Reklama

Reklama

Śląski Maraton Noworoczny: Bieganie napędza

Andrzej Radzikowski (LKS Olymp Błonie) został zwycięzcą 8. Śląskiego Maratonu Noworocznego w Chorzowie. Organizator zawodów August Jakubik z Rudy Śląskiej, który dwukrotnie (2011, 2012) był triumfatorem tej imprezy podkreślił, że bieganie go napędza.

33-letni Radzikowski, mistrz Polski w biegu 24-godzinnym (251 km 113 m w 2013 roku), dziesiąty zawodnik mistrzostw świata 2012, pokonał sześć pętli po atestowanej trasie w Parku Śląskim w 2:53.50. Drugie miejsce zajął Przemysław Basa (Ruda Śląska) - 2:55.15, a trzecie Leszek Małyszek (Siemianowice) - 2:58.30. Wystartowała rekordowa liczba osób - 280 (rok temu 133).

Reklama

"Cztery razy brałem udział w tym noworocznym maratonie, a teraz postanowiłem go zorganizować, i spojrzeć na imprezę z innej strony" - powiedział emerytowany górnik, 54-letni Jakubik, którego pasją jest przede wszystkim bieganie. Trenuje systematycznie od 25 lat. W ubiegłym roku samotnie pokonał trasę do Watykanu w 24 dni (ponad 1600 km, codziennie po 70-80 km). "Mam kolejne cele do realizacji. To mnie napędza" - dodał.

W młodości startował na dystansach 1500 i 3000 m. "Z powodów rodzinnych musiałem przerwać na długie siedem lat. 15 stycznia 1988 roku, w dniu moich 29 urodzin, zdecydowałem, że czas znów zacząć. Postanowiłem przygotować się do maratonu i zaliczyłem go po ponad dwóch latach przygotowań. Później było już z górki" - wspomniał Jakubik.

Ukończył 135 maratonów i 62 ultramaratony (dystanse dłuższe niż 42 km 195 m). M.in. były to biegi dobowe i 48-godzinne. W 1998 roku pokonał trasę Spartathlonu - 246 km z Aten do Sparty - w 31 godzin i 10 minut. W 2012 roku zaliczył 40 maratonów w 42 dni z czego ostatnie 26 biegów codziennie, uzyskując średni czas 3 godziny 44 minuty  53 sekund. Z jego zapisków wynika, że podczas treningów i na zawodach przebiegł ponad 110 000 km.

"W ciągu tego ćwierćwiecza bardzo się zmienił w Polsce sposób postrzegania ludzi uprawiających jogging. Kiedyś często widziałem, jak niektórzy pukali się w czoło na mój widok. Dziś parki są pełne osób biegających oraz maszerujących z kijkami (nordic walking) i nikogo to nie dziwi. Ludzie zrozumieli, że najlepszym lekarstwem nie jest wizyta u lekarza, tylko ruch na świeżym powietrzu" - podkreślił.

Były górnik nie tylko sam biega, ale i "zaraża" potrzebą ruchu innych, organizując różne imprezy. M.in. w roku 2012 współpracował z katowicką AWF przy przeprowadzeniu mistrzostw świata i Europy w biegu 24-godzinnym. 26 kwietnia na ulicach Rudy Śląskiej zaprezentują się uczestnicy XI biegu 12-godzinnego, organizowanego od początku przez Jakubika.

"Coś w tym jest. Prowadzę takie regularne zajęcia w chorzowskim Parku Śląskim. Przychodzi ok. 60 osób. Są wśród nich tacy, którzy mając 50 lat i 20-30-kilogramową nadwagę postanowili zmienić swoje życie. Nieśmiało zaczynają biegać i widzą, że to ma sens" - zaznaczył.

Aktywni ruchowo są dwaj jego synowie i córka, której chłopak też ruszył na biegowe trasy.

"Będąc już na emeryturze mogę się poświęcić mojej pasji bez reszty. Bieganie pomaga mi zachować nie tylko zdrowie fizyczne, ale i optymizm, pogodę ducha na co dzień. Kiedy ruszałem na trasę do Watykanu słyszałem głosy, że nie dam rady, wrócę za trzy, czery dni. Dopiąłem swego, mam kolejne plany. Budzę się każdego ranka i wiem, co mam jeszcze do zrobienia" - wspomniał zawsze uśmiechnięty i zadowolony August Jakubik.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje