Reklama

Reklama

Tomasz Majewski: Spróbuję pchnąć na medal

Dwukrotny mistrz olimpijski Tomasz Majewski (AZS AWF Warszawa) bez problemu awansował do piątkowego finału pchnięcia kulą w 14. lekkoatletycznych mistrzostwach świata w Moskwie. Teraz zapowiedział, że postara się uzyskać taki wynik, by dał on medal.

"Trzeba było pchnąć za linię i tak też zrobiłem. O to chodzi w kwalifikacjach. Teraz finał, niespodzianek nie będzie. Najmocniejszy jest Ryan Whiting i udowodnił to też rano. To był pokaz siły w jego wykonaniu i on to tutaj wygra" - powiedział wicemistrz świata z Berlina (2009).

Majewski zapewnił, że stresu wielkiego nie było. "Ja już jestem jednym z bardziej doświadczonych zawodników. Już kilka takich eliminacji przeszedłem, więc teraz nie było mowy o wielkich nerwach" - zaznaczył.

Na pytanie, czy jest w stanie pchnąć tyle, by zdobyć medal, odpowiedział: "21,50 nie będzie trzeba pchnąć, by stanąć na podium. Nie wygląda tutaj tak, żeby miały paść rewelacyjne wyniki. Fajerwerków nie będzie, ci co są mocni, są i tu także, a pozostali prezentują swój poziom".

Reklama

Jeszcze przed przyjazdem do Moskwy Majewski zapowiadał walkę o brąz. "Zobaczymy czy uda się coś więcej. Wszystko zależy od tego, czy ktoś huknie już na samym początku i ustawi konkurs" - dodał.

Ostrożnie do tej kwestii podszedł trener Henryk Olszewski, który zaznaczył, że jego podopieczny jest przygotowany na wynik 21,20, a to może nie dać medalu.

"Lepiej się asekurować niż obiecywać zbyt wiele. To na pewno nie jest taka forma, żeby robić pokazy siły. Jest słabiej niż w ostatnich latach, ale spokojnie o podium można tu powalczyć" - podkreślił Majewski.

Mistrz Europy z Barcelony (2010) nie lubi imprez, w których pchnięcie kulą jest tak późno. Woli tzw. układ olimpijski, czyli pierwszego dnia rywalizacji eliminacje, a wieczorem finał.

"Jednak tutaj nie mam nic do gadania. Muszę się po prostu dostosować i robić co się da. Poza tym wszyscy mamy takie same warunki, więc nie ma co teraz narzekać, tylko trzeba się skupić" - zaznaczył.

Majewski jest najbardziej rozpoznawalnym sportowcem w polskiej ekipie. Zaczepiany jest często przez dziennikarzy z innych krajów, wiele czasu spędza na udzielaniu wywiadów, ale nie martwi się, że przez zbytnią uwagę, nie będzie w stanie się skoncentrować na najważniejszym.

"Gdyby mi to w jakikolwiek sposób przeszkadzało, nie robiłbym tego. Jakbym miał problemy z koncentracją, to z kolei w ogóle nie byłoby mnie na ważnych imprezach. Jestem profesjonalistą i wykonuję swoją pracę najlepiej jak się da" - podkreślił.

Do piątkowego finału pchnięcia kulą (godz. 18.10 warszawskiego czasu) nie zakwalifikował się drugi z reprezentantów Polski Jakub Szyszkowski (WKS Śląsk Wrocław). Młodzieżowy mistrz Europy wynikiem 19,36 został sklasyfikowany na 17. pozycji. Majewski miał trzeci rezultat eliminacji - 20,76. Lepsi od niego byli Whiting - 21,51 oraz Czech Ladislav Plasil - 20,90.

Z Moskwy Marta Pietrewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama