Taki sam czas Skrzyszowskiej i dwukrotnej mistrzyni świata. Decydowały tysięczne
Sześć dni temu w Bydgoszczy Pia Skrzyszowska zainaugurowała kolejny sezon, jako gwiazda memoriału Ireny Szewińskiej. Tam była faworytką, ale nie wygrała biegu, mimo niezłego czasu (12.67 s). A teraz ruszyła już do rywalizacji w DIamentowej Lidze - m.in. z byłą rekordzistką świata Kendrą Harrison, dwukrotną mistrzynią świata Danielle Williams czy dobrą koleżanką Nadine Visser. Na Stadio Olimpico w Rzymie zawodniczka z Warszawy popełniła kilka błędów. Bo czas mógł być, jak na ten etap sezonu, bardzo dobry.

Za nieco ponad dwa miesiące Pia Skrzyszowska będzie chciała w Birmingham zdobyć trzeci z rzędu medal mistrzostw Europy. W Monachium było złoto, w Rzymie dwa lata temu - brąz. Ale też bardzo cenny, z ówczesnym rekordem życiowym (12.42 s). Niedługo później sprowadziła go do 12.37 s w La Chaux-de-Fonds - i taki jest do dziś. A Pia chciałby urwać z niego jeszcze dwie setne - by zostać rekordzistką Polski. Taka forma może nadejść już wkróce.
Dziś w Rzymie 25-letnia sprinterka z AZS AWF Warszawa zaczęła zmagania w Diamentowej Lidze. Opuściła dwie rywalizacje w Chinach, tam znakomicie biegała Masai Russell, uzyskała drugi czas w historii. Amerykanek, Jamajek czy rekordzistki globu Tobi Amusan jednak oczywiście w Birmingham nie będzie. Z nimi Polka może jednak rywalizować w diamentowej serii.
Diamentowa Liga w Rzymie. Pia Skrzyszowska w dziewięcioosobowej stawce na Stadio Olimpico
W Bydgoszczy Skrzyszowska wybiegała sześć dni temu 12.67 s - minimalnie przegrała z Lucą Kozak, która poprawiła rekord Węgier (12.66 s). Dziś można się było spodziewać poprawienia tego wyniku. A wynikało to choćby ze znacznie lepszej obsady, ale też i warunków. W stolicy Włoch było ok. 25 stopni Celsjusza, wiatr pomagał (+0,8 m/s).
Pia zwykle świetnie startuje, teraz sama reakcja też była dobra, ale jakby jednak tego strzału startera spodziewała się nieco szybciej. Z bloków wyszła wolniej od rywalek, na pierwszym płotku była szósta. Później zaczęła się rozpędzać, wskoczyła na czwartą pozycję, ale na czwartej przeszkodzie zgubiła rytm. Niezła była sama końcówka, nasza zawodniczka odrabiała straty do Danielle Williams, dwukrotnej mistrzyni świata z Pekinu (2015) i Budapesztu (2023). Wpadły na metę niemal równo - zapisano im ten sam czas (12.69 s). O trzy tysięcznej lepsza była jednak Jamajka.
One zajęły piątą i szóstą pozycję, daleko za drugą z reprezentantek tego karaibskiego kraju - Megan Simmonds, dawniej Tapper. Ona na czwartym płotku objęła prowadzenie - i wygrała, w czasie 12.50 s.
Pię kibice zobaczą po raz kolejny już w niedzielę - w warszawskim mityngu Konopacka Classic.










![Kolejne zwycięstwo polskich siatkarzy. Tak pokonali Francję [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2DTVJD94TSKF-C401.webp)

![F1: GP Belgii 2026. O której i gdzie oglądać wyścig? [TRANSMISJA NA ŻYWO]](https://i.iplsc.com/000N1PSAI3XFDLUK-C401.webp)
