Trudno dziś wyobrazić sobie polską sztafetę mieszaną, celującą w medal mistrzostw świata, bez Natalii Bukowieckiej i Justyny Święty-Ersetic. Jak ważne to są ogniwa, pokazały choćby World Relays w Kantonie w maju czy niedawne drużynowe mistrzostwa Europy w Madrycie. W świetnej formie jest Maksymilian Szwed, można oczekiwać, że ktoś z tercetu: Daniel Sołtysiak, Karol Zalewski, Kajetan Duszyński będzie próbował się do niego zbliżyć.
U pań jest trochę inaczej, zwłaszcza po decyzjach Mariki Popowicz-Drapały i Igi Baumgart-Witan, dla których sierpniowe mistrzostwa Polski będą zwieńczeniem karier. Choć zawody w Poznaniu, w poprzedni weekend, pokazały, że zaplecze atakuje. I zbliża się do Święty-Ersetic, która zapewne chciałaby jeszcze w tym sezonie biegać w granicach 51 sekund. Minimum na MŚ wynosi 50.75 s, w pierwszym występie w sezonie półtora miesiąca temu, uzyskała 51.29 s. To był dobry punkt wyjściowy. I nagle coś stanęło.
Piąte miejsce Justyny Święty-Ersetic w Marsylii. Bardziej istotny był jednak czas, najsłabszy w sezonie. Polka ruszyła ostatnia
W Marsylii zawodniczka AZS AWF Katowice była jedną z faworytek, warunki wydawały się być znakomite. Można się było spodziewać, że zmagania wygra Kenijka Mercy Oketch, która w tym roku ustanowiła rekord swojego kraju (50.14 s) i już przed tygodniem w Poznaniu zapowiadała atak na granicę 50 sekund. Tam to się jej wyraźnie nie udało (50.91 s), była druga za Brytyjką Laviai Nielsen. Teraz obie znów były rywalkami Święty-Ersetic.

Już czas reakcji startowej Polki budził pewiej niepokój - był najsłabszy w całej stawce (0.312 s). Można więc powiedzieć, że Polka straciła dobre 0,2 s. A później w biegu też miała kłopoty. Owszem, dobrze finiszowała, była nawet blisko czwartej lokaty. Ale to nie jest to, na co liczyła. Zwłaszcza że 52.38 s to jej najgorszy rezultat w tym sezonie. Poprzednio tak kiepsko (52.35 s) było w Lucce we Włoszech pięć tygodni temu.
Szans na poprawę będzie jeszcze sporo, a do zamknięcia list startowych na Tokio został miesiąc z dużym okładem. Na razie 32-letnia sprinterka wciąż jest nad kreską.
Zawody w Marsylii wygrała tym razem Oketch, wyraźnie zrewanżowała się Nielsen za przegraną w stolicy Wielkopolski. Ważniejszy był jednak czas. Do tej pory rekordem mityngu w Marsylii - mającym rangę World Athletics Continental Tour - Bronze - było 51.16 s Natalii Bukowieckiej z 2021 roku, wtedy jeszcze pod nazwiskiem Kaczmarek. Stało się to na trzy tygodnie przed igrzyskami w Tokio, z których Polka przywiozła olimpijskie złoto i srebro. I wtedy też przybiegła tuż przed Liavai Nielsen.
Oketch uzyskała dziś 50.89 s. I to jest nowy rekord zawodów.














