Reklama

Reklama

​Wicepremier Gliński spotkał się z oszczepniczką Marią Andrejczyk

"To jest wynik kosmiczny" - powiedział minister kultury, dziedzictwa narodowego i sportu Piotr Gliński podczas spotkania z Marią Andrejczyk, która w niedzielę podczas zawodów w Splicie rezultatem 71,40 u ustanowiła rekord Polski kobiet w rzucie oszczepem.

Szef resortu przypomniał, że Andrejczyk już była rekordzistką Polski, a teraz swój najlepszy rezultat poprawiła aż o cztery metry.

"To rzecz niebotyczna, wielki wynik, wprost niebywały. To jest chyba największe osiągnięcie lekkoatletyczne w tym roku" - dodał Gliński.

Oszczepniczka przyznała, że przed wyjazdem do Splitu nie spodziewała się takiego rezultatu.

"Były wielkie emocje, przyznaję, a teraz już na spokojnie powiem, że jestem bardzo zadowolona z tego, co zrobiłam na tych zawodach już na początku sezonu. Ale to dopiero początek, jest jeszcze w tym roku parę rzeczy do zrobienia" - powiedziała 25-letnia zawodniczka klubu LUKS Hańcza Suwałki.

Reklama

Gliński zwrócił uwagę na doskonałe wyniki, jakie Andrejczyk uzyskała na igrzyskach olimpijskich w 2016 roku, wspomniał także o trudniejszych latach dla zawodniczki, które przyszły po Rio de Janeiro.

"Były choroby, kontuzje, ale to wszystko udało się pani przełamać. Bardzo się z tego cieszymy, gratulujemy. Pani wynik to dowód na to, że jeżeli ktoś jest konsekwentny i ciężko pracuje, to potrafi sobie poradzić z różnymi przeciwnościami losu" - zaznaczył.

Minister przypomniał, że rząd wspiera systemowo polski sport. PZLA otrzymuje około 30 mln złotych rocznie. Zaznaczył, że Andrejczyk była w pierwszej grupie młodych sportowców wybranych do programu "Team 100", który sponsoruje sportowców poprzez Polską Fundację Narodową. Na początku objętych programem było około stu sportowców, dzisiaj jest ich już ponad 250.

Zawodniczka podkreśliła, że bez dobrych ludzi, jakich spotkała na swojej sportowej drodze, takich wyników by nie było.

"Mam marzenia, dziękuję rodzicom, trenerowi, psychologowi. Wiem, że jestem w dobrym miejscu, podążam za marzeniami, jedziemy do Tokio pewnie stąpając po ziemi. Liczę, że będzie to udany wyjazd nie tylko dla mnie, ale dla całej polskiej reprezentacji" - zaznaczyła zawodniczka.

Andrejczyk w niedzielę w Splicie ustanowiła wynikiem 71,40 m rekord Polski. Tylko 88 cm zabrakło jej do rekordu świata. "Ale o tym nie myślę. Koncentruję się na tym, co można zrobić lepiej" - przyznała.

Jej wynik to najlepszy rezultat na świecie w tej konkurencji od dziesięciu lat. W historii lepsze były tylko Czeszka Barbora Spotakova - 72,28 i Kubanka Osleidys Menendez - 71,70.

Dotychczasowy rekord kraju także należał do zawodniczki LUKS Hańcza Suwałki i wynosił 67,11. Ustanowiła go w eliminacjach podczas igrzysk w Rio de Janeiro. Po 2016 roku jej kariera raptownie się zatrzymała. Nie startowała prawie dwa lata, przeszła operację barku i długo po niej dochodziła do siebie. Pozostała jednak pod okiem trenera Karola Sikorskiego i krok po kroku wracała do światowej czołówki. Już poprzedni sezon zapowiadał, że jeśli zdrowie dopisze, Andrejczyk może błysnąć.

I konkurs w Splicie, jej pierwszy w tym sezonie, okazał się od razu rewelacyjny. Andrejczyk już w pierwszej próbie uzyskała wynik 71,40. Kolejne podejście odpuściła. W trzeciej miała 65,24, a w czwartej 69,58. Piąta próba wypadła przeciętnie, więc Polka postanowiła celowo ją spalić, a na pożegnanie uzyskała 59,73.

Kolejne starty Andrejczyk ma zaplanowane na 19 maja w Ostrawie, 22 maja w Andujar i 29-30 maja w Drużynowych Mistrzostwach Europy w Chorzowie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje