Trzy falstarty, Swoboda ruszyła. Popis halowej mistrzyni Europy. 6.99 s
Finałowy bieg na 60 metrów był biegiem godnym finału mistrzostw świata. Zaynab Dosso pierwszy raz w karierze zeszła poniżej 7 sekund, wyrónała najlepszy czas na świecie Julien Alfred (6.99 s). I pobiła rekord mityngu, który należał do Ewy Swobody. A Polka finiszowała czwarta, też ze świetnym wynikiem - 7.09 s. Jakby tego było mało, rekord życiowy poprawiła Jagoda Mierzyńska, jej 7.19 s oznacza minimum na HMŚ w Toruniu. A to wszystko wydarzyło się po... trzech falstartach

Copernicus Cup to finałowe zawody "złotej serii" mityngów World Athletics Indoor Tour - w teorii, najważniejsze. Powinny mieć najlepszą obsadę, choć w niewielu konkurencjach mamy z tym akurat do czynienia. Sprint pań akurat był jedną z tych ciekawszych, choćby za sprawą Zaynab Dosso - wiceliderki światowych list, wicemistrzyni świata na tym dystansie z Nankinu, mistrzyni Europy z Apeldoorn. Wielka rywalka Swobody z zeszłego sezonu, ale i sprzed dwóch lat. Wtedy, w Glasgow, lepsza była Polka. Rok temu - Włoszka. Zwłaszcza w tych kluczowych imprezach w Holandii i Chinach.
Już po półfinałowych biegach w Copernicus Cup było raczej jasne, że Polka nie da rady tu powalczyć z Dosso. 19 setnych różnicy to jednak różnica olbrzymia.
Tyle że gdy przyszło walczyć o końcowy triumf, aż tak to nie wyglądało. A Swoboda zbliżyła się już do wyników, które osiągałą rok temu w decydujących chwilach.
Copernicus Cup. Rekord mityngu, wyrównany najlepszy czas na świecie. Rekordy życiowe najlepszych sprinterek
Ten finał rozpoczął się koszmarnie - trzema falstartami. Za pierwszym razem żółtą kartkę obejrzała Magdalena Stefanowicz, później były tylko zielone. Swoboda mówiła później, że tyle falstartów zdarzyło się jej pierwszy raz w karierze. - A nie jest łatwo cztery razy wyjść z bloków. Dobrze, że to teraz, może aparatura jest zbyt wrażliwa. U kobiet to się nie zdarza. Na MŚ pewnie bloki będą inne - powiedziała rekordzistka Polski przed kamerą Polsatu.

Takie falstarty zwykle powodują, że spada reakcja zawodniczek na wystrzał, gorsze są czasy na mecie. A tu... jakby podziałało pozytywnie na gwiazdy. Dosso wpadła na metę pierwsza - stoper pokazał 7.01 s. Po korekcie jednak zmieniono ten czas na 6.99 s - pierwszy raz w karierze złamała tę magiczną granicę. Druga van der Weken uzyskała 7.01 s, trzecia Brytyjka Amy Hunt - 7.04 s. Wszystkie pobiły rekordy życiowe.
U Swobody jakby trochę zabrakło tego, czym Polka imponowała - piorunujących pierwszych metrów. Ale i tak pobiegła znakomicie - finiszowała czwarta, w czasie 7.09 s. Poprawiła swój rekord sezonu, a przecież do HMŚ został miesiąc.
- Była zacięta walka, ale jak widać, wszystkie jesteśmy mocne psychicznie. Choć po tym trzecim razie pomyślałam: ile można? - mówiła później Swoboda. - Ale to nieważne. 7.09 s oznacza: powoli wracam. Widzimy się na mistrzostwach Polski. I na mistrzostwach świata - zaznaczyła.
Powód do radości miała też siódma na mecie Jagoda Mierzyńska. Uzyskała 7.19 s - zmieściła się więc w limicie oznaczającym uzyskanie przepustki na HMŚ. Ósmej Magdalenie Stefanowicz zabrakło jednej setnej - finiszowała w 7.21 s. Choć zapewne w mistrzostwach Polski, już za sześć dni, rywalizacja między nimi wejdzie na jeszcze wyższy poziom.
- 1. Zaynab Dosso (Włochy) - 6.99 s - rekord życiowy
- 2. Patrizia van der Weken (Luksemburg) - 7.01 s - rekord życiowy
- 3. Amy Hunt (Wielka Brytania) - 7.04 s - rekord życiowy
- 4. Ewa Swoboda (Polska) - 7.09 s
- 5. Minke Bisschops (Holandia) - 7.10 s - rekord życiowy
- 6. Karolina Manasova (Czechy) - 7.18 s
- 7. Jagoda Mierzyńska (Polska) - 7.19 s - rekord życiowy
- 8. Magdalena Stefanowicz (Polska) - 7.21 s













