Szybszy był tylko Ben Johnson, Woronin czeka 39 lat. Następca z Polski wskazany
21 lutego 1987 roku Marian Woronin przebiegł w Lievin dystans 60 metrów najpierw w czasie 6.52 s, a niedługo później - w 6.51 s. W półfinale i finale halowych mistrzostw Europy. Formalnie cieszyłby się z rekordu świata, gdyby nie jeden drobny szczegół: lepsze wyniki osiągał słynny Ben Johnson, któremu później wszystkie je skasowano. Został więc wówczas rekord kontynentu i kraju - ten ostatni jest na szczycie do dziś. Choć być może to się za chwilę zmieni. Pan Marian za 9 dni będzie z trybun obserwował zmagania sprinterów w halowych mistrzostwach świata. I ma nadzieję, że na miejscu pogratuluje rodakowi historycznego czasu.

Król polskiego sprintu - w przypadku Mariana Woronina takie określenie wciąż jest jak najbardziej aktualne. Rekordy kraju na 60 i 100 metrów, uzyskane w latach 80. poprzedniego stulecia, wciąż pozostają na szczycie polskich tabel. Mimo że kolejne pokolenia biegaczy próbowały się do nich dobrać. Gdy jednak Woronin uzyskiwał swoje 10.00 s na dłuższym z dystansów, a później 6.51 s na krótszym pod dachem, były to wyniki światowe. Dziś zaś najlepsi, zwłaszcza Amerykanie i Jamajczycy, biegają dużo szybciej. I nawet awans któregoś z Polaków do finału halowych mistrzostw świata w Toruniu byłby wydarzeniem wielkim.
Nie jest to nierealne. Podobnie jak nierealne nie jest to, że halowy rekord Woronina w końcu zostanie poprawiony. Nasz wybitny sprinter nawet na to liczy.
Marian Woronin czeka na nowy rekord Polski. Ten jego przetrwał już ponad 39 lat
Woronin ten swój historyczny bieg zaliczył w finale halowych ME w Lievin - 21 lutego 1987 roku. W eliminacjach uzyskał czas 6.63 s, w półfinale już 6.52 s - co było nowym rekordem kontynentu. A w finale poprawił ten wynik na 6.51 s.
World Athletics uznawało rekordy świata na tym dystansie od kilkunastu miesięcy - wtedy miał go Ben Johnson. Słynny Kanadyjczyk, między 1986 a 1988 rokiem, pokonał dystans 60 metrów aż dziesięć razy w przedziale 6.41 - 6.50 s. I to on został 7 marca, dwa tygodnie po biegu Woronina w Lievin, pierwszym mistrzem świata w hali - wygrał rywalizację w Indianapolis. Polak tam nie wystąpił. W finale uzyskał czas 6.41 s, drugi Amerykanin Lee McRae miał 6.50 s. Skandal związany z dopingiem Kanadyjczyka wybuchł półtora roku później, podczas igrzysk w Seulu. Skasowano mu wszystkie rezultaty i medale z lat 1987-88, ale później przyznał się, że wspomagał się farmakologicznie od kilku lat.

I to właśnie do tamtych czasów nawiązał Woronin w rozmowie z red. Tomaszem Więcławskim z Polskiej Agencji Prasowej. - Gdy ja biegałem 6.51, to lepszy wynik miał tylko Ben Johnson, ale potem mu zabrali ten wynik. A dziś to jednak zawodnicy z USA i Karaibów biegają 0,1 sekundy szybciej. Świat nam ucieka - ocenił.
Tylko w 2026 roku czy poniżej rekordu Woronina uzyskało aż 15 sprinterów. Dwóch Nigeryjczyków, jeden Brazylijczyk, jeden Brytyjczyk, pięciu Amerykanów, czterech Jamajczyków oraz dwóch innych zawodników z Karaibów. Nasz Oliwer Wdowik jest 34. na tej liście (6.54 s), Dominik Kopeć - 61. (6.57 s).
Obaj jednak pobiegną w halowych mistrzostwach świata - i właśnie Wdowika Woronin postrzega jako tego, który może poprawić jego rekord Polski. To wspomniane już 6.54 s 24-latek uzyskał w finale mistrzostw Polski, na 3-4 metry przed metą uniósł rękę w geście triumfu.

- Szkoda, że odpuścił końcówkę biegu podczas mistrzostw Polski, bo być może już do niego należałby rekord Polski na 60 m. Czekam już prawie 40 lat, aby ktoś ten rekord pobił. Będę w Toruniu i jeżeli się to uda, to pogratuluję nowemu rekordziście kraju - przyznaje Woronin w rozmowie z PAP. Widzi jednak pewne zagrożenie - Wdowik wcześnie zaczął bowiem sezon. Już pod koniec stycznia w Orlen Cup w Łodzi biegał poniżej 6.60 s.
- Jeżeli Wdowik utrzyma formę, bo dość wcześnie zaczął w tym roku i to długi okres na trzymanie dyspozycji, to może poprawić mój rekord. To powinno dać finał - przyznaje Woronin, który latem skończy 70 lat.
Rywalizacja na 60 m panów: eliminacje, półfinały i finał, jest zaplanowana na pierwszy dzień HMŚ w Toruniu - piątek 20 marca,













