Reklama

Reklama

Sylwester Bednarek: Nie było na co czekać

Sylwester Bednarek przebojem wdarł się do czołówki najlepszych na świecie skoczków wzwyż. W sierpniu, ku zaskoczeniu wszystkich, 20-letni zawodnik RKS Łódź zdobył na Stadionie Olimpijskim w Berlinie brązowy medal mistrzostw globu.

Do nowego sezonu rozpoczął już przygotowania w Spale, ale nie jest pewny, czy będzie startował w zawodach halowych.

Bednarek zaznaczył, że w jego życiu nic się nie zmieniło. "Nadal wracam tym samym autobusem, z tego samego treningu, do tego samego pokoju. Odpoczywam, jem, kładę się spać i budzę następnego dnia. Nic się nie zmieniło".

Po rywalizacji w Berlinie zapowiadał, że za "wyskakane" pieniądze sprawi sobie nowy telefon komórkowy, ale ... zapomniał. "I trochę było mi na to szkoda kasy. Musiałem kupić garnitur" - dodał.

Reklama

Nowy ubiór przydaje się Bednarkowi w galach, na które jest zapraszany. W ostatniej, najważniejszej dla sportowców, organizowanej przez "Przegląd Sportowy" i TVP, odebrał statuetkę w kategorii "odkrycie roku". Na wielkim telebimie w Teatrze Polskim pokazany został skrót sierpniowego konkursu w Berlinie. Przed rywalizacją była ulewa i organizatorzy zastanawiali się nad przełożeniem konkursu. Ostatecznie zdecydowano się go przeprowadzić.

"Bardzo miło jest oglądać siebie w telewizorze, zwłaszcza na galach, kiedy jest to przygotowane z oprawą i podkładem muzycznym. Chciałbym jednak obejrzeć cały konkurs, ale niestety, nie nagrano go" - wspomniał.

W listopadzie Bednarek zdecydował się na operację kolana. Z bólem walczył od dłuższego czasu, a diagnoza - rozwarstwienie ścięgna pod rzepką - nie dała złudzeń na nieinwazyjne wyleczenie.

"Nie było na co czekać. Do tej pory nie rozpocząłem jeszcze pełnych treningów, a od września nie odbijałem się z tej nogi. W poniedziałek rozpocząłem zgrupowanie w Spale. Ustaliłem z trenerem Lechem Krakowiakiem, że powoli będziemy testować kolano. Jeżeli zacznę skakać i okaże się, że nie wszystko jest w porządku, to odpuszczę zimę" - powiedział Bednarek.

Mityngi halowe ma już wprawdzie potwierdzone, ale jego start jest wielką niewiadomą. "Bardzo bym chciał również pojechać do Kataru na halowe mistrzostwa świata (12-15 marca), ale nie wiem czy się uda" - dodał.

Najbliższy okres spędzi w spalskiej hali. "Nie ma co teraz wyjeżdżać. Gdybym pojechał do ciepłych krajów, poczułbym się swobodnie i pewnie by nic z tego nie było. Mamy trzy obozy z rzędu w Spale, a potem w Szczyrku" - zaznaczył młodzieżowy mistrz Europy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje