Reklama

Reklama

​W środę wyrok CAS ws. biegaczek z podwyższonym testosteronem

W środę Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) wyda wyrok ws. przepisów regulujących zasady rywalizacji biegaczek z naturalnie podwyższonym poziomem testosteronu.

 

W maju ubiegłego roku federacja lekkoatletyczna RPA w imieniu Caster Semenyi zaskarżyła do CAS mające wejść w życie w listopadzie 2018 przepisy Międzynarodowego Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych (IAAF) nakazujące zawodniczkom farmakologiczne zbijanie podwyższonego poziomu testosteronu pod groźbą zakazu startu na dystansach od 400 m do jednej mili.

W dniach 18-22 lutego odbyły się w Lozannie przesłuchania obu stron, w tym Semenyi. W marcu natomiast ogłoszono, że planowany na 26 marca termin ogłoszenie decyzji nie zostanie dotrzymany, a wyrok powinien zapaść pod koniec kwietnia, gdyż strony złożyły dodatkowe wnioski i materiały, zgadzając się jednocześnie na odroczenie werdyktu.

Reklama

Semenya to mistrzyni olimpijska z Rio de Janeiro w biegu na 800 m oraz trzykrotna mistrzyni świata na tym dystansie. Mająca umięśnioną sylwetkę oraz niski tembr głosu zawodniczka zgodnie z nowymi regulacjami byłaby zmuszona do sztucznego obniżania poziomu testosteronu. Zgodnie z nimi, IAAF dopuszczałby do startów w najważniejszych zawodach biegaczki utrzymujące wcześniej przez co najmniej sześć miesięcy testosteron maksymalnie na poziomie 5 nanomoli na litr krwi. Według badań, na które w rozprawie przed CAS powoływali się przedstawiciele światowej federacji, naturalny poziom testosteronu u kobiet utrzymuje się w przedziale 0,12-1,79 nmol.

W nowych przepisach IAAF pojawia się kobieca klasyfikacja - zawodniczki z zaburzeniami rozwoju płci (DSD). Zdaniem badaczy biegaczki nimi dotknięte miały wyższy poziom testosteronu niż wynosi średnia dla kobiet, co skutkowało większą masą mięśniową i wyższym poziomem hemoglobiny. Ich dominacji nie zaobserwowano w sprintach oraz biegach na 5000 i 10000 m. Na tych dystansach żadne obostrzenia nie będą obowiązywać.

IAAF regulować tę kwestię próbowało już wcześniej, ale w 2015 roku przegrało przed CAS sprawę skierowaną przez biegaczkę z Indii Dutee Chand, której zabroniono startów właśnie z powodu wysokiego poziomu testosteronu. Zdaniem szefa IAAF Sebastiana Coe kierowana przez niego organizacja teraz posiada odpowiednie argumenty w postaci wyników badań.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje