Świat pokazał Polakom miejsce w szeregu. Zimny prysznic przed mistrzostwami świata
Ponad 40 tysięcy kibiców zgromadzonych na Superauto.pl Stadionie Śląskim w Chorzowie obejrzało znakomite zawody lekkoatletyczne w Silesia Memoriał Kamili Skolimowskiej. To mityng zaliczany do prestiżowego cyklu Diamentowej Ligi. Na niespełna miesiąc przed mistrzostwami świata w Tokio przyciągnął on największe gwiazdy tego sportu. Można śmiało powiedzieć, że na Śląsku mieliśmy mały czempionat. Szkoda tylko, że dla polskich lekkoatletów zakończyły się one zimnym prysznicem. Choć Biało-Czerwoni bili rekordy życiowe i uzyskiwali najlepsze wyniki sezonu, to jednak byli tylko tłem dla najlepszych na świecie.

W skrócie
- Ponad 40 tysięcy kibiców oglądało w Chorzowie Silesia Memoriał Kamili Skolimowskiej, jedno z najważniejszych wydarzeń Diamentowej Ligi.
- Polscy lekkoatleci mimo rekordów życiowych znaleźli się w cieniu światowej czołówki i zajmowali - poza kilkoma wyjątkami - dalsze lokaty
- Największe szanse medalowe daje obecnie sztafeta mieszana 4x400 m, która uzyskała najlepszy wynik na świecie w tym roku.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Jeszcze niedawno cieszyliśmy się ze znakomitego występu polskich lekkoatletów w drużynowych mistrzostwach Europy w Madrycie, ale jednak największe zawody na świecie weryfikują to, w którym miejscu znajduje się Królowa Sportu w wykonaniu naszych zawodników.
W mityngach Diamentowej Ligi Biało-Czerwoni występują raczej rzadko, a jeśli już, to nie błyszczą. Organizatorzy Silesia Memoriału Kamili Skolimowskiej zrobili wszystko, by na starcie pojawiła się jak największa grupa naszych lekkoatletów. I choć padały rekordy życiowe i najlepsze wyniki sezonu, to jednak Polacy byli tylko tłem i plątali się po odległych lokatach.
Dawid Wegner niespodziewanie najlepszym z Polaków w Chorzowie
Najlepszym z grona polskich lekkoatletów w Chorzowie był niespodziewanie Dawid Wegner. Finalista mistrzostw świata sprzed dwóch lat w rzucie oszczepem, o którego istnieniu zdążyliśmy zapomnieć od rywalizacji w Budapeszcie, zajął czwarte miejsce z wynikiem 81,19 m. Zaraz za nim uplasował się Cyprian Mrzygłód - 81,10 m, któremu ten konkurs nie wyszedł.
Mrzygłód jest jedynym Polakiem, który plasuje się w czołowej "10" w tym roku na świecie. U kobiet z grona naszych zawodniczek tą jedyną jest naturalizowana Białorusinka Maria Żodzik w skoku wzwyż, która - jak tylko może - to unika startów w Polsce, co bardzo dziwi.
Podczas tegorocznego Silesia Memoriału Kamili Skolimowskiego ustanowiono: cztery rekordy Diamentowej Ligi, dwa rekordy kontynentów - Afryki oraz Australii i Oceanii), cztery najlepsze wyniki na świecie w tym roku, a także dziewięć rekordów zawodów. To pokazuje, jaki był poziom tych zawodów.
- W zeszłym roku też tak było. Nie wiem, czy poza mną ktoś zajął miejsce na podium w ubiegłym roku - mówiła Natalia Bukowiecka, która była piąta w biegu na 400 m z czasem 50,16 sek.
Piotr Lisek widzi problem
Zdecydowanie za to problem widział Piotr Lisek. On w konkursie skoku o tyczce znowu nie osiągnął 5,80 m. Zawody zakończył z wynikiem 5,70 m, co dało mu dziewiąte miejsce.
- Poziom światowy tych zawodów po tym, jak zaproszenia przyjęły największe gwiazdy, pokazał, gdzie jesteśmy. Nie zawsze wyniki odwzorowują to, w jakim miejscu jesteśmy na świecie. Nie cieszymy się z wyników, które są wartościowe. Wszystkich kibiców proszę o to, by byli z nami, a zrobimy wszystko, by było dobrze - mówił Lisek.
Nie na każdych zawodach znajduje się aż tylu wybitnych sportowców we wszystkich konkurencjach. To jest niesamowite, że możemy - jako Polacy - doświadczyć małych mistrzostw świata na naszej ziemi. Nic innego nie będzie w Tokio. Tam będą wszystkie te same nazwiska. Mam tylko nadzieję, że tam kolejność zmieni się na korzyść polskich lekkoatletów
W biegu na 1500 metrów drugi raz w karierze granicę czterech minut złamała Klaudia Kazimierska. Finalistka olimpijska uzyskała czas 3.59,66 sek. To trzeci wynik w historii polskiej lekkoatletyki, ale ten rezultat dał jej dopiero 12. miejsce. To pokazuje, jak Polacy zostali w tyle.
- Myślę, że świat pędzi jak szalony. Sama na mecie pokręciłam głową, bo wiem, że jestem gotowa na szybsze bieganie - mówiła 23-latka.
Na stwierdzenie, że świat nieco odjechał polskim lekkoatletom, oburzyła się Angelika Sarna. Ona pobiła w Chorzowie rekord życiowy w biegu na 800 m - 1.59,08 sek. Ten wynik wystarczył do zajęcia ósmego miejsca.
- Widzę, jak świat trenuje, bo sama drugi sezon pracuję z zagranicznym szkoleniowcem. Kilka Polek w tym roku złamało dwie minuty i stać je na walkę z najlepszymi. Nie może tak być, że za takie wyniki im dokopiemy i powiemy, że świat ucieka - mówiła Sarna.
Na pocieszenie pozostaje fakt, że nasza sztafeta mieszana 4x400 m jest najszybsza w tym roku na świecie. Wygląda na to, że wszystkie siły trzeba rzucić właśnie na tę konkurencję, bo tam może być największa szansa na medal.
Poza tym mistrzostwa świata odbywają się w Tokio, a to miasto i cała Japonia jest szczęśliwa nie tylko dla lekkoatletów, ale też dla innych dyscyplin sportowych.
Z Chorzowa - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:













