Stało się, Bukowiecka walczyła o kuriozalny finał mistrzostw świata. 0.20 sekundy różnicy
Natalia Bukowiecka ma w swoim dorobku medale igrzysk olimpijskich, mistrzostw Europy, mistrzostw świata, halowych mistrzostw Europy. Ma też ze zmagań halowych, ale... tylko w sztafetach. Po ten indywidualny ma sięgnąć teraz, gdy mistrzostwa globu organizowane są w Toruniu. Rano wykonała pierwszy krok, pod wieczór miała wykonać też i drugi - awansować do finału. Podopieczna trenera Marka Rożeja swoje zadanie wykonała wzorowo.

W bukmacherskich notowaniach szanse Natalii Bukowieckiej na medal halowych mistrzostw świata stały bardzo wysoko. A nawet najwyżej z całej stawki, która pojawiła się w Toruniu. Tyle że aby zrealizować ten wyjątkowy cel, trzeba umieć biegać "turniejowo". Nie wystarczy pokazać moc w eliminacjach czy półfinale, trzeba zachować siły na finał.
Liczyliśmy, że w piątek zobaczymy po dwa występy dwóch naszych wybitnych reprezentantek: tej starszej, czyli Justyny Święty-Ersetic. Oraz tej młodszej, czyli Natalii Bukowieckiej. Święty-Ersetic po raz siódmy startuje w mistrzostwach globu pod dachem, to był jej szósty występ indywidualny na 400 metrów. I po raz pierwszy, gdy się już na niego decydowała, nie znajdzie się w gronie finalistek. Ona bowiem przepadła w porannych eliminacjach, może się skupić na sobotnim finale miksta.
Bukowiecka rano cel zrealizowała, wywalczyła promocję, pokazała moc na pierwszym okrążeniu. A później kontrolowała już sytuację. Tyle że wspomniane już bieganie turniejowe polega na tym, by jeszcze tego samego dnia wykonać drugi ważny krok: awansować do finału. Kuriozalnego, bo przypomnijmy, że w sobotę wieczorem medale zostaną rozdane na bazie czasów z dwóch biegów. I można wygrać jeden z nich, a później zostać bez niczego.
To właśnie w sobotę wieczorem trzeba będzie być w pełni formy i sił. I jak najmniej stracić ich w piątek.
Halowe mistrzostwa świata. Natalia Bukowiecka polską nadzieją na złoto. Medalistka olimpijska pobiegła w półfinale
W każdej z czterech serii na starcie pojawiły się cztery zawodniczki - po dwie miały awansować do finału. Patrząc na składy, Polka miała spore szczęście. Nie dlatego, że w innych seriach mogłaby nie awansować. Po prostu mogła mieć większą kontrolę nad rywalkami, oszczędzić siły.
Już w pierwszej serii pojawiły się Lurdes Gloria Manuel, najlepsza w porannych eliminacjach. Miała być też Emma Zapletalova, specjalistka od płotków, brązowa medalistka MŚ z Tokio, ale zimą startująca na płaskim dystansie. I świetnie spisująca się w mityngach World Athletics. Tyle że... na starcie jej zabrakło. Czeszka pobiegła znakomicie, z czasem 50.96 s pobiła rekord życiowy. Razem z nią awansowała Kenijka Mercy Oketch.

Bukowiecka była w drugiej serii, jako zdecydowana faworytka. Choć Portugalka Sofia Lavreshina I Holenderka Myrte van der Schoot dobrze zaprezentowały się przed południem.
Polka znalazła się na piątym torze - dobrym do ataku, by przed końcem pierwszego okrążenie zejść do krawężnika na pierwszej pozycji. Tak właśnie zaczęła start w południe, od bardzo mocnych dwustu metrów.
Teraz zaś to powtórzyła. Bardzo szybko dopadła Portugalkę, zbiegła na pierwszej pozycji. I nie było siły, by ktoś mógł ją tu dogonić. Na końcu obejrzała się, czy ktoś jej nie goni. Ale nie w tę stronę, co trzeba. Kanadyjka Zoe Sherar zaś miała apetyt na pierwszą pozycję, by w finale uzyskać jeden z zewnętrznych torów. Tyle że na końcu Bukowiecka postawiła na swoim, wygrała z czasem 51.41 s. Kanadyjka straciła dwie dziesiąte, ale też wywalczyła przepustkę do jutrzejszego finału.
- Trener zalecił, bym zaczęła wolniej niż rano. To jednak bieganie turniejowe, trzeba siły zostawić na jutro - powiedziała Bukowiecka w TVP Sport.
W dwóch kolejnych seriach faworytki też nie zawiodły: Lieke Klaver i Henriette Jager pewnie wygrały. I już można powiedzieć, że są cztery zdecydowane faworytki, a medale: tylko trzy.
Bieg 1:
- Lurdes Gloria Manuel (Czechy) - 50.96 s (w półfinale)
- Mercy Oketch (Kenia) - 51.90 s
Bieg 2:
- Natalia Bukowiecka (Polska) - 51.41 s
- Zoe Sherar (Kanada) - 51.61 s
Bieg 3:
- Lieke Klaver (Holandia) - 51.23 s
- Blanca Hervas (Hiszpania) - 51.58 s
Bieg 4: trwa
- Henriette Jaeger (Norwegia) - 50.95 s
- Wadeline Venlogh (Haiti) - 52.04 s












