Wielki polski talent dostał kopa od życia. "To jest moja historia i muszę się z nią zmierzyć"
W norweskim Bergen rozpoczęły się młodzieżowe mistrzostwa Europy w lekkoatletyce. Niestety nie ma tam jednego z największych polskich talentów w biegu na 400 metrów - Kornelii Lesiewicz. 21-letnia zawodniczka od wielu miesięcy boryka się z problemami zdrowotnymi. Wciąż nie jest w stanie biegać tak szybko, jak przed czterema laty - 51,97 sek. - kiedy to zostawała wicemistrzynią świata juniorek. - W młodym wieku wystrzeliłam. To przychodziło po prostu samo. Na pewno dostałam kopa od życia, ale wiem, że to zaprocentuje. To jest moja historia i muszę się z nią zmierzyć - powiedziała Lesiewicz w rozmowie z Interia Sport.

W skrócie
- Kornelia Lesiewicz, jedna z największych polskich nadziei w biegu na 400 metrów, nie wystąpi w młodzieżowych mistrzostwach Europy w Bergen z powodu problemów zdrowotnych.
- Zawodniczka od dłuższego czasu zmaga się z poważnymi urazami, co poważnie utrudnia jej powrót do formy sprzed kilku lat, kiedy była wicemistrzynią świata juniorek.
- Zmieniła ostatnio trenera i skupia się na powrocie do zdrowia, mając nadzieję na powrót do reprezentacji w przyszłości.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Mija rok, odkąd Kornelia Lesiewicz ostatni raz pobiegła w zawodach. To był start na 200 metrów w młodzieżowych mistrzostwach Polski w Lublinie. Zajęła wówczas czwarte miejsce w krajowym czempionacie, uzyskując czas 24,18 sek. To był jej drugi wynik w karierze. Szybciej biegała w czerwcu 2021 roku - 23,74 sek.
Dzień przed biegiem na 200 m, Lesiewicz została młodzieżową mistrzynią Polski na 400 m. Czas 54,12 sek. nie był powalający, bo przecież jej rekord życiowy z 2021 roku wynosi 51,97 sek. Triumf miał być jednak nadzieją na to, że zdolna lekkoatletka wciąż jeszcze może zadziwić świat.
Wnuczka znakomitego polskiego pięściarza jest sprinterką. Ma już na koncie kilka sukcesów
To dlatego Kornelii Lesiewicz nie ma na młodzieżowych mistrzostwach Europy w Bergen
Niestety pojawiły się problemy zdrowotne. Lesiewicz nie wystąpiła w sezonie halowym. Nie biegała jeszcze tego lata na stadionie. Nie wiadomo, kiedy wróci do rywalizacji. Nie mam jej też zatem w młodzieżowych mistrzostwach Europy w Bergen. Zresztą koszulkę z orzełkiem na piersi ostatni raz ubierała w 2022 roku. Wystąpiła wówczas w mistrzostwach świata juniorów w Cali w sztafecie kobiecej 4x400 metrów i sztafecie mieszanej 4x400 m.
Cały etap młodzieżowy był dla mnie inny. Nie ma mnie w Bergen i tyle. Czy jest mi z tego powodu przykro? Nie jakoś bardzo, bo od jakiegoś czasu nie nastawiam się na to, że koniecznie muszę gdzieś startować. Mam pewne problemy zdrowotne, ale patrzę z optymizmem w przyszłość. Doszłam do takiego momentu, kiedy wiem, że kontuzje są elementem sportu wyczynowego. Obecnie zmagam się z przewlekłym zapaleniem ścięgna Achillesa. Problemy zaczęły się jeszcze przed sezonem halowym i walczę z nimi do dzisiaj. Nie spodziewałam się, że to jest tak trudne do wyleczenia
Niedawno nasza lekkoatletka wrzucała w mediach społecznościowych film z wizyty w szpitalu. Nie chciała jednak mówić, o co dokładnie chodziło.
- To jest dla mnie czas na to, by zrobić porządek ze zdrowiem. Jako juniorka miałam częste kontuzje mięśnia dwugłowego. Zrobiło się w nim wiele blizn pourazowych. Nie będzie to łatwe i zdaję sobie sprawę z tego, że czeka mnie nieco trudniejszy czas w kontekście przyszłości. Muszę mieć w głowie to, że mam za sobą jednak wiele urazów. Dlatego nie mogę zaniedbać też tego, bo jednak bieg na 400 metrów wymaga od nas bardzo dużego zaangażowania treningowego. I takie blizny nie pomagają w treningu - przyznała 21-latka.
Polka miała piorunujące wejście do seniorskiej lekkoatletyki
Lesiewicz miała piorunujące wejście do seniorskiej lekkoatletyki w 2020 roku. Była objawieniem 2. Memoriału Ireny Szewińskiej w Bydgoszczy. Miała wówczas 17 lat. Pobiła wtedy prawie 46-letni rekord Polski do lat 18 na 400 metrów. Zawodniczka prowadzona wówczas przez trenera Sebastiana Papugę uzyskała czas 52,86 sek. Rekord życiowy poprawiła wtedy aż o 1,96 sek. To był nowy rekord Polski U-18, który od 1974 roku należał do Genowefy Nowaczyk, znanej później bardziej jako Błaszak, i wynosił 53,34.
W kolejnych miesiącach Lesiewicz potwierdzała tylko swój wielki talent. W marcu 2021 roku, w wieku 17 lat, została brązową medalistką halowych mistrzostw Europy w sztafecie 4x400 m. Na podium wskoczyła wraz z: Natalią Kaczmarek, Małgorzatą Hołub-Kowalik i Aleksandrą Gaworską. W tym samym roku została mistrzynią Europy juniorek w biegu na 400 m. Pojechała też, nie mając jeszcze 18 lat, na swoje pierwsze igrzyska olimpijskie. W Tokio była jednak tylko zawodniczką rezerwową.
Zaraz po powrocie z igrzysk, została wicemistrzynią świata juniorek w biegu na 400 m. Medal zdobyła z czasem 51,97 sek., który jest jej rekordem życiowym.
Od tego czasu nigdy nie wróciła na tak wysoki poziom. W biegu na 400 metrów nawet nie zbliżyła się do dziesięciu swoich najlepszych wyników w karierze. Najlepszy czas od 2021 roku uzyskała przed rokiem, kiedy w Gliwicach pobiegła dystans jednego okrążenia w czasie 54,11 sek. To było w maju.
Ubiegły rok mocno ją podbudował. Na treningu biegała lepiej od rekordu życiowego
Zapytana o to, czy lata niepowodzeń, nie sprawiły, że chciała rzucić sport, odparła: - Byłam młoda i miałam naprawdę duże osiągnięcia. Chciałam zatem jeszcze więcej. Pojawiła się presja. Nie ukrywam, że wtedy pojawił się kryzys. Nie wiedziałam, czy to jest jednak dla mnie. Mam jednak przy sobie bardzo mądrych ludzi, którzy wytłumaczyli mi, że jeszcze przede mną jest cała sportowa droga i do pewnych rzeczy trzeba podejść na luzie. Mam teraz gorszy czas, ale nie wyobrażam sobie nie przychodzić na treningi. Bardzo lubię trenować. Nie chcę teraz z tego rezygnować. Wszystko jest przede mną. W ogóle nie patrzę na ostatnie lata w negatywny sposób. Mimo że od mojego najlepszego sezonu minęły cztery lata, to wciąż są ze mną kibice i ludzie, którzy mnie wspierają. Nie spodziewałam się tego, bo już długo nie biegam na wysokim poziomie. Jestem tym podbudowana.
Podbudowana mogła też być ubiegłym rokiem. Została bowiem młodzieżową mistrzynią Polski na 400 m na stadionie i w hali. Do tego w biegu na 300 m uzyskała jeden z lepszych czasów w karierze, co mogło zwiastować powrót do wysokiej dyspozycji.
Wiem, jak wtedy wyglądały moje treningi. Pod okiem trenera Matusińskiego biegałam na nich naprawdę szybko. To wszystko pozwalało mi myśleć o powrocie na poziom zbliżony do 2021 roku. Byłam szczęśliwa, kiedy znowu zostawałam mistrzynią Polski, choć mogłam wygrywać z dużo lepszym czasem, bo byłam przygotowana na dużo szybsze bieganie. Na 300 m pobiegłam szybko. To był mój pierwszy start w tamtym roku, ale było mi po nim przykro, bo tydzień wcześniej na treningu, wprawdzie bez bloków, ale pobiegłam dużo ponad sekundę szybciej. Dlatego liczyłam na dużo lepsze rezultaty
Koniec współpracy z Aleksandrem Matusińskim
Lesiewicz w tym roku skończy 22 lata, a pracowała już z legendami tego sportu. Przez jakiś czas prowadził ją trener Zbigniew Król, a dwa lata temu lekkoatletka odpaliła prawdziwą bombę. Przeszła do Aleksandra Matusińskiego. Niedawno rozstała się jednak z tym szkoleniowcem, ale to była przemyślana decyzja i nie została podyktowana konfliktem.
- Absolutnie trener Matusiński jest świetnym szkoleniowcem. Bardzo dużo się od niego nauczyłam. Mogłam trenować w grupie choćby z Justyną Święty-Ersetic, z którą bardzo się lubię. To był naprawdę bardzo fajny czas. Miałam jednak takie momenty, kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że w stu procentach nie wykonuję swojej pracy, a chciałbym powrócić na ten wysoki poziom. Trudno było mi połączyć jeżdżenie do Katowic na treningi. To zabierało mi dużo czasu. Między innymi z tego względu postanowiłam poszukać kogoś na miejscu w Krakowie. Trafiłam na trenera Andrzeja Gizę i jestem bardzo zadowolona. Mam na co dzień treningi w miejscu, w którym mieszkam, czyli w Krakowie. Potrzebuję po prostu czasu, by się przyzwyczaić. Liczę na to, że ta współpraca zaprowadzi mnie jeszcze w dobrą stronę. Trenera Gizę znałam z czasów juniorskich. Wiedziałam, że jak chcę trenować na miejscu w Krakowie, to tylko u niego. Pozytywnie pochodzę do tego, co jest przede mną. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wystąpię w seniorskiej reprezentacji - tłumaczyła Lesiewicz.
Kornelia Lesiewicz: mam nadzieję, że jeszcze o mnie usłyszycie i wszyscy się pozytywnie zaskoczą
W tym sezonie prawdopodobnie nie zobaczymy już naszej sprinterki. Na pierwszym miejscu razem z trenerem stawia ona zdrowie. Musi być w pełni sił, by znowu mogła trenować na sto procent.
Chcę wrócić na poziom, na jakim mogę biegać. Nie interesuje mnie bieganie na poziomie w granicach 54 sekund, jak przed rokiem, ale z problemami zdrowotnymi. Chcę być zdrowa i biegać znacznie szybciej. Wiem, że mnie na to stać. Mam marzenie, jakie chcę spełnić. Chcę pojechać na igrzyska, ale do tego wystąpić w nich, a nie być tylko rezerwową. Dlatego ciągle biegam, choć wiele osób mówi, że na moim miejscu, przestałoby już dawno trenować. Jak ja mogę przestać trenować, jeśli mam takie wsparcie wokół siebie? Mam nadzieję, że jeszcze o mnie usłyszycie i jeszcze wszyscy się pozytywnie zaskoczą. Może będzie też okazja porozmawiać po jakimś sukcesie. Głęboko w to wierzę. Moje życie potoczyło się tak, a nie inaczej. W młodym wieku wystrzeliłam. To przychodziło po prostu samo. Na pewno dostałam kopa od życia, ale wiem, że to zaprocentuje. To jest moja historia i muszę się z nią zmierzyć
Zobacz również:














![To on błysnął w meczu Polaków. Tak punktował Bartłomiej Bołądź [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N21UMBN9D25NS-C401.webp)


