Reklama

Reklama

Skandal dopingowy w Rosji. Zawodnicy tracą cierpliwość

Rosyjska Federacja Lekkiej Atletyki nie zapłaciła grzywny w wysokości pięciu milionów dolarów za udział w procedurze dopingowej. Rosyjscy lekkoatleci mają dość konfliktu i bałaganu. Wielu rozważa zmianę obywatelstwa, aby startować w zawodach.

"To jest cholerny wstyd" - napisała na swoim profilu społecznościowym Anżelika Sidorowa, mistrzyni świata w skoku o tyczce z ubiegłego roku. 

Reklama

- Jestem już znużona tym bałaganem, który panuje od pięciu lat. Męczy mnie  bezkarność i bierność rosyjskich działaczy, którzy nie próbują bronić czystych sportowców - powiedziała Marija Łasickiene, trzykrotna mistrzyni świata w skoku wzwyż rosyjskiej agencji Ria Novosti.

Sidorowa, Łasickiene, Siergiej Szubienkow - mistrz świata w biegu na 110 m ppł., którzy należą do Komisji Zawodników Wszechrosyjskiej Federacji Lekkiej Atletyki od kilku miesięcy skarżą się w mediach, piszą listy, nawet do samego prezydenta Rosji Władimira Putina. Nie dostają odpowiedzi, znikąd nie otrzymują pomocy. Są coraz bardziej zdenerwowani i zdeterminowani, tracą cierpliwość.

Rosyjska Federacja Lekkiej Atletyki (Rusaf) została zawieszona w listopadzie 2015 roku za naruszenie przepisów antydopingowych. W Brazylii wystartowała jedynie - pod flagą neutralną - Daria Kliszyna w skoku w dal. W czerwcu 2019 roku ujawniono kolejny skandal dopingowy. Jesienią Athletics Integrity Units, organizacja badająca wszelkie wykroczenia dopingowe w lekkiej atletyce, zawiesiła pięciu rosyjskich działaczy. Wszyscy manipulowali w sprawie skoczka wzwyż Daniła Łysenki, który unikał kontroli antydopingowych.

World Athletics nałożyła na Wszechrosyjską Federację Lekkiej Atletyki grzywnę w wysokości 10 milionów dolarów, z czego połowa tej kwoty pozostała w zawieszeniu. W ostatnich dniach Rosjanie prosili o odroczenie spłaty kary z powodu problemów wywołanych koronawirusem. 1 lipca, w terminie wyznaczonym przez World Athletics, pieniądze nie wpłynęły do kasy międzynarodowej federacji. - Niestety, nie znaleźliśmy środków - powiedział Jewgienij Jurczenko, prezes RusAF.

Wybrany na to stanowisko w lutym tego roku 52-letni biznesmen miał być gwarantem zmian. Co więcej, to on miał zapewnić spłatę należności. Stać go na to. Ma własny fundusz inwestycyjny. Ale RusAF nie chce ustąpić ze względów prestiżowych i politycznych. Rosyjscy działacze czują się pokrzywdzeni tym, jak ich traktuje World Athletics. Nie przyznają się do winy. Taką narrację narzucił im już dawno prezydent Putin.

Dowiedz się więcej na temat: doping w sporcie | RUSAF | Maria Lasickene

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje