To był atak z 7. pozycji. Gigantyczny sukces Polki w Diamentowej Lidze
3:57.31 - tyle wynosił rekord Polski Weroniki Lizakowskiej. Ona dziś w Diamentowej Lidze w Rzymie zaczynała sezon, ale miała inne zadanie niż 14 rywalek. Prowadziła bieg, nadawała tempo. Jedną z tej "14" była zaś Klaudia Kazimierska - gotowa już nie tylko na swoją "życiówkę", ale właśnie i pobicie rekordu Polski. W wyśmienitej stawce 24-latka z Włocławka pobiegła też wyśmienicie. Nie poprawiła rekordu Weroniki, ale popisała się fantastycznym atakiem na ostatnich 200 metrach. Z siódmej pozycji szybko wskoczyła na trzecie. I stoczyła kapitalną walkę z Nikki Hiltz.

Półtora tygodnia temu w Los Angeles Klaudia Kazimierska przebiegła 800 m w nieco ponad 118 sekund - wtedy był to najlepszy czas Europejki w sezonie letnim. A później poprawiła go Audrey Werro.
24-letnia zawodniczka przyleciała z USA do Polski, w Bydgoszczy, pokonując samotnie ostatnie okrążenie, uzyskała 3:59.99 na 1500 metrów. I już tylko to pokazywało, że jest w formie na pobicie rekordu kraju na tym dystansie. A ten należy do Weroniki Lizakowskiej - podopieczna trenera Zbigniewa Króla dokonała tej sztuki w półfinale igrzysk w Paryżu.
Tyle że ona wtedy do finału nie awansowała, a Kazimierska w kolejnej serii, wolniejszej, - już tak. Czasy bowiem mają znaczenie, ale często większe posiadają odpowiednie lokaty.
Dziś Lizakowska zaczynała sezon, ale w Rzymie pełniła rolę "zająca". Jej tempo było imponujące, bo i takie miało być. Elita jednak nie chciała się trzymać Polki. Georgia Hunter Bell, Nikki Hiltz czy Laura Muir nieco odpuściły.
Diamentowa Liga w Rzymie. Dwie Polki na dystansie 1500 metrów. Z różnymi zadaniami
Kazmierska bardzo mocno ruszyła od razu po strzale, nie chciała znaleźć się na tyłach stawki. Prowadziła Lizakowska, między nią, a drugą Abbey Caldwell, zrobiła się jednak duża przerwa. Klaudia była zaś w okolicach piątej-szóstej pozycji, obok Nikki Hiltz.
Po 2/3 dystansu Klaudia nadal była szósta, Weronika chwilę wcześniej zeszła z bieżni. Ona pobiegła zgodnie z planem, gwiazdy nie zamierzały jednak tego tempa się trzymać. Było jasne, że tu czasów w granicach 3:55.00 nie będzie.
Na 300 metrów przed metą Kazimierska zajmowała siódme miejsce: od reszty zaczęły oddalać się: Georgia Hunter Bell i Nikki Hiltz. Dwie gwiazdy średnich dystansów. Klaudia zaś zaczęła mijać kolejne rywalki. I już na łuku była parę metrów za Niltz.
Brytyjka oddaliła się trochę za bardzo, z nią Polka walczyć już nie mogła. Ale ze znakomitą Amerykanką, halową wicemistrzynią świata z Glasgow oraz brązową medalistką z Torunia "biły" się o drugą pozycję do samego końca. Gdy już wydawało się, że Polka będzie minimalnie lepsza, Hiltz rzuciła się na kratach do przodu. Decydowały dwie setne - Polce zmierzono 3:59.24, Amerykance - 3:59.26.

Kazimierska nie pobiła więc rekordu Polski, ale udowodniła sobie, że jest w stanie pokonać na ostatniej prostej jedną z najlepszych specjalistek od dystansu 1500 metrów.
Wygrała Hunter Bell z czasem 3:58.63.












