Trzykrotny atak na 5.80 m. Przełom u Piotra Liska po trzech tygodniach
Piotr Lisek opuścił niemal cały sezon zimowy, z mistrzostwami świata w Toruniu włącznie - po kontuzji, której doznał w Karlsruhe. Mimo tak długiej przerwy rekordzista Polski świetnie zaczął lato, od skoków na 5.75 m w Dusznikach i 5.72 m w Bydgoszczy. A później przyszły słabsze zawody, w których ta wysokość 5.70 m była nieosiągalną. Teraz zaś, po ponad czterech miesiącach, znów pojawił się za zachodnią granicą. I w pięknym stylu triumfował w zawodach World Athletics w Dessau.

Do rozpoczęcia mistrzostw Europy w Birmingham zostało jeszcze ponad półtora miesiąca, do zdobywania minimów uprawniających do startu w Anglii - nieco ponad miesiąc. Piotr Lisek nie musi się o to martwić, choć tego ustalonego przez European Athletics (5.82 m) nie zaliczył od blisko dwóch lat. Ma jednak to PZLA i bezpieczne miejsce w rankingu.
Tyle że marzeniem rekordzisty Polski jest ponowne skakanie na poziomie 5.80 m. Do dziś próbował tej sztuki sześć razy, jeszcze w maju. Najpierw w Dusznikach, gdzie zaczął sezon od zaliczonego 5.75 m, a później w Białymstoku. Tam było 5.72 m.
A później przyszły konkursy w Białymstoku, Turku i Dobrej - tam starty kończyły się niżej. Po trzech tygodniach od tamtego konkursu na Podlasiu przyszedł jednak przełom. I to w rywalizacji w Niemczech, gdzie w przeszłości Lisek startował często. A na początku lutego wrócił stamtąd z... kontuzją.
Piotr Lisek z triumfem w Niemczech. Trzeci skok tego lata na co najmniej 5.70 m
W tamtym mityngu w Karlsruhe, gdy rekordzista Polski doznał urazu dłoni, drugie miejsce z wynikiem 5.78 m zajął Amerykanin Cole Walsh. I to on był w piątek w Dessau głównym rywalem Liska w walce o końcowy triumf. 33-latek zaczął najpóźniej ze wszystkich - od 5.40 m. Pokonał poprzeczkę, ominął 5.50 m, poprosił o 5.60 m. I tu na dobrą sprawę decydowały się losy zwycięstwa.
Lisek i Walsh zaliczyli tę wysokość w pierwszym podejściu, ale Amerykanin miał już wcześniej jedno strącenie. Później ta sztuka udała się jeszcze rodakom Walsha: Hunterowi Garretsonowi i Olenowi Trayowi Oatesowi.
Wszyscy podeszli do 5.70 m - tam cieszył się już tylko Polak. W drugiej kolejce popkonał poprzeczkę, wszyscy Amerykanie zaś ją stracili. I nie poprawili się także w skokach ostatniej szansy.
Lisek, pewny już zwycięstwa, atakował więc 5.80 m. Nie był jednak tak blisko jak w maju w Dusznikach. I tak jednak wygrał mityng World Athletics Continental Tour - Bronze. I jest to jego drugi z rzędu triumf, zarazem też... drugi w tym roku.












![Brazylijczycy bez argumentów. Deklasacja Amerykanów w Lidze Narodów [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N27THOQLUFO29-C401.webp)