Upadki gigantów, łzy Polek na mecie. Zwrot kwadrans po biegu. Jednak medal
Gdy sztafety mieszane debiutowały w programie igrzysk olimpijskich, Polacy w Tokio sięgnęli po sensacyjne złoto. Dzięki kapitalnemu finiszowi Kajetana Duszyńskiego. A teraz mikst 4x400 metrów po raz pierwszy znalazł się w programie halowych mistrzostw świata. I to w Toruniu, na naszym terenie. Napięty program sprawił, że w naszej drużynie nie mogła biec Natalia Bukowiecka, ale i inne zespoły były osłabione. My jednak mieliśmy połowę tamtej "złotej drużyny", tym razem bieg kończyła Justyna Święty-Ersetic. I do końca walczyła o medal. A kwadrans po zakończeniu oficjalnie go dostała.

W pierwszym dniu halowych mistrzostw świata polska reprezentacja miała jedną realną szansę na medal: Marii Żodzik w skoku wzwyż. Nasza wicemistrzyni świata z Tokio tym razem "przepadła" jednak na wysokości 1.96 m, skończyła rywalizację na piątej pozycji.
Te biało-czerwone nadzieje na podium zostały więc przeniesione na sobotę. Już w sesji przedpołudniowej były dwie takie okazje: najpierw sztafety mieszanej 4x400 metrów, później zaś w skoku wzwyż, gdzie trzeci wynik na świecie ma - ex aequo z innymi zawodnikami - Mateusz Kołodziejski.
Wieczorem zaś dojdą zapewne kolejne: Natalii Bukowieckiej, Jakuba Szymańskiego, Ewy Swobody.
A w sztafetach mieszanych mieliśmy już piękne tradycje: złoto olimpijskie w Tokio, medale w innych kontynentalnych imprezach, kapitalny triumf w zeszłorocznych drużynowych mistrzostwach Europy. I niedosyt po Tokio, tam do medalu zabrakło 0.02 sekundy.
Halowe mistrzostwa świata. Polska sztafeta walczyła o medal w mikście. Kolizje z udziałem USA i Holandii
Tym razem Kajetan Duszyński zaczynał, a nie kończył zmagania. Jego zadaniem było zajęcie jak najwyższej pozycji po zejściu do krawężnika. Zbiegł czwarty, później atakował Jamajczyka Delano Kennedy'ego, ten się bronił. Przekazywał pałeczkę Annie Gryc na tym właśnie miejscu, ale w strefie zmian doszło do potężnej kolizji, Amerykanka upadła, za chwilę też i Holenderka.

Anna Gryc biegła dobrze, Belgia była daleko z przodu, Polska zaś atakowała drugą Jamajkę . Tyle że przy przekazaniu pałeczki znów nastąpił błąd, Polska spadła za Hiszpanię, na czwarte miejsce. A Marcin Karolewski pozycji nie poprawił. Mało tego, Święty-Ersetic miała kilka metrów do odrobienia do Hiszpanki, ale i Jamajka była w zasięgu.
Nasza najstarsza reprezentantka czekała z atakiem do ostatniego łuku. Próbowała "dobrać się" do Hiszpanki Blanki Hervas od wewnątrz. Tyle ta jeszcze przyspieszyła, na ostatnich pięciu metrach wyprzedziła Jamajkę Leah Anderson. A Justyna jednak miała za dużą stratę. Zabrakło do podium 31 setnych.

Triumfowała Belgia. Polscy reprezentanci pojawili się przed kamerami TVP Sport, Anna Gryc i Justyna Święty-Ersetic płakały. Ta pierwsza żaliła się, że Jamajka popełniła błąd, źle się ustawiła, stąd później przekazywanie pałeczki na krzyż. Choć bardziej przeszkodziła Amerykance niż jej samej.
Polska ekipa złożyła protest, ten szybko został rozpatrzony pozytywnie. To oznaczało dyskwalifikację Jamajki. Nasz zespół oficjalnie znalazł sie na trzeciej pozycji, choć można było spodziewać się kontrprotestu rywalek.
To jednak była ostateczna decyzja. W takiej scenerii Polska zdobyła w Toruniu pierwszy medal.
- 1. Belgia - 3:15.60 (Sacoor, Hanssens, Watrin, Ponette)
- 2. Hiszpania - 3:16.96 (Fernandez, Sevilla, Garcia, Hervas)
- 3. Polska - 3:17.44 (Duszyński, Gryc, Karolewski, Święty-Ersetic)
- 4. Holandia - 3:20.14 (Blake, Van der Schoot, Van Diepen, Saalberg)
- 5. USA - 3:21.35 (O'Bryant, Reifenrath, McElroy, Shelby)
- -. Jamajka - 3:17.13 (Kennedy, S. K. Anderson, Farquharson, L. Anderson) - dyskwalifikacja po biegu












