczył Tomasz Majewski.

W Nikozji pogoda dziś wybitnie nie dopisywała, choć po godz. 15 i tak już było lepiej niż południe. Wtedy lało, wiało, było zimno. A mokre koło przeszkadzało młociarzom.
Teraz koło było suche, ale Polak nie mógł trafić w kulę. A ta lądowała równo, ale... blisko. 19.69 m - 19.32 m - 19.77 m - 19.73 m: taką serię miał Bukowiecki. I po czterech kolejkach prowadził, ale o zaledwie 1 cm przed Ponzio i 9 cm przed Irlandczykiem Ericem Favorsem.
W piątej serii Włoch poprawił się jednak na 19.81 m, w szóstej - na 19.97 m. I to on prowadził. A Bukowiecki znów nie trafił, kula poleciała w prawą stronę promienia, na 19.63 m. Został więc jeszcze jeden rzut, ostatni w konkursie.

I znów pchnięcie było w prawą stronę, ale gdy tylko zawodnik AZS UWM Olsztyn wypuścił kulę, już się cieszył. Miał świadomość, że wygra ten konkurs. A pomiar sędziowski potwierdził, że to jemu należy się złoto.
20.43 m - to wynik niespełna 29-letniego zawodnika, który we wtorek będzie obchodził kolejne urodziny. I dobry prognostyk przed HMŚ, bo przecież ten konkurs odbywał się po cięższych treningach. A teraz przyjdzie już czas na ostatni szlif przed kluczową imprezą.












