Tak dobrze nawet Fajdek nigdy nie zaczął sezonu. Ponad 82 metry mistrza świata
Sezon lekkoatletyczny z udziałem polskich gwiazd ruszy generalnie już za tydzień - sprinterzy pojawią się na starcie World Relays w Botswanie. A w drugiej połowie maja powinniśmy widzieć już w boju niemal wszystkie polskie gwiazdy. Jaką formę w tym sezonie zaprezentują nasi weterani w rzucie młotem? Paweł Fajdek i Wojciech Nowicki wracają po kontuzjach. A rywale już nie próżnują. W Nairobi doszło do zmiany na szczycie światowych list World Athletics.

W tym roku żadnej globalnej imprezy na powietrzu nie ma - mistrzostw globu odbędą się we wrześniu 2027 roku w Pekinie, a igrzyska - kolejnego lata w Los Angeles. Do niedawna mogliśmy być pewni, że z każdej wielkiej imprezy do polskiego koszyczka właśnie w rzucie młotem wpadnie jakiś krążek. Anita Włodarczyk, Paweł Fajdek czy Wojciech Nowicki właściwie to gwarantowali, a przecież jeszcze coś dorzucały Joanna Fiodorow czy Malwina Kopron.
Nasze gwiazdy są już jednak w sportowo zaawansowanym wieku, choć przecież wciąż się liczą. Włodarczyk i Fajdek w mistrzostwach świata byli w najlepszej ósemce, Nowickiego wykluczyła kontuzja. Tego lata ich celem będzie właściwe przygotowanie się do sierpniowych mistrzostw Europy w Birmingham, choć mężczyźni we wrześniu w Budapeszcie powalczą też w nowym formacie - World Athletics Ultimate Championship. Ale tylko ośmiu najlepszych, a właściwie siedmiu plus Ethan Katzberg, który przepustkę już ma. Stawką będą wielkie pieniądze.
Ponad 82 metry mistrza świata w Nairobi. Zmiana na szczycie listy World Athletics
Wśród mężczyzn to właśnie Kanadyjczyk jest największym rywalem młociarzy z naszego kontynentu, sporadyczni coś dodają też Amerykanie. Nie ma jednak wątpliwości, że aby bić się o medale w Birmingham, trzeba będzie rzucać 80 metrów. Pokazał to już Puchar Europy w Rzutach w Nikozji, pokazał też złoty mityng Kip Keino Classic w Nairobi.
Miesiąc temu w stolicy Cypru pochodzący z Ukrainy, a reprezentujący obecnie Czechy Volodymyr Myslyvčuk rzucił 80.69 m, o 3 cm poprawił rekord sezonu, który należał od dwóch tygodniu do Bence Halasza. Węgier w Nikozji uzyskał 80.31 m, a później zepsuła się pogoda, zaczęła padać i wiać, było zimno. Odległości też więc się zmniejszyły.

W piątek w Nairobi sezon zaczynał z kolei Ethan Katzberg - ten, który zepchnął Polaków ze szczytu. I ma wszelkie predyspozycje ku temu, by poprawić ich medalowe osiągnięcia. Mówimy bowiem o młociarzu, który trzy tygodnie temu skończył dopiero 24 lata, a ma już w dorobku dwa tytuły mistrza świata i olimpijskie złoto. A także jeden z najlepszych wyników w historii - 84.70 m uzyskane we wrześniu w Tokio.
W pierwszej kolejce Kanadyjczyk uzyskał 79.45 m, już wtedy prowadził. A później zaliczył taką oto serię: 82.43 m - 81.38 m - 81.86 m - 82.12 m - 82.13 m.
Każdy z tych pięciu rzutów dałby mu zwycięstwo w konkursie i pozycję światowego lidera. Choć trzeba też docenić, że drugi Mychajło Kochan poprawił się w piątej kolejce na 81.26 m - był to jego drugi rzut za linię 80. metra.
Myslyvčuk tym razem rzucił 77.71 m - wystarczyło to do trzeciej lokaty.
Wyniki Katzberga są tym bardziej godne podkreślenia, że to jego pierwszy występ w sezonie. Choć miał już lepszy start - dwa lata temu, też w Nairobi. Wtedy posłał młot na 84.38 m, rzucił konkurencję na kolana. Na oczach Nowickiego (trzecie miejsce, 79.14 m) i Fajdka (czwarte miejsce, 75.82 m). A następnie w Paryżu w cuglach wywalczył olimpijskie złoto. Wtedy, po zawodach w Nairobi, pod wrażeniem 22-letniego miotacza był Szymon Ziółkowski, trenera Fajdka i były mistrz olimpijski.
Obaj Polacy nigdy tak daleko w swoim pierwszym występie w sezonie nie rzucali. Fajdek zazwyczaj rozkręcał się wraz z kolejnymi startami, choć w 2017 roku posłał młot w kwietniu w Coral Gables w USA na 81.39 m. W sumie dwukrotnie na starcie roku miał ponad 80 metrów.
A Nowicki raz: w 2022 roku, też w Kip Keino Classic w Nairobi. Wtedy cztery raz młot lądował za 80. metrem, a w najlepszej próbie - na 81.43 m. Choć dwa miesiące później w Eugene ze swojego ostatniego złota w MŚ cieszył się Fajdek, a Nowicki skończył wtedy drugi.












