Szybsza była tylko Swoboda. Najlepszy bieg polskiej olimpijki od 3 lat
Cztery lata temu polska sztafeta kobieca 4x100 metrów przywiozła z Monachium nieoczekiwany srebrny medal mistrzostw Europy. A w 2024 roku później w Rzymie do powtórki nie doszło, przez błąd w przekazaniu pałeczki między Magdalena Stefanowicz a Ewą Swobodą. Jak będzie w sierpniu w Birmingham? Tu kluczową sprawą jest wysoka forma wszystkich kandydatek. Tym bardziej cieszy efektowny powrót na "setkę" Krysciny Cimanouskiej, która z powodzeniem może myśleć o indywidualnej rywalizacji w Anglii. Szybciej od niej w tym sezonie, z Polek, biegała tylko Ewa Swoboda.

W kobiecym sprincie, na tym najkrótszym dystansie, mamy jedną zawodniczkę światowej klasy - Ewę Swobodę. I już w swoim pierwszym starcie, w mityngu Konopacka Classic, podopieczna Iwony Krupy pokazała, że ten sezon może należeć do niej. Nigdy nie zaczęła dotąd startów od biegu poniżej 11 sekund, to jednak wynik wybitny. A już we wtorek w Ostrawie przekonamy się, czy znów uda się z niego odjąć jakieś setne.
Aby myśleć o medalu w sztafecie kobiecej 4x100 metrów, Swoboda musi mieć jednak wsparcie koleżanek. W Monachium cztery lata temu takie dostała - po ryzykownej decyzji sztabu, gdy zespół wzmocniły Anna Kiełbasińska i Pia Skrzyszowska. Ta ostatnia chwilę wcześniej zdobyła złoto na 100 m przez płotki, nie poszła nawet udzielać wywiadów. Przećwiczyła przekazanie pałeczki i wkrótce... cieszyła się ze srebrnego medalu.
Teraz też jest to możliwe - rywalizacja na 100 m przez płotki zakończy się już drugiego dnia ME - 11 sierpnia. A sztafety będą znacznie później. Pia zaś w World Relays w Gaborone pokazała, że jest nawet w stanie zastąpić Ewę Swobodę.
Naturalnymi kandydatkami do tej sztafety są też oczywiście Magdalena Stefanowicz i Kryscina Cimanouska, ale też swoje ambicje mają: Aleksandra Piotrowska, Magdalena Niemczyk, Marlena Granaszewska czy Jagoda Mierzyńska. Ciekawa była sytuacja Cimanouskiej, która nie pojawiała się na bieżni od zeszłorocznych MŚ w Tokio, opuściła sezon zimowy. A w czerwcu wróciła z przytupem.
Kryscina Cimanouska z najlepszym czasem na 100 metrów od blisko trzech lat. Dwa świetne biegi w Warszawie
O Kryscinie Cimanouskiej cały świat, nie tylko ten lekkoatletyczny, usłyszał latem 2021 roku, gdy służby Łukaszenki chciały ją wywieźć z igrzysk w Tokio do Mińska. Do dyplomatycznego skandalu nie doszło, lekkoatletka znalazła schronienie w polskiej ambasadzie, później dostała wizę humanitarną. Ostatecznie trafiła do naszego kraju, w kolejnych igrzyskach w Paryżu reprezentowała już Polskę. Jednocześnie w 2024 roku nie była już tak szybka jak rok wcześniej, choć nadal pełniła funkcję podstawowej zawodniczki w sztafecie.

29-letnia zawodniczka rywalizuje, w przeciwieństwie do Swobody, nie tylko na 100, ale i na 200 metrów. Na tym dłuższym dystansie bywała nawet lepsza.
Tydzień temu po raz pierwszy od niemal dziewięciu miesięcy pojawiła się na stadionie - w Warszawie uzyskała czas 23.38 s na 200 metrów. I już to zapowiadało, że w kolejnych tygodniach może być jeszcze szybciej.
W sobotę Cimanouska wystąpiła w zawodach o nazwie "Otwarte Mistrzostwa Warszawy", na obiektach AWF. Pojawiła się już w pierwszym biegu eliminacyjnym - przy nieznacznym wietrze w plecy (+0,2 m/s) uzyskała czas 11.24. A to jej najlepszy wynik na 100 metrów od lipca 2023 roku. I oznaczający minimum PZLA na indywidualny występ w Birmingham. Przy czym aby polecieć do Anglii, 29-latka musi albo uzyskać minimum European Athletics (11.18 s), albo znaleźć się odpowiednio wysoko w rankingu. A tu brakuje jej na razie startów.
Po dwóch godzinach zawodniczka AZS AWF Warszawa pobiegła jeszcze w finale. Przy mocniejszym wietrze (+0,8 m/s) też triumfowała - w czasie 11.26 s.
Na polskich listach daje jej to drugie miejsce - tylko za Swobodą (10.99 s). A przed Stefanowicz (11.26 s).













