Wicemistrzyni olimpijska "skasowana" w ostatniej serii. Sensacyjne złoto Polki
Dziewięć lat temu Daria Zabawska została wicemistrzynią Europy U-23 w rzucie dyskiem, dwa lata później uzyskała swoje rekordowe 62.36 m w Grand Prix Gliwic - siódmy wynik na liście wszech czasów PZLA. I wciąż jest on tam aktualny, ale dzisiejszy występ 30-latki w Pucharze Europy w rzutach w Nikozji daje nadzieję, że wkrótce to się zmieni. Do ostatniej kolejki Zabawska była piąta. A później... przerzuciła liderkę światowych list oraz wicemistrzynię olimpijską z Rio de Janeiro. I zgarnęła złoty medal.

Medalowe nadzieje związane z występami Darii Zabawskiej zaczęły już powoli zanikać. A przecież córka wybitnej kulomiotki Krystyny Danilczyk-Zabawskiej, halowej wicemistrzyni świata (Maebashi) i Europy (Madryt) też świetnie wskoczyła do świata sportu. Jeszcze przed wybuchem pandemii rzuciła w Gliwicach ponad 62 metry, to dawało nadzieję, ze przynajmniej na kontynencie będzie w w stanie rywalizować z najlepszymi.
Do tego są jednak potrzebne rzuty w okolice 65. metra, takie jako ostatnia wykonywała kilkanaście lat temu Żaneta Glanc. W ostatnich mistrzostwach Europy w Rzymie, tuż przed paryskimi igrzyskami, do podium potrzebne było 64.53 m. Zabawska nie dostała się nawet do finału, w eliminacjach na Stadio Olimpico rzuciła 59.02 m, skończyła 14.
Dla niej w ostatnich latach jakby zaklęta była już sama granica 62 metrów. Bo 61 rzucała, nawet dość regularnie. W poprzednim sezonie udało się to czterokrotnie.
Rok temu Daria Zabawska też zresztą zaczynała sezon w Nikozji - w Pucharze Europy w rzutach. Choć ten marcowy termin jest raczej, w przypadku rzutu dyskiem, oszczepem czy młotem, czasem sprawdzenia aktualnej formy w trakcie do startu właściwej części sezonu. bo ten następuje przeważnie w pierwszej połowie maja.

Wtedy Zabawska rzuciła w stolicy Cypru 58.47 m - wystarczyło to do ósmego miejsca. w świetnej stawce, ze Szwedką Vanessą Kamgą (63.25 m), Portugalką Lilianą Ca (62.66 m) czy Niemką Marike Steinacker (61.57 m). Dziś po piątej kolejce 30-latka z AZS UMCS Lublin była piąta, miała zaliczone 57.98 m. Rzut w "normie" - można powiedzieć. Z tego grona gwiazd za nią znajdowała się tylko Ca, brązowa medalistka ostatnim mistrzostw Europy z Rzymu.
A później Polka zaskoczyła wszystkie rywalki.
Niespodziewane złoto Darii Zabawskiej. Rewelacyjne zakończenie konkursu dyskobolek
Na liście startowej Pucharu Europy w rzutach pojawiły się dwie poklskie dyskoboli - w grupie B zaprezentowała się Weronika Muszyńska. Zajęła w niej drugie miejsce, uzyskała 55.49 m.
Elita rzucała w większości dalej, choć też szału tu nie było. Dopiero w trzeciej serii legendarna Melina Robert-Michon zbliżyła się do granicy 60 metrów (59.47 m), w czwartej ją pokonała (60.03 m). A mówimy o zawodniczce 46-letniej, dwukrotnej medalistce MŚ, wicemistrzyni olimpijskiej z Rio de Janeiro. jeszcze w Paryżu była w finale, rok temu w Ramonie posłała dysk na ponad 64 metry.
Z kolei niemiecka liderka światowych list z tego roku - Marike Steinacker (64.12 m w Sindelfingen dwa tygodnie temu) była tuż za nią, z wynikiem 59.72 m z piątej kolejki.
I na to wszystko zareagowała w szóstej serii Zabawska - posłała dysk na 62.27 m. To jej drugi wynik w karierze, w Nikozji dał złoto Pucharu Europy. Rywalki nie były już w stanie odpowiedzieć, w zimnie i przy pochmurnym niebie.
Za dwa miesiące zacznie się właściwy sezon, jego zwieńczeniem powinny być mistrzostwa Europy w Birmingham w sierpniu. European Athletics wyznaczyło minimum kwalifikacyjne na 61.00 metrów. 30-latka z AZS UMCS Lublin już może szykować się więc do startu.













