Rok temu w mistrzostwach świata w Tokio honor polskiej reprezentacji uratowała w ostatnim dniu zmagań Maria Żodzik. W deszczu, w skoku ostatniej szansy, po raz pierwszy w życiu pokonała równe dwa metry, awansowała z czwartej pozycji na drugą. Przed choćby Jarosławę Mahuczich, rekordzistkę świata. To właśnie na jej występy, ale też Ewy Swobody, Pii Skrzyszowskiej, Natalii Bukowieckiej czy specjalistów od rzutu młotem, zwraca się szczególną uwagę.
Klaudia Kazimierska i Mateusz Kołodziejski byli dotąd nieco w tle.
Piątkowo-sobotnie finału Diamentowej Ligi, w ramach Memorial Van Damme, to postrzeganie jednak znacząco zmienią.
Do tej pory jedynymi polskimi triumfami w tym elitarnym cyklu były te naszego legendarnego dyskobola Piotra Małachowskiego - z sezonów: 2010 oraz 2014-2016. Wtedy jednak rywalizacja odbywała się na trochę innej zasadzie: punkty zbierano przez cały sezon, w tych mityngach, w których rzut dyskiem był punktowaną konkurencją. Teraz punkty zbiera się po to, by znaleźć się w finałowych zawodach, które podzielone są na dwa dni. W ostatnich latach cykl kończył się w Eugene, Brukseli lub Zurychu.
Teraz w stolicy Belgii mieliśmy pięcioro swoich przedstawicieli. Wyniki chyba przeszły wszelkie oczekiwania - dwa tytuły i jedno wicemistrzostwo.
Dwa polskie tytuły w Brukseli. I dwa zupełnie różne czeki. To było wiadomo już wcześniej
Mateusz Kobielski, choć chyba nikt się tego nie spodziewał, wygrał rywalizację skoczków wzwyż, choć na wysokości 2.25 m był bliski odpadnięcia ze zmagań. Pokonał poprzeczkę w trzeciej próbie, a zaraz potem - w pierwszej zaliczył 2.28 m. I dokonał tego jako jedyny, zrzucając presję na faworytów. Lider światowych tabel JuVaughn Harrison miał udany dopiero trzeci skok, Ołeh Doroszczuk trzy razy strącił, a mistrz Europy Gianmarco Tamberi od razu przeniósł dwa pozostałe skoki na 2.31 m. I choć w ostatnim był bliski powodzenia, poprzeczka spadła. Bydgoszczanin został więc nieoczekiwanym zwycięzcą Diamentowej Ligi., otwiera się w nowym oknie

A dzień później jego wyczyn powtórzyła Klaudia Kazimierska - pobiła rekord Polski, rekord mityngu w Brukseli, który właśnie miał swoją 50. edycję, ale też uzyskała najlepszy czas w tym sezonie na świecie. , otwiera się w nowym oknieCzy to 3:54.05 pozostanie na szczycie do samego końca, przekonamy się zapewne już w najbliższą sobotę. Podczas mistrzostw Ultimate w Budapeszcie.
Co istotne - Kazimierska za swój tytuł dostała... dwukrotnie wyższą nagrodę finansową. I nie chodzi tu o sam rekord, otwiera się w nowym oknie Memorial Van Damme oraz najlepszy czas na świecie w 2026 roku - tu zapewne są dodatkowe bonusy, zapisane przez organizatorów.
Chodzi o to, że niektóre konkurencje mają podwójną nagrodę, czyli w przypadku finału Diamentowej Ligi to 60 tys. dolarów, a nie 30. U pań i panów były to w Brukseli biegi na 800 i 1500 metrów, w męskim, wydaniu też bieg na 100 metrów oraz rzut oszczepem. A u kobiet: także bieg na 100 m przez płotki i skok w dal. Na premię załapała się więc Kazimierska, a bliski był też Dawid Wegner.
Od piątku do niedzieli potrwają z kolei pierwsze mistrzostwa Ultimate - w Budapeszcie nagrody będą jeszcze wyższe. Tam za triumf w każdej konkurencji jest aż 150 tys. dolarów. Wszystko wskazuje na to, że będziemy mieli w stolicy Węgier ośmioro przedstawicieli: do Jakuba Szymańskiego, Mateusza Kołodziejskiego, Pawła Fajdka, Natalii Bukowieckiej, Klaudii Kazimierskiej, Pii Skrzyszowskiej oraz Marii Żodzik dołączy jeszcze Dawid Wegner. Oficjalnie informacja powinna pojawić się we wtorek.
Z kolei przed Bukowiecką i Kazimierską pojawi się jeszcze jedna okazja do zarobienia godziwych pieniędzy - w zaplanowany na 18 września mityngu Athlos w Londynie. Tam za triumf przewidziany jest czek na 65 tys. dolarów brutto, ale - podobnie jak w Ultimate - wysokie nagrody są też za kolejne pozycje.















