Lekkoatletyczne mistrzostwa świata juniorów odbywają się co dwa lata - w 2026 roku organizują je Amerykanie. Wybrali stadion szczególny dla lekkiej atletyki - słynny Hayward Field w Eugene. To miejsce, które organizowało seniorskie mistrzostwa świata w 2022 roku, tu odbywa się zawsze jedna z edycji Diamentowej Ligi. I tu często w biegach padają rekordy świata - sprzyja temu pogoda, ale i zazwyczaj korzystny wiatr.
Do Oregonu wybrała się też 50-osobowa reprezentacja Polski, celem jest kilka medali. Od trzech do pięciu - to realne możliwości naszych juniorów. Jedną z takich nadziei medalowych jest Anastazja Kuś - zawodniczka, która może już celować nawet w zejście poniżej 51 sekund na dystansie 400 metrów. W czerwcu w Marsylii ustanowiła swój nowy rekord życiowy - to 51.64 s.
W światowych tabelach za ten rok był to dopiero 12. wynik wśród juniorek, niemniej większość z tych wyprzedzających Polkę to Amerykanki. A wystąpić w Oregonie mogły tylko dwie.
Jedno z tych miejsca zajęła Ataja Stephanie-Vazquez, druga na świecie ze swoim 51.08 s z tego roku. I pokazała wielką klasę, wygrywając swoją serię w 51.44 s. Czyli wynikiem lepszym niż rekord Polski Patrycji Wyciszkiewicz.
Mistrzostwa świata w Oregonie. Anastazja Kuś walczyła o półfinał na 400 metrów
Nas bardziej interesowało jednak to, jak pokaże się Kuś. Bieganie w Eugene to rywalizacja turniejowa, na dodatek ze zwiększoną częstotliwością. Zazwyczaj między eliminacjami, półfinałami i finałem są mniej więcej 24 godziny przerwy. Tu postanowiono, że dwie pierwsze fazy odbędą się tego samego dnia - tuż przed godz. 13 eliminacje, osiem godzin później - już półfinały.
Z każdego biegu po trzy zawodniczki miały zapewniony awans. Kuś musiała więc tak kalkulować, by nie zmęczyć się, ale tez nie ryzykować ostrej końcówki. A zaczęły stosunkowo bezpiecznie, nie było jej na ogromnej tablicy na pierwszych czterech pozycjach.
Po 200 metrach wskoczyła jednak na czwarte miejsce, za chwilę zaś - na trzecie. I tak rozpoczęła ostatnią prostą, z minimalną stratą do Australijki Hurdman i Niemki Fischer. A później je wyprzedziła i oglądając się na boki, zwalniając, dobiegła do mety. Wyszedł z tego świetny czas - 52.55 s. Trzeci tego dnia, bo oprócz Stephanie-Vasquez szybciej też, minimalnie, pobiegła Tianna Springer z Gujany (52.39 s). A to również jedna z czterech zawodniczek w stawce, które łamały już 52 sekundy.











