W głowie miał tylko jedno: zabić. Zniknął na 16 lat, odnalazł go rywal polskiego mistrza
Obudził się rano i wiedział, że to się stanie. Daniel Nyqvist miał w głowie wizję, że musi zabić dwie osoby, by oderwać się od rzeczywistości i odnaleźć wewnętrzny spokój. Wsiadł do autobusu i pojechał do centrum Linkoeping z nożem w kieszeni. Ten dzień w październiku 2004 roku wstrząsnął Szwecją. Ofiarami nożownika byli zaledwie ośmioletni chłopiec Mohamad Ammouri i 56-letnia nauczycielka języka angielskiego Anna Lena Svensson. I wtedy do akcji wkroczył Jan Staaf, który przez wiele lat był rywalem Roberta Korzeniowskiego w chodzie sportowym. Po zakończeniu kariery Szwed został policyjnym śledczym. - Dzielny gość - tak określił Szweda nasz czterokrotny mistrz olimpijski w rozmowie z Interia Sport.

Linkoeping to nowoczesne miasto uniwersyteckie połączone z bogatą historią i kulturą, często kojarzone z zaawansowanymi technologiami, w tym przemysłem lotniczym. To siódme co do wielkości miasto w Szwecji i jedno z najstarszych.
Uważane jest za spokojne i bezpieczne. Miasto charakteryzuje się niskim poziomem przestępczości, a statystyki dotyczące niebezpiecznych zdarzeń są zazwyczaj niższe niż średnia krajowa w Szwecji.
Ten dzień wstrząsnął Linkoeping. Podwójne morderstwo na ulicy w biały dzień
A jednak 19 października 2004 roku wszyscy w mieście mówili tylko o tym, co wydarzyło się z samego rana na ulicy Aasgatan nieopodal centrum, skąd zaczęły dobiegać głośne krzyki. Uzbrojony w nóż napastnik najpierw zadał kilka ciosów ośmioletniemu Mohamadowi Ammouriemu, a następnie ruszył w kierunku 56-letniej nauczycielki języka angielskiego Anny Leny Svensson, która była świadkiem tego zdarzenia. Ona też nie przeżyła ataku. Mimo że byli też inni świadkowie, sprawcy nie udało się złapać, choć wydawało się, że to powinna być bułka z masłem. Na miejscu były bowiem ślady krwi napastnika, ale też narzędzie zbrodni. Pobrano próbki DNA, ale śledztwo na wiele lat utknęło w martwym punkcie.
Nieustępliwy policjant badał sprawę 16 lat. To rywal Roberta Korzeniowskiego
Sprawą zajmował się Jan Staaf. To były lekkoatleta, który uprawiał chód sportowy. Szwed wystąpił w igrzyskach olimpijskich w Seulu (1988), gdzie był 30. na 20 kilometrów. Sześć lokat niżej uplasował się Polak Zdzisław Szlapkin. Na 50 km Staaf nie doszedł do mety. W igrzyskach startował też osiem lat później w Atlancie. Tam na 50 km po złoto sięgnął Robert Korzeniowski. Szwed w USA skupił się tylko na starcie na 20 km. Był wówczas 30. Polak został sklasyfikowany na ósmej pozycji.
Najlepszym wynikiem Staafa w karierze była dziewiąta lokata w mistrzostwach Europy w Stuttgarcie. Rywalizował wówczas na 20 km.
Słyszałem, że on jest teraz policjantem, ale z trasy chodu kojarzę go, że tak powiem, bardzo oględnie. Wiem, że taki człowiek istniał, ale jakoś bliżej się z nim nie zakolegowałem. Raczej bywał daleko w peletonie
W sierpniu 1998 roku Polak zostawał w Budapeszcie mistrzem Europy na 50 km, podczas gdy Staaf nie ukończył swoich ostatnich zawodów rangi mistrzowskiej.
Jan Staaf zostawił sport i wstąpił do policji
Szwed w 1998 roku wstąpił do policji. Pełnił funkcję szefa wydziału dochodzeniowo-śledczego ds. poważnych przestępstw. I to właśnie on kierował śledztwem podwójnego zabójstwa w Linkoeping. Wstrząsnęło ono opinią publiczną i sprawiło, że przez pewien czas ludzie bali się puszczać dzieci same do szkoły. Śledztwo prowadzone przez Staafa stało się drugim co do wielkości śledztwem kryminalnym w Szwecji po śledztwie w sprawie zabójstwa premiera Olofa Palmego.
Pomimo tysięcy pobranych próbek DNA od potencjalnych sprawców i licznych przesłuchań, morderca umykał policji przez 16 lat. Staaf bezradnie rozkładał ręce, ale był cierpliwy. W końcu wpadł na Petera Sjoelunda, który był specjalistą od genealogii DNA. Ta wykorzystuje testy laboratoryjne do analizy materiału genetycznego w celu odkrycia pochodzenia etnicznego, śledzenia tras migracji przodków oraz odnajdywania żyjących krewnych. W tym wypadku posłużyła też do ustalenia sprawcy morderstwa, które wstrząsnęło Szwecją.
Nowoczesne metody doprowadziły do mordercy
Gdy do akcji wkroczył Sjoelund, pasjonat genealogii z Haernoesand, sprawa nabrała nowego wymiaru. Dzięki zastosowaniu zaawansowanej technologii genealogicznej DNA, mapowaniu drzewa genealogicznego sprawcy i jego możliwych krewnych - metody, której wcześniej w Europie nie stosowano w śledztwach kryminalnych - Sjoelundowi udało się zidentyfikować podejrzanego.
To, co policjantom zajęło 16 lat, Sjoelund wykonał w pięć tygodni. To tylko pokazuje, jak ważne jest zbudowanie solidnej mapy DNA.
Daniel Nyqvist przyznał się do podwójnego morderstwa. Jak się okazało, był totalnym odludkiem, który przez 16 lat pojawiał się tylko w dwóch-trzech miejscach. Niemal nie wychodził z domu. Unikał kontaktu ze społeczeństwem. Po zatrzymaniu w czerwcu 2020 roku został skierowany na leczenie psychiatryczne. Następnie został skazany przez Sąd Rejonowy w Linkoeping.
Zgodnie z wyrokiem, ataki były brutalne i zupełnie niesprowokowane, a mimo że Nyqvist dopuścił się tych czynów pod wpływem poważnych zaburzeń psychicznych, sąd rejonowy uważał, że okoliczności były na tyle poważne, że w dwóch przypadkach można było mówić o morderstwie.
Na podstawie wyroku sprawca miał zapłacić rodzinie zamordowanego chłopca odszkodowanie w łącznej wysokości 350 000 koron szwedzkich (ok. 140 tysięcy złotych). Musiał również zapłacić państwu odszkodowanie w wysokości nieco ponad 1,4 miliona koron szwedzkich (ok. 560 tysięcy złotych). Miał też pozostać w areszcie do czasu rozpoczęcia leczenia. Rodzina Svenssonów nie domagała się żadnego odszkodowania w trakcie procesu.
Czuję pewną satysfakcję, ulgę i radość, że w końcu pokażemy krewnym, którzy dopuścili się tych czynów i dlaczego ich bliscy odeszli z tego świata w 2004 roku
Powstała książka i serial
W czerwcu 2021 roku Staaf został odznaczony za swoją służbę i awansowany na komisarza policji w Norrkoeping.
Jedna z najgłośniejszych i najtrudniejszych do rozwiązania spraw dotycząca morderstw w Szwecji została opisana w książce "Przełom: Jak genealog rozwiązał podwójne morderstwo w Linkoeping". Została ona napisana przez dziennikarkę Annę Bodin i genealoga Petera Sjoelunda.
"Przez 16 lat policja próbowała rozwiązać zbrodnię, której rozwiązanie zajęło genealogowi DNA pięć tygodni. To pierwsze takie zdarzenie w Europie, ale nie ostatnie. Piszemy tę książkę dla każdego, kto chce dowiedzieć się więcej o metodzie, która zrewolucjonizuje pracę policji" - mówił Bodin na etapie powstawania książki.
Na podstawie tej książki w 2025 roku powstał serial "Przełom" wyprodukowany przez Netlix. To fikcyjna opowieść oparta na prawdziwych wydarzeniach.













