Świetny finał z Bukowiecką i Święty-Ersetic. Jest nowa mistrzyni Polski
Finał rywalizacji na 400 metrów kobiet miał być ozdobą drugiego dnia halowych mistrzostw Polski. I rewanżem między Justyną Święty-Ersetic oraz Natalią Bukowiecką, rok temu w Toruniu lepsza była starsza Polek. Tym razem zdrowa medalistka olimpijska z Paryża pokazała swoją wyższość. Na mecie to jednak Świętty-Ersetic cieszyła się mocniej. I miała ku temu ważny powód, związany z mistrzostwami świata. A cieszyć się może również trener sztafety Aleksander Matusiński. Zobaczył, jak pada rekord Polski U-20.

Rok temu w halowej rywalizacji Natalii Bukowieckiej praktycznie nie zobaczyliśmy, choć plany były inne. Podopieczna trenera Marka Rożeja doznała kontuzji w mityngu w Ostrawie, nie okazała się na tyle poważna, by zakończyć sezon. Ale utrudniła treningi, Bukowiecka spróbowała jeszcze swoich sił w mistrzostwach Polski w Toruniu, ale tam przegrała rywalizację z Justyną Święty-Ersetic. I ostatecznie zrezygnowała z wyjazdu do Holandii na mistrzostwa Europy, nie czuła się wystarczająco przygotowana.
Latem już po urazie nie było śladu. W Tokio zajęła czwarte miejsce w mistrzostwach świata, kosmicznym biegu, w którym ta pozycja i tak była ogromnym sukcesem.
A teraz hala już takich przykrych doświadczeń nie przyniosła. Bukowiecka długo przygotowywała się do sezonu w RPA, trenowała na powietrzu. Pod dachem zaplanowała zaledwie trzy starty, wszystkie w Toruniu. Najpierw w Copernicusie, tam "złamała" 51 sekund, uzyskała minimum na halowe mistrzostwa świata. Dziś był ten drugi raz - w mistrzostwach kraju. A trzeci nastąpi w HMŚ.
Halowe mistrzostwa Polski. Natalia Bukowiecka znów złota. Rekord Polski U-20 Anastazji Kuś
Ten finałowy bieg był okazją do rewanżu za zeszłoroczną rywalizację z Justyną Święty-Ersetic. Wtedy Bukowiecka prowadziła jeszcze w połowie drugiego okrążenia, ale starsza koleżanka skontrowała w końcówce. I niespodziewanie zgarnęła złoto.
Teraz Justyny też bardzo długo nie było w zmaganiach, a to już zaskakiwało. Jej celem było uzyskanie indywidualnej kwalifikacji na mistrzostwa świata, minimum wyznaczono na 51.75 s. W Copernicusie wybiegała 52.09 s, to jednak za mało. Dziś miała więc cel ważniejszy być może nawet od walki z Bukowiecką o złoto.

One dwie miały do dyspozycji najlepsze tory - to efekt czasów uzyskanych w sobotnich eliminacjach, przywilej wynikający z szybkiego biegania już w tamtej rywalizacji. Natalia wylosowała piąty, goniła Święty-Ersetic. I było jasne, że szybko rzuci się w pogoń, by jako pierwsza zbiec na końcu okrążenia do krawężnika.
Tak się stało, dogoniła i wyprzedziła Święty-Ersetic. Uzyskała kilka metrów przewagi, dość bezpiecznie finiszowała pierwsza. Nie było jednak takiego przyspieszenia, jakiego po rekordzistce Polski moglibyśmy się spodziewać. Stąd i brak poprawienia tego wyniku sprzed dwóch lat, wtedy uzyskała 50.83 s.
Dziś finiszowała w 51.44 s, było więc wolniej o niemal pół sekundy niż tydzień temu. - Poniżej planu, ale cieszę się, że dziewczyny pobiegły bardzo szybko - mówiła Bukowiecka w TVP Sport. - Muszę się jeszcze obiegać w hali, czułam się przygotowana do szybkiego biegania, ale nie potrafię utrzymać tempa. Mam jednak nadzieję, że to nastąpi - zaznaczyła. I dodała, że szybkościowo jest już dobrze, co pokazało pierwsze okrążenie.
Znacznie ciekawsze rzeczy działy się za jej plecami. Tam niezagrożona była druga pozycja Święty-Ersetic, choć apetyt na srebro, ale też przepustkę na HMŚ, miała Anna Gryc. Dziś nie dała rady 33-latce. Nasza mistrzyni olimpijska z Tokio w sztafecie mieszanej uniosła ręce wysoko w górę, gdy na tablicy pojawił się jej czas. 51.75 s - co do setnej wypełnione minimum.
Gryc uzyskała 51.96 s to również jej rekord życiowy. Może być bardzo mocnym punktem kobiecej sztafety. Zaskoczyła też Anastazja Kuś. Biegła po pierwszym torze, zdecydowanie najgorszym. I była cały czas piąta. Na ostatnich 80 metrach zaatakowała Weronikę Bartnowską, finiszowała na trzecim torze, nadrabiała dystansu. Zachowała jednak siły, o pół sekundy poprawiła rekord życiowy z wczoraj, uzyskała 52.50 s. O sześć setnych poprawiła rekord Polski juniorek, należący dotąd do Kornelii Lesiewicz.
A Bartnowska też ma nową życiówkę - 52.81 s. I to na pewno da duży spokój trenerowi Matusińskiemu.
- 1. Natalia Bukowiecka (Podlasie Białystok) - 51.44 s
- 2. Justyna Święty-Ersetic (AZS AWF Katowice) - 51.75 s
- 3. Anna Gryc (AZS AWF Warszawa) - 51.96 s (rekord życiowy)
- 4. Anastazja Kuś (AZS UWM Olsztyn) - 52.50 s (rekord Polski U-20)
- 5. Weronika Bartnowska (AZS AWF Warszawa) - 52.81 s (rekord życiowy)
- 6. Margarita Koczanowa (AZS AWF Kraków) - 53.22 s













