Wicemistrzyni świata w skoku ostatniej szansy. Po 10 tys. dolarów
Taka odporność na stres cechuje wielkie mistrzynie. Pięć miesięcy temu w Tokio Maria Żodzik skokiem ostatniej szansy, na 2.00 m, w deszczu, pokonała wybitne rywalki i zdobyła srebrny medal mistrzostw świata w Tokio. Dziś w Toruniu, w mityngu Copernicus Cup, ostatnim skokiem na 1.94 m, przedłużyła swoje szanse na triumf w całym cyklu World Athletics Indoor Tour 2026. A później wygrała główną nagrodę, nie dała szans rywalkom. Skokiem na 1.98 m wyrównała rekord życiowy w hali.

Mityng Copernicus Cup kończył tegoroczne zmagania w "złotych" zawodach World Athletics Indoor Tour - był ósmym i tym ostatnim. Skok wzwyż kobiet był akurat jedną z tych konkurencji, które światowa federacja nagradzała wyjątkowo: "dziką kartą" dla triumfatorki na halowe mistrzostwa świata, ale i 10 tysiącami dolarów nagrody.
I w tej walce dość niespodziewanie pojawiła się nasza Maria Żodzik. Skoczkinie dość szerokim łukiem omijały bowiem te najważniejsze zawody. W trzech różnych miejscach wygrywały inne zawodniczki, a jednocześnie żadna z nich nie zdecydowała się na dwa występy. Stąd dziś największą szansę na końcowy triumf miały: Maria Żodzik i Julia Lewczenko, ona miały w rankingu po 7 punktów za swoje drugie miejsca. Polka byłą na tej pozycji w Madrycie, Ukrainka - w Karlsruhe.
I to one dziś walczyły o główną nagrodę - w konkursie dramatycznym, w którym wszystko rozstrzygało się dokładnie tak jak pięć miesięcy temu w Tokio.
Wielki triumf Marii Żodzik. Kapitalne skoki, wyrównany rekord pod dachem
Do wysokości 1.91 m wszystko szło zgodnie z planem, Żodzik, Lewczenko, ale i dynamicznie biegająca Jamajka Lamara Distin pewnie pokonywały kolejne wysokości. I na 1.91 m Distin i Lewczenko znów to uczyniły, a Polka - strąciła poprzeczkę.
Skakanie tej wysokości nie miało dalszego sensu, Żodzik zdecydowała się więc na przełożenie dwóch prób na 1.94 m. Tu Distin znów popisała się bardzo plastycznym skokiem, Lewczenko zaś strąciła poprzeczkę. Polka też, ale przekładanie na 1.96 m nie miało sensu - ona rywalizowała przecież z Lewczenko o triumf w całym sezonie.

I za trzecim razem Polka zaliczyła to 1.94 m. Lewczenko była pod ścianą, po drugiej zrzutce. Ale za trzecim razem już się udało.
Na 1.96 m w końcu pomyliła się Distin - jeden raz, później drugi, wreszcie trzeci. A Żodzik w drugim podejściu zaliczyła wysokość. Lewczenko zaś uznała, że skoncentruje się na 1.98 m - tam przeniosła wszystkie trzy podejścia.
Tyle że wicemistrzyni świata pozbawiła ją złudzeń - w drugim podejściu pokonała poprzeczkę. Wyrównała swój halowy rekord z Gorzowa sprzed roku, zapewniła sobie kwalifikację do HMŚ (to już na 1.96 m), ale i triumf w cyklu World Athletics. Lewczenko zaś na tej wysokości poległa.
Do 2.00 m Polka już nie podeszła, na to przyjdzie jeszcze czas. Wyżej w tym roku skakała tylko rekordzistka świata - Jarosława Mahuczich.
- Cieszę się wygraną, tutaj, w Polsce. W domu. Kibice wspierali mnie, lepiej czuję już teraz rozbieg. Mam kwalifikację do MŚ i będziemy walczyć dalej - powiedziała Żodzik przed kamerą Polsatu Sport.
- 1. Maria Żodzik (Polska) - 1.98 m
- 2. Lamara Distin (Jamajka) - 1.94 m
- 3. Julia Lewczenko (Ukraina) - 1.94 m
- 4. Wiktoria Miąso (Polska) - 1.85 m
- Paulina Borys (Polska) - bez zaliczonej wysokości












