Trzy serie i wszystko jasne u Bukowieckiego. Rekord kraju na oczach Polaka
Lekkoatletyczny mityng w Zagrzebiu ma najwyższą, nie licząc Diamentowej Ligi, rangę w zawodach World Athletics - złotą. A tegoroczny 76. Boris Hanžeković Memorial rozłożono aż na trzy dni - szczególną uwagę poświęcono tu skokowi wzwyż kobiet i pchnięciu kulą mężczyzn. Dostały swoje osobne wieczory. W rywalizacji panów wystąpili niemal wszyscy najlepsi obecnie na świecie, a na pewno - najlepsi w Europie. Sytuacja Konrada Bukowieckiego wyjaśniła się już po trzeciej serii. A w piątej Rajindra Campbell ustanowił wspaniały rekord Jamajki - 22.44 m.

Boris Hanžeković zginął podczas drugiej wojny światowej - był znakomitym biegaczem z Zagrzebia, został oskarżony o powiązania z partyzantami, zmarł podczas ucieczki z obozu koncentracyjnego w Jasenovacu. Od 1951 roku organizowane są zawody ku jego pamięci - szczególną oprawę ma bieg na 110 m przez płotki, w którym w piątek wystąpi m.in. Jakub Szymański.
To zawody kategorii World Athletics Continental Tour - Gold, najwyższej, jeśli nie liczyć Diamentowej Ligi. W Polsce taką ma memoriał Ireny Szewińskiej w Bydgoszczy, podobne zawody były już m.in. Melbourne, Tokio, Nairobi, Ostrawie, Los Angeles czy Hengelo. A zostaną na koniec już tylko w Budapeszcie.
Patrząc na listę rekordów imprezy w niektórych konkurencjach, można chwycić się za głowę. Ale też zwykle jest tu i świetna obsada - w piątek pojawią się m.in. Ewa Swoboda, Maria Andrejczyk, Paweł Fajdek, Wojciech Nowicki czy Filip Ostrowski.
W środę odbyła się już rywalizacja w skoku wzwyż kobiecym - rekordzistka świata Jarosława Mahuczich wygrała z wynikiem 1.97 m.
A w czwartek do boju ruszył już Konrad Bukowiecki. Pchnięcie kulą dostało specjalną otoczkę - było jedyną konkurencją tego wieczoru.
World Athletics Continental Tour - Gold w Zagrzebiu. Konrad Bukowiecki wśród dwunastu kulomiotów
Rekord zawodów w pchnięciu kulą to zaś kosmiczne 22.93 m Ryana Crousera z 2024 roku. Dziś fenomenalnego Amerykanian brakowało, podobnie jak i Joego Kovacsa czy Jordana Geista, byli za to ich rodacy: Roger Steen i Josh Awotunde. A do tego cała elita, z Leonardo Fabbrim, Tomem Walshem, Rajindrą Campbellem na czele. I praktycznie wszyscy, którzy będą się bić w sierpniu o medale mistrzostw Europy.

Celem Bukowieckiego był przede wszystkim awans do najlepszej ósemki. Na starcie stanęło 12 kulomiotów, tylko ośmiu zostawało w grze po trzech seriach. Polak zaczął od 19.76 m, później poprawił się na 20.25 m - wtedy zajmował przez chwilę ósmą pozycję. W każdym z tegorocznych startów posyłał kulę dalej, można tutaj też było oczekiwać czegoś znacznie lepszego. Zwłaszcza po 21.34 m z Białegostoku - z końca maja. Tyle że później 29-latek ze Szczytna miał przerwę, konsultował też z ortopedą stan swojego ręki. Potrzebował więc poprawy - najlepiej o co najmniej pół metra. A wyszło niemal to samo - 20.23 m, co oznaczało pożegnanie się z rywalizacją.
Konrad spadł na 11. miejsce, za nim znalazł się tylko czeski weteran Tomáš Staněk. Lepsi byli ci, z którymi Polak powinien walczyć w Birmingham o medale. Włoch Nick Ponzio zajął szóste miejsce (21.02 m), Szwed Wictor Petersson dziewiąte (20.64 m), a Anglik Scott Lincoln dziesiąte (20.27 m).
W zupełnie innej lidze pchał bowiem Leonardo Fabbri - Włoch w sierpniu będzie bronił złota wywalczonego dwa lata temu w Rzymie. I jeśli nie zdarzy się jakiś kataklizm, nikt nie powinien mu w tym przeszkodzić. Bo Amerykanów, Walsha czy Campbella w Anglii nie będzie.
Dziś zaczął spokojnie (20.60 m), ale już w drugiej serii było 22.17 m - objął prowadzenie. A w trzeciej dołożył kolejne cztery centymetry (22.21 m).
Tyle że z każdą kolejką rozkręcał się Rajindra Campbell - brązowy medalista olimpijski z Paryża.

Miał fenomenalną serię: 21.70 m - 21.98 m - 21.95 m - 22.10 m. Wystarczalo to jednak do drugiej pozycji.
A w piątej kolejce dopiął swego. Od czterech sezonów w każdym uzyskuje wynik ponad 22-metrowy, niedawno w DL w Xiamen rzucił 22.34 m. A dziś do rekordu kraju dodał kolejne 10 cm - pchnął na 22.44 m. I wygrał, bo Fabbri już nie zdołał pchnąć tak daleko.
Na tegorocznej liście Campbell nadal jest trzeci - za Kovacsem i Fabbrim.












